30.01.2016

Nowości w szafie, czyli sweter i torebka od SheIn

Kilka dni temu przyszły do mnie dwie zaległe rzeczy ze sklepu SheIn. W paczce znalazł się biały sweter, który jest w rozmiarze uniwersalnym. Będzie dobry dla osób noszących rozmiary od XS-M. Jakościowo wypada bardzo dobrze, jest miły w dotyku i bardzo ciepły. Skusiłam się też na małą, czarną torebkę na łańcuszku, która ma idealny dla mnie rozmiar. Na co dzień wybieram małe, poręczne torebki, które pomieszczą najpotrzebniejsze rzeczy. 

Sweter - link do strony
Torebka - link do strony




Pozdrawiam!

21.01.2016

Jestem w miesięczniku Claudia

Na początku grudnia napisała do mnie pani Agata - redaktorka urodowa pracująca dla miesięcznika Claudia z propozycją wzięcia przeze mnie udziału w materiale na temat tanich kosmetyków godnych polecenia. Przyznam, że zrobiło mi się niesamowicie miło, bo to ogromne wyróżnienie dla mnie i mojego bloga, tym bardziej, że znalazłam się w elicie najlepszych blogerek urodowych w Polsce. O swoich kosmetycznych hitach napisały również Alina z bloga Alina Rose, Paulina z bloga Alter Ego, Natalia z bloga Blondhaircare, Agnieszka youtubowa nissiax83, Ania z bloga Anwen i Magda z bloga Idalia Style



Pozdrawiam!

16.01.2016

Nowości ubraniowe ze sklepu SheIn

Dzisiaj mam Wam do pokazania dwie nowości ze sklepu SheIn. Skusiłam się na zamówienie kolejnej bluzki z wiązaniem na dekolcie, tym razem w kolorze ceglastym. Bluzka jest w rozmiarze XS. Dekolt jest dość duży, muszę popracować nad jego dokładniejszym związaniem. Materiał jest elastyczny, przyjemny w noszeniu. Drugą rzeczą są czarne, jeansowe rurki z wysokim stanem. Moje są w rozmiarze M, ale śmiało mogłam zamówić mniejszy rozmiar, bo minimalnie odstają mi w talii. Spodnie o takim kroju są dla mnie bardzo komfortowe w noszeniu. Jestem pewna, że się polubimy.

Bluzka - link do strony
Spodnie - link do strony



Pozdrawiam!

07.01.2016

Moja codzienna, makijażowa rutyna

W ostatnim wpisie dotyczącym ulubieńców kosmetycznych 2015 roku wspominałam Wam o moim makijażu i o produktach, które najczęściej towarzyszyły mi w ubiegłym roku. Była teoria, czas więc na pokazanie jak wygląda to w praktyce. Mój codzienny makijaż jest dość lekki, ale jednocześnie widoczny. Musi być też trwały. Jego wykonanie zajmuje mi około pół godziny, czasami nieco dłużej, w zależności od humoru córci, która zawsze towarzyszy mi przy jego wykonywaniu. To, na czym najbardziej mi zależy to ładny, naturalny efekt końcowy przy użyciu niewielkiej ilości kosmetyków i czasu spędzonego przed lustrem. Lubię makijaże czyste, dopracowane, nie znoszę niedbalstwa. 

Podstawą w makijażu jest dla mnie dobrze przygotowana skóra na jego przyjęcie. Zawsze przed nałożeniem podkładu nakładam krem - aktualnie jest to lekki krem brzozowy marki Sylveco. Wcześniej był to krem do 35 lat z serii Receptury Babuszki Agafii, do którego z pewnością powrócę. Pod oczy wędruje krem GoCranberry. Następnie nakładam podkład - Revlon Colorstay do skóry tłustej / mieszanej w kolorze 180 Sand Beige. Zawsze robię to palcami. Próbowałam nakładać podkład pędzlem, jednak efekt końcowy nie przypadł mi do gustu,  było to też bardziej czasochłonne z uwagi na konieczność mycia. Teraz przechodzę do makijażu oczu. Jako pierwszą nakładam bazę Grashka, która pozwoli mi przedłużyć trwałość cieni i podbić ich intensywność. Następnie nakładam na całą powiekę któryś z cieni z palety Makeup Revolution Flawless Matte. Moi ulubieńcy to Fawn, Taupe, Mud, Cork i Leather. Rozcieram je cielistym lub białym cieniem (Miyo) przy pomocy puchatego pędzla. Zawsze używam matowych cieni, bo w takich czuję się najlepiej. Na dolną powiekę również nakładam odrobinę brązowego cienia. Rzadko kiedy bawię się w wymyślne cieniowanie, robię to jedynie na większe okazje. Na co dzień minimalistyczny makijaż oczu w zupełności mi wystarcza. Tuszuję rzęsy przy pomocy maskary Eveline Volumix Fiberlast. Brwi zaznaczam cieniem z palety MR Antique. Następnie przechodzę do nałożenia pod oczy korektora. Aktualnie jest to Maybelline Affinitone w odcieniu 03 Sand, który znalazł się w hitach 2015 roku. Twarz utrwalam pudrem Rimmel Stay Matte 001 Transparent. Do konturowania obecnie używam różu Golden Rose Terracotta Blush - On 05 o pięknym, satynowym wykończeniu. Od czasu do czasu sięgam też po rozświetlacz Wibo Diamond Illuminator, choć nie jest to dla mnie pozycja obowiązkowa. Na koniec maluję usta. W ostatnim czasie używam połączenia dwóch szminek - Eveline Aqua Platinum 478Wibo Matte Intense 2




A jak wygląda Wasz codzienny makijaż?

Pozdrawiam!

05.01.2016

Najlepsze z najlepszych, czyli kosmetyczne hity roku 2015

Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami moimi ulubieńcami ubiegłego roku. Na liście znalazły się tylko te produkty, które faktycznie zasłużyły na to miano, których używam od dawna i po które sięgam regularnie. Jak widzicie lista ta jest dość skromna, bo i taki był poprzedni rok pod względem kosmetycznym. Kręcił się on głównie wokół kupna mieszkania, przeprowadzki i remontu, dlatego też mało czasu poświęcałam na tematykę stricte urodową. Obiecuję poprawę! Jeśli jesteście ciekawe, które produkty w 2015 zrobiły na mnie największe wrażenie zapraszam Was do lektury.



Moja pielęgnacja w roku 2015 ograniczała się do niezbędnego minimum. W kwestii pielęgnacji włosów prym wiodły produkty Isany, które naprawdę bardzo polubiłam. Używam ich na co dzień i póki co sprawdzają się bez zarzutu zarówno w przypadku skóry głowy, jak i włosów. Najczęściej stosowałam opisany poniżej szampon z mocznikiem. Używałam go zamiennie z Isaną zwiększającą objętość [recenzja], która również zrobiła na mnie bardzo pozytywnie wrażenie. Po myciu kładłam na włosy kurację z olejem arganowym [recenzja]. Kilka dni temu wykończyłam litrową maskę keratynową Kallos, którą moje włosy całkiem polubiły. Być może kiedyś kupię ją ponownie. W przypadku pielęgnacji twarzy nie testowałam zbyt wiele nowych produktów, raczej stawiałam na sprawdzone kosmetyki. Rano moja pielęgnacja ogranicza się tylko do nałożenia kremu na twarz (od kilku lat niezmiennie krem Receptury Babuszki Agafii poniżej 35 lat [recenzja]) oraz pod oczy (GoCranberry). Wieczorem robię dokładny demakijaż płynem micelarnym Garnier [recenzja], następnie nakładam krem. W 2015 roku najczęściej sięgałam po Avene Cicalfate, Zinalfat, olej arganowy, olej z pachnotki i krem z mocznikiem od Isany. Sporadycznie używałam glinki anapskiej. Kilka razy w tygodniu używałam też szczoteczki Clean and Care marki Rival de Loop. Do mycia ciała najczęściej wybierałam żel pod prysznic Palmolive olejek z makadamii i ekstrakt z kakao. Po myciu staram się używać produktów nawilżających - latem najczęściej są to oliwki, zimą treściwe masła lub balsamy. Raz w tygodniu robię peeling, zazwyczaj przy użyciu Wellness&Beauty. 

Isana Med - szampon z mocznikiem

Aktualnie myję włosy dwoma szamponami na zmianę - Isaną z mocznikiem i Isaną zwiększającą objętość. Obydwa z nich bardzo lubię, jednak pierwszy zrobił na mnie większe wrażenie, dlatego też znalazł się w tym podsumowaniu. Przede wszystkim zaskoczył mnie swoją łagodnością. Produkt nie podrażnia mojej wrażliwej skóry głowy, więc z powodzeniem mogę myć nim głowę codziennie. Używam go regularnie i jak tylko wykończę jedną butelkę sięgam po kolejną.
Isana - kuracja do włosów z olejem arganowym 

Maska, której używam w codziennej pielęgnacji. Moje włosy ją uwielbiają. Są po niej gładkie, miękkie, lśniące. Maska nie obciąża, ani nie przyczynia się do szybszego przetłuszczania. Plusem jest też piękny zapach. [recenzja]
GoCranberry - krem pod oczy

Krem kupiłam zachęcona pozytywnymi opiniami na blogach i nie zawiodłam się. Bardzo dobrze nawilża skórę pod oczami, a przy tym jest dość lekki, więc idealnie sprawdza się na dzień, pod makijaż. Zostawia na skórze delikatną warstwę, która w żadnym stopniu nie koliduje z podkładem, czy korektorem. Krem nie podrażnia, nie powoduje pieczenia i łzawienia. Minusem jest krótki termin ważności.



Mój makijaż każdego dnia wygląda niemal identycznie. Na twarz standardowo wędruje podkład Revlon Colorstay [recenzja], który utrwalam pudrem Rimmel Stay Matte. Róż, który najczęściej wybierałam w ubiegłym roku to Golden Rose Terracotta Blush - On w odcieniu 05 [recenzja]. Pod oczy zawsze nakładam korektor - Maybelline Affinitone, który idealnie maskuje moje cienie. Na powieki baza pod cienie Grashka i któryś z cieni z palety Makeup Revolution Flawless Matte, która była jednym z największych odkryć ubiegłego roku. Brwi również zaznaczam przy użyciu tej palety. Tuszem roku 2015 był Eveline Volumix Fiberlast [recenzja], który początkowo był dla mnie mocno przeciętny, później jednak kiedy zmienił swoją konsystencję bardzo przypadł mi do gustu. Na usta bez zmian pomadka Eveline z serii Aqua Platinum 478 [recenzja]. Znalazłam też sposób na pomadkę Wibo Matte Intense 2, która pod względem kolorystycznym idealnie trafia w mój gust. Nakładana solo była dla mnie zbyt sucha, dlatego też nakładam ją na pomadkę ochronną lub wyżej wymienioną Eveline. Pomadka Wibo zaskoczyła mnie swoją trwałością. 

Makeup Revolution - paleta cieni Flawless Matte

Zaskakująco dobra paleta w bardzo przystępnej cenie. Cienie są świetnej jakości, dobrze napigmentowane, z łatwością się nimi pracuje. Ma bazie utrzymują się cały dzień, bez rolowania i wchodzenia w załamania.
Maybelline Affinitone - korektor

Idealny korektor do kamuflowania cieni pod oczami. Mimo swojej lekkiej formuły ma bardzo dobre krycie, które mi w zupełności wystarcza. Produkt nie wysusza, ani nie obciąża delikatnej skóry. Przypudrowany utrzymuje się przez cały dzień. W planach mam wypróbowanie osławionego korektora z Collection 2000 i Catrice w płynie. 





A jakie były Wasze największe odkrycia 2015 roku?

Pozdrawiam!

02.01.2016

Sylveco, czyli o lekkim kremie brzozowym

Dzisiaj opowiem Wam o jednym z popularniejszych kremów w blogosferze, czyli o lekkim kremie brzozowym marki Sylveco. Produkt miałam okazję testować dzięki uprzejmości sklepu Kuferek Natury. Opinie na temat kremu są w większości pozytywne, dlatego też chciałam przekonać się na własnej skórze o jego właściwościach. Jak wiecie moja skóra jest dość wymagająca z uwagi na alergię. Znaczna część kosmetyków wywołuje u mnie zaczerwienienie, wysypkę, a nawet obrzęk. Jedną z zasad jakie stosuję przy pielęgnacji mojej skóry jest minimalizm, który pozwala mi wyeliminować produkty, które mi nie służą. Przy testowaniu wszelkich nowości zawsze robię próby uczuleniowe. Początkowo produkt nakładam na niewielkie partie twarzy, zazwyczaj czoło. Jeśli przez kilka dni nie pojawi się reakcja alergiczna nakładam krem na resztę twarzy. Krem Sylveco okazał się dla mnie łagodny, z powodzeniem mogę go stosować na co dzień. Tak jak nazwa wskazuje jest to produkt lekki, który w moim przypadku sprawdza się wyłącznie na dzień. 


Hypoalergiczny lekki krem brzozowy jest przeznaczony do codziennej pielęgnacji każdego rodzaju cery wymagającej regeneracji. Zawiera ekstrakt z kory brzozy, który dzięki właściwości pobudzania syntezy kolagenu i elastyny, zwiększa sprężystość skóry i skutecznie opóźnia procesy starzenia. W kremie zastosowano połączenie ekstraktu z aloesu oraz ksylitol o działaniu wybitnie nawilżającym i zmiękczającym. Naturalne oleje roślinne i masło karite odbudowują warstwę wodno-lipidową i w połączeniu z alantoiną zapewniają skórze szybkie ukojenie. Dodatek witaminy E zabezpiecza ją przed negatywnym wpływem środowiska. Ekstrakt z mydlnicy lekarskiej, zawierający saponiny, ułatwia wnikanie składników aktywnych głębiej do skóry. Krem może być stosowany pod makijaż oraz na okolice przemęczonych oczu.




Dostępność i cena

Internet, sklepy z produktami naturalnymi. Cena różni się w zależności od sklepu. W Kuferku Natury jego cena to 25,95 zł / 50 ml. 


Skład

Woda, Olej z pestek winogron, Olej sojowy, Ksylitol, Sorbitan Stearate & Sucrose Cocoate, Masło karite (Shea), Stearynian glicerolu, Olej arganowy, Olej jojoba, Kwas stearynowy, Alkohol cetylostearylowy, Alkohol benzylowy, Betulina, Witamina E, Ekstrakt z aloesu, Alantoina, Guma ksantanowa, Kwas dehydrooctowy, Ekstrakt z mydlnicy lekarskiej, Lupeol, Kwas oleanolowy, Kwas betulinowy

Moja opinia

Kremu używam od połowy grudnia. Wcześniej na dzień używałam niezawodnego kremu do 35 lat z serii Receptury Babuszki Agafii, który był dla mnie idealnym kremem pod podkład. Sylveco okazał się dobrym zastępcą, choć z małą przewagą tego pierwszego. Moja skóra, zwłaszcza zimą potrzebuje porządnej dawki nawilżenia. Kiedy zaczyna się sezon grzewczy mocno to odczuwam. Skóra staje się sucha, podrażniona, swędząca. Krem brzozowy jest dla mnie odpowiedni wyłącznie na dzień, na noc potrzebuję czegoś bardziej odżywczego, regenerującego i mocno nawilżającego. Opakowanie kremu to buteleczka z pompką o pojemności 50 ml. Lubię tego typu opakowania, przede wszystkim za ich higieniczność. Konsystencja jest odpowiednia, ani nie za rzadka, ani nie za gęsta. Krem dość szybko się wchłania, zostawia po sobie delikatną warstwę. Bardzo dobrze współgra z moim podkładem - Revlon Colorstay. Dobrze się rozprowadza i co ważne nie skraca jego trwałości. Zapach jest przeciętny, wyczuwalny jedynie podczas aplikacji. Działanie kremu jest bardzo dobre. Nie przebił mojego dotychczasowego ulubieńca wśród kremów na dzień, ale śmiało mogę się podpisać pod większością pozytywów na jego temat. Skóra po jego użyciu jest gładka, miękka i delikatnie napięta. Krem nie podrażnia, ani nie zapycha. Na noc był dla mnie niewystarczający, odczuwałam niedosyt jeśli chodzi o nawilżenie, ale nie traktuję tego jako wadę, w końcu nie takie jest jego przeznaczenie. Bardzo dobry krem o ciekawym składzie, który śmiało mogę Wam polecić. 

Ocena: 4+/5

Pozdrawiam!

Bluzka i spodnie, czyli o przesyłce z Romwe

Dzisiaj chciałabym pokazać Wam dwie nowości, które przyszły do mnie kilka dni temu ze sklepu Romwe. Skusiłam się na zamówienie bluzki z modnym w tym sezonie wiązaniem na dekolcie typu lace up i jeansowe rurki z wysokim stanem. Obydwie rzeczy są w rozmiarze S.

Bluzka - link do strony
Spodnie - link do strony



Pozdrawiam!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...