26.04.2015

Nowości kosmetyczne - Eko Drogeria, Rimmel i Rossmann

Były nowości w szafie, czas więc na nowości kosmetyczne, które pojawiły się u mnie w ciągu ostatniego tygodnia. Przyszła do mnie przesyłka ze sklepu Eko Drogeria Cosmeceuticum w ramach nawiązanej współpracy, a w niej 4 produkty plus kilka próbek. W paczce znalazły się dwa produkty EcoLab - szampon uspokajający do wrażliwej skóry głowy, żel do mycia twarzy nawilżający do skóry suchej i wrażliwej, hydrolat z róży damasceńskiej i kojące mydło migdałowe Zapach Ciszy. Wszystkie kosmetyki są dla mnie nowościami, niebawem podzielę się wrażeniami o nich na łamach bloga. 


Przyszła mi również paczka z nowościami od Rimmela - podkład i baza z serii Lasting Finish


Na koniec pokażę Wam co udało mi się upolować na promocji w Rossmannie - 49 %. Do koszyka wrzuciłam trzy dotąd nieznane mi produkty. Krem CC z Bourjois (23,46 zł) bardzo mnie ciekawił po teście na żywo jednej z youtuberek. Po pierwszym użyciu mam mieszane uczucia, ale liczę że jeszcze się polubimy. Obecnie moja skóra jest dość przesuszona i krem mocno to uwidocznił. Kupiłam korektor Maybelline Affinitone (14,27 zł), który planuję stosować pod oczy. Skusiłam się też na matujący puder z Wibo (5,09 zł), który zdążyłam już przetestować i póki co mogę powiedzieć, że sprawdzi się przy tłustej cerze, która potrzebuje mocnego zmatowienia. Raczej nie jest to produkt na co dzień. Po kilku godzinach noszenia go na twarzy czułam przesuszenie i nieprzyjemne ściągnięcie. 


Pozdrawiam!

25.04.2015

Nowości w szafie, czyli o przesyłce z Sheinside i Romwe

Dzisiaj przychodzę do Was z nowościami z dwóch chińskich sklepów, Sheinside i Romwe. Tak się złożyło, że obie paczki przyszły w tym tygodniu, więc pokazuję je w jednym wpisie. Przesyłki szły do mnie dość długo, bo około 3 tygodni. Większość rzeczy przypadła mi do gustu, choć są też takie, które okazały się nietrafione pod względem rozmiaru. 

Pierwsza przesyłka jest ze sklepu Sheinside. Niemal wszystkie rzeczy bardzo mi się spodobały. Chyba najbardziej trafiona okazała się bluzka z baskinką, która według mnie jest przepiękna. Idealna na lato, w żywych kolorach. 

Bluzka jest w rozmiarze S. Bardzo dobrze uszyta, porządna gatunkowo. Jestem pewna, że będzie jedną z moich ulubionych bluzek tego lata. Bardzo Wam ją polecam. 




Kolejna rzecz ze sklepu Sheinside to czarna torebka. Jest to moja pierwsza torebka z chińskiej strony. Nie wiedziałam czego mam się spodziewać, jednak moje obawy okazały się niepotrzebne, bo torebka jest naprawdę bardzo dobrej jakości. Ma regulowany pasek. W środku dodatkową przegródkę na telefon i jedną zasuwaną na zamek. Torebka ma dla mnie idealną wielkość, mieści wszystko to, czego potrzebuję na co dzień. 




Sukienka jest w rozmiarze S. Świetnie sprawdzi się na większe wyjścia, brakowało czegoś takiego w mojej szafie. Sukienka jest przyzwoicie wykonana, z grubego, sztywnego materiału. Jedyne co mi się w niej nie do końca podoba to długość rękawów.




Druga sukienka jest w rozmiarze uniwersalnym. Niestety z niej nie jestem zadowolona, głównie z tego względu, że sukienka prześwituje. Nie jest komfortowa w noszeniu. Jakościowo bardzo przeciętna. Na zdjęciach innych blogerek prezentowała się świetnie, rzeczywistość okazała się nieco inna. 




Kolejne trzy rzeczy pochodzą ze sklepu Romwe. Nie do końca trafiłam z rozmiarami. Bluza i sukienka okazały się nieco za dużo.

Bluza jest w rozmiarze S. Wiedziałam, że będzie luźna, bo szerokość w biuście podana na stronie to 100 cm. Nie wygląda źle, będę ją nosić z ramoneską, w takim połączeniu wygląda całkiem ciekawie. 




Sukienka w paski również jest w rozmiarze S, niestety jest na mnie za duża, dlatego też poszukam dla niej innego właściciela. 



Ostatnia rzecz to naszyjnik, który pokazywałam Wam na liście must have. Bardzo spodobał mi się na stronie sklepu. Sama nie wiem co o nim myśleć. Z jednej strony mi się podoba, a z drugiej mam wrażenie że wygląda trochę tandetnie. 




Pozdrawiam!

16.04.2015

Garnier Neo Soft Cotton, czyli antyperspirant w suchym kremie

Dzisiaj przygotowałam dla Was recenzję antyperspirantu w suchym kremie od Garnier. Produkt ten stosunkowo niedawno pojawił się na rynku. Pierwszy raz spotkałam się z antyperspirantem o takiej formule, więc tym bardziej byłam ciekawa czy okaże się hitem, czy wręcz przeciwnie. Jak wiadomo dobry antyperspirant jest niezbędny w kosmetyczce każdej kobiety. Od takiego produktu oczekuję przede wszystkim skuteczności, ale też przyjemnego zapachu. Lubię, jeśli kosmetyk szybko się wchłania i nie pozostawia śladów na ubraniach. Dotychczas najczęściej sięgałam po antyperspiranty w spreju, przeważnie były to różne wersje zapachowe Rexony. Zdarzało mi się używać też produktów w kulce czy sztyfcie, ale zazwyczaj kończyło się to niepowodzeniem. Suchy krem to dla mnie coś nowego i jak się później okazało jest to nowość, która bardzo przypadła mi do gustu. Produkt ma według mnie wszystkie cechy, które powinien mieć dobry antyperspirant. 


Obietnice producenta 

Garnier Neo - antyperspirant o formule suchego kremu to pierwszy antyperspirant w suchym kremie od Garniera dla intensywnej 48 godzinnej* ochrony i regeneracji skóry pod pachami. Idealne połączenie skuteczności antyperspirantu i pielęgnacji skóry, dzięki zawartości 80% składników pielęgnacyjnych. Wchłania się natychmiastowo, niewidoczny na skórze i ubraniach. Lekki zapach o bawełnianej świeżości. *test instrumentalny.





Dostępność i cena

Produkt możemy kupić m.in. w Rossmannie, Naturze. Cena to 13,49 zł / 40 ml. 

Skład

Aqua/Water, Aluminum Chlorohydrate, Dimethicone, Isopropyl Palmitate, Talc, Cera Alba/Beeswax, Arachidyl Alcohol, Parfum /Fragrance, Zinc Gluconate, Arachidyl Glucoside, Hydroxypropyl Starch Phosphate, Phenoxyethanol, Steareth-100/Peg-136/Hdi Copolymer, Peg-100 Stearate, Behenyl Alcohol, Caprylyl Glycol, Perlite, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Glyceryl Stearate.

Moja opinia

Antyperspirant Garnier okazał się dla mnie hitem, choć początkowo byłam do niego sceptycznie nastawiona. Dotychczas przetestowałam kilka produktów tej marki i miałam wrażenie, że antyperspiranty nie są ich mocną stroną. Bardzo zawiodłam się na wersji mineralnej w kulce, która zupełnie się u mnie nie sprawdziła. Od tego rodzaju produktów oczekuję przede wszystkim ochrony przed poceniem się, ładnego lecz niezbyt intensywnego zapachu, szybkości wchłaniania i braku plam na ubraniach. Produkt marki Garnier spełnia wszystkie te obietnice. Bardzo przypadł mi do gustu i z chęcią wrócę do niego ponownie. Być może wypróbuję inne wersje zapachowe (Shower Clean, Fresh Blossom, Fruity Flower i Fragrance Free). Z tego co czytałam nie wszystkie sprawdzają się równie dobrze co Soft Cotton. Opakowanie antyperspirantu to miękka tubka o pojemności 40 ml. Minusem takiego rozwiązania jest to, że możemy mieć problem z wydobyciem produktu do końca. Opakowanie jest dosyć niestandardowe, bardziej przypomina mi krem niż produkt do ochrony przed poceniem. Kosmetyk jest wydajny. Niewielka ilość zapewnia nam skuteczną ochronę. Konsystencja jak nazwa wskazuje to suchy krem, który szybko wchłania się w skórę, nie lepi się, nie roluje, nie sprawia żadnych problemów podczas aplikacji. Zapach bardzo przyjemny, delikatny, kremowy, świeży, z pewnością nie zdominuje zapachu perfum co mi osobiście bardzo odpowiada. Antyperspirant powinien być dla mnie dyskretny. Plusem jest również to, że zapach nie jest duszący jak w przypadku niektórych antyperspirantów w spreju. Działanie produktu jest zgodne z tym, co obiecuje nam producent. Produkt skutecznie chroni przed poceniem. Zapewnia nam kilkunastogodzinny komfort. Testowałam go zimą, więc nie wiem jak sprawdziłby się upalnym latem, ale podejrzewam że świetnie dałby sobie radę. Dodam, że nie mam problemu z nadmiernym poceniem. To co w nim lubię to szybkość wchłaniania się. Pachy tuż po aplikacji są suche i bez problemu możemy założyć ubranie bez konieczności czekania aż produkt się wchłonie. Produkt nie pozostawia plam na białych i czarnych ubraniach. Bardzo udany antyperspirant do którego chętnie wrócę. 

Plusy:
- skutecznie chroni przed poceniem się

- bardzo ładnie pachnie
- błyskawicznie się wchłania
- nie roluje się, nie lepi
- nie pozostawia plam na białych i czarnych ubraniach
- wydajny

Minusy:
- pod koniec opakowania możemy mieć problem z wydobyciem produktu do końca

Ocena: 4+/5

Używałyście? Zdradźcie jaki jest Wasz ulubiony antyperspirant.

Pozdrawiam!

15.04.2015

Usta koloru koralowego, czyli o pomadce Eveline Aqua Platinum 478

Dzisiaj opowiem Wam o pomadce, po którą sięgam najczęściej w codziennym makijażu. Koral to zdecydowanie mój ulubiony kolor na ustach. Bardzo dobrze czuję się w takich odcieniach. Długo szukałam zamiennika mojej ulubionej matowej pomadki z Manhattan w odcieniu 53M, ale w wersji nawilżającej i chyba w końcu się udało. Pomadkę Eveline Aqua Platinum 478 wrzuciłam do koszyka całkiem przypadkiem podczas jednej z promocji w Rossmannie -40% na kolorówkę. Odcień od razu wpadł mi w oko i od tamtego momentu kupuję ją notorycznie. Pomadka jest idealna na co dzień. Nie podkreśla suchych skórek i jest bezproblemowa w aplikacji, więc nałożymy ją nawet bez pomocy lusterka. Konsystencja jest kremowa, bardzo przyjemnie sunie po ustach pozostawiając je nawilżone i wypielęgnowane. Opakowanie zupełnie przeciętne. Denerwuje mnie duża naklejka na nim po której zostaje mocny ślad w postaci kleju, który trudno usunąć. Pomadka jest dobrze napigmentowana, kolor na ustach jest dość intensywny, jednak zupełnie nienachalny. Zapach bardzo przyjemny dla nosa, nie jest długo wyczuwalny na ustach. Nie jest to produkt idealny, ma też swoje wady. Chyba największą z nich jest trwałość. Pomadka dosyć szybko znika z ust, całe szczęście ściera się równomiernie. Mimo to na stałe zagościła w mojej kosmetyczce głównie ze względu na piękny kolor. Jej cena to około 10 zł


Innowacyjna receptura pomadki Platinum pozwala uzyskać głębie koloru już po pierwszej aplikacji. Kremowa konsystencja podkreśla kształt ust pozostawiając je nawilżone przez wiele godzin. Lekka i ultra delikatna formuła pielęgnuje usta, wygładza je i sprawia, że stają się rozkosznie ponętne. Piękny, soczysty kolor wykończony delikatnym połyskiem utrzymuje się około 6 godzin.






Pozdrawiam!

09.04.2015

Kwietniowa aktualizacja włosów

Dzisiaj przychodzę do Was z kwietniową aktualizacją włosów. Dość długo nie było wpisu o takiej tematyce na moim blogu, więc czas to naprawić. Na chwilę obecną jestem bardzo zadowolona z kondycji moich włosów - są gładkie, miękkie, lśniące i mają ładną objętość. Moja pielęgnacja zazwyczaj ogranicza się do trzech produktów dziennie - szamponu, odżywki lub maski i olejku. Skóra głowy nadal nie jest w najlepszej kondycji, ma swoje gorsze i lepsze dni. Do mycia standardowo używam kilku szamponów zamiennie. Często sięgałam po szampony Planeta Organica, marokański i turecki. Pierwszy bardzo przypadł mi do gustu, a drugi lekko przesuszał mi skórę głowy, więc na pewno ponownie go nie kupię. Testowałam też kilka nowości - szampon Planeta Organica z olejkiem makadamia przeznaczony do włosów przetłuszczających się, który okazał się dla mnie mocno przeciętny [recenzja]. Nowością jest też Dermedic Linum Emolient o którym wspominałam Wam w ostatnim wpisie. Użyłam go kilkukrotnie i póki co mam mieszane uczucia. Raczej to nie jest jeszcze to, czego szukam. Owszem szampon jest łagodny, znacznie ogranicza swędzenie, ale niewystarczająco nawilża moją skórę głowy. Wróciłam też do podstawowej wersji szamponu Head & Shoulders, który kiedyś pomógł mi przywrócić skórę do normalnego stanu. Po myciu najczęściej sięgałam po kurację Isana z olejkiem arganowym [recenzja], która idealnie wygładza, dociąża, nabłyszcza i ułatwia rozczesywanie, a przy tym nie obciąża włosów. Używałam ją zamiennie z trzema rosyjskimi produktami - maską do włosów suchych i uszkodzonych Planeta Organica Afryka [recenzja], którą moje włosy uwielbiają, balsamem Fratti na bazie Szungitu oraz balsamem Natura Siberica do włosów suchych objętość i nawilżenie. Codziennie używam też olejku Isana [recenzja], który kładę na wilgotne włosy od połowy ich długości. W niedalekiej przyszłości chciałabym wrócić do nawyku wcierania wcierek. W zapasach mam mój ulubiony lotion przeciw wypadaniu Receptury Babuszki Agafii, o którym możecie poczytać tutaj. Na wiosnę zawsze wypada mi więcej włosów niż zazwyczaj, dlatego chciałabym je nieco wzmocnić za pomocą wcierek. 

Aktualny stan włosów


Pozdrawiam!

08.04.2015

Nowości kosmetyczne i nie tylko

Dzisiaj przychodzę do Was z nowościami, które trafiły do mnie w ciągu ostatnich tygodni. Najbardziej ucieszyła mnie paczka z Rossmanna, wiele nieznanych mi nowości do testowania. Znalazły się w niej nie tylko kosmetyki, ale też kilka rzeczy do domu.  Dostałam też przesyłkę z sześcioma wiosennymi lakierami Rimmel z serii Rita Ora. Nowością są też dwa szampony. Jeden zamówiłam w sklepie Skarby Syberii, a drugi kupiłam stacjonarnie w aptece. Z kolei w Pepco skusiłam się na zakup kolczyków. Obydwa zestawy bardzo ładnie prezentują się na uszach. 


1. Isana wiosenny żel pod prysznic z ekstraktem z owoców malin: wiosenny żel pod prysznic Isana nie tylko zapewnia optymalną pielęgnację delikatnej skóry, ale również rozpieszcza ją owocowym, świeżym zapachem malin i trawy cytrynowej. Łagodny kompleks pielęgnacyjny pomaga utrzymać równowagę wilgotności skóry, chroniąc ją przed wysuszeniem. Ożywia zmysły i rozbudza wiosenne pragnienia.
cena: 2,99 zł / 300 ml

2. Isana mydło w płynie z ekstraktem z limonki: porcja pozytywnej energii dla dłoni. Dzięki starannie dobranym substancjom myjącym mydło delikatnie oczyszcza skórę, a naturalne lipidy pielęgnacyjne podobne do płaszcza hydrolipidowego chronią ją i pielęgnują. Owocowa kompozycja zapachowa i świeżość ekstraktu z limonki zmienią Twoją łazienkę w królestwo wiosny!
cena: 2,99 zł / 500ml

3. Isana lotion do rąk z pantenolem i masłem Shea: gwarancja pielęgnacji, regeneracji i intensywnego nawilżenia suchej skóry rąk! Stosowanie lotionu jest niezastąpione zwłaszcza wiosną, kiedy zmienna temperatura i chłodne wiatry mogą sprawiać, że dłonie są przesuszone i szorstkie, a paznokcie bardziej łamliwe. Szczególnie suchą skórę należy nasmarować obficie odżywczym lotionem, a następnie włożyć na noc bawełniane rękawiczki, które ogrzeją dłonie, sprawiając, że pory otworzą się, intensywniej wchłaniając wartości odżywcze zawarte w kosmetyku.
cena: 6,99 zł / 300 ml


4. Babydream balsam na dobranoc dla niemowląt i małych dzieci: Balsam na dobranoc dla niemowląt i małych dzieci. Koi i pielęgnuje, pomaga spokojnie zasnąć. Zawiera olejek lawendowy, witaminę E. babydream Balsam na dobranoc delikatnie pielęgnuje skórę i chroni ją przed wysuszeniem. Balsam nadaje się do kojącej pielęgnacji. Podczas kremowania skóry uwalnia się zapach lawendy, który pomaga niemowlęciu lub małemu dziecku spokojniej zasnąć. Idealny również dla dzieci i dorosłych. Nie zawiera barwników i substancji konserwujących. Nie zawiera oleju mineralnego i parafinowego. pH neutralne dla skóry. Tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie.
cena: 8,99 zł / 250 ml

5. Isana krem do ciała z pantenolem i masłem Shea: wyjątkowy kosmetyk o specjalnej formule pielęgnacyjnej z gliceryną, olejkiem kokosowym i masłem Shea, który nie tylko ujędrnia skórę, ale również koi zmysły! Zawarty w nim pantenol skutecznie nawilża skórę i chroni ją przed wysuszeniem. Aby zwiększyć skuteczność działania kremu, należy owinąć wybrane partie ciała ręcznikiem, a następnie położyć się pod kocem na około 30-40 minut. Efekt pięknego i odżywionego ciała gwarantowany!
cena: 9,99 zł / 500 ml


6. Alterra olejek do ciała brzoza i pomarańcza: Bogata i świeża pielęgnacja. Wyraźnie gładsza i bardziej sprężysta skóra. Każda skóra zasługuje na indywidualną pielęgnację. Olejek do skóry Alterra Cellulite został opracowany, aby zapobiegać zewnętrznym objawom cellulitu. Wyjątkowa formuła pielęgnacyjna z olejkiem limetkowym i olejem z pestek moreli łatwo się wchłania, a w połączeniu z masażem wspomaga podczas nakładania oczyszczenie skóry z produktów przemiany materii i łagodzi efekt pomarańczowej skórki. Olej z awokado, oliwa z oliwek, olej z jojoby, olej z orzechów makadamia, olej z pestek winogron oraz olej z miąższu owoców rokitnika zwyczajnego dodatkowo rozpieszczają skórę, która staje się bardziej sprężysta i elastyczna. Naturalny zapach ożywia zmysły.
cena: 23,29 zł / 100 ml


7. Domol szare mydło w płynie: tradycyjny, naturalny i niezwykle skuteczny towarzysz przedświątecznych porządków. Czyści i pielęgnuje posadzki z terakoty i kamienia oraz podłogi z drewna i tworzyw sztucznych. Nie zawiera środków konserwujących. Gwarancja czystości i świeżości na wiosnę!
Cena: 5,99 zł / 750 ml


8. Domol odświeżacz powietrza, opakowanie uzupełniające: Jeśli masz już odświeżacz powietrza Domol Perfume & Style i sprawdziłaś zbawienne działanie zapachów w Twoim domu, z pewnością zainteresuje Cię możliwość wyboru różnych ich wariantów. Pozwolą Ci one cieszyć się aromaterapią jeszcze dłużej. Na co masz dziś ochotę? Kojące połączenie kwiatu migdałowca, zielonej herbaty, wiśni i jaśminu? Czy może pobudzającą trawę cytrynową i limonkę? Weź głęboki oddech i daj się oczarować.
Cena: 8,99 zł / 90 ml esencji zapachowej


9. Alouette serwetki Wiosna 2015 – Tulipan: Coś specjalnego dla domu! Serwetki w tulipany będą wspaniałą ozdobą każdego stołu i w mgnieniu oka wprowadzą do Twojego mieszkania wiosenną atmosferę.
Cena: 5,99 zł / 35 sztuk (16,2 cm x 16,2 cm po złożeniu)



W paczce od marki Rimmel znalazło się 6 lakierów z serii Rita Ora w pięknych, wiosennych odcieniach.

Od lewej: 498 Rain Rain Go Away, 408 Peachella, 270 Sweet Retreat, 300 Glaston-Berry, 860 Bestival Blue i 878 Roll In The Grass




Nowością są też kolczyki z Pepco - 7,99 zł i 4,99 zł. Serduszka najbardziej przypadły mi do gustu. Dostępne są w różnych wersjach kolorystycznych. 


Na koniec dwa szampony. W końcu skusiłam się na zakup zachwalanego przez Agatę szamponu Dermedic. Póki co jestem w fazie testowania, niebawem napiszę o nim coś więcej. Kupiłam też turecki szampon z serii Planeta Organica.


Pozdrawiam!

03.04.2015

Manhattan Multi Effect 95R Mad Maroon, czyli ulubieniec w codziennym makijażu - mini recenzja + efekt

Dzisiaj opowiem Wam o moim ulubieńcu, który służy mi w codziennym makijażu oczu. Długo szukałam idealnego, brązowego, matowego cienia, który będzie dobrze napigmentowany, łatwy w rozcieraniu, a przy tym stosunkowo tani. Mimo posiadania sporej ilości cieni zawsze wracam do niego. Nie jestem specjalistką jeśli chodzi o cieniowanie. Często idę na łatwiznę i nakładam go solo na całą powiekę, czasami łączę z innymi cieniami, jeśli mam więcej czasu na makijaż. Cień nakładam przy pomocy pędzelka z Essence, a rozcieram go jednym z pędzli Sunshade Minerals. Przed jego aplikacją konieczne jest użycie bazy, bez niej nie jest tak intensywny. Nie jest to dla mnie problemem, bo bez niej nie wyobrażam sobie codziennego makijażu, który dla mnie musi być przede wszystkim trwały. Często nakładam makijaż wcześnie rano i chcę żeby zachował świeżość do wieczora. Cień Multi Effect 95R Mad Maroon pozostaje na powiece do czasu aż zmyję go późnym wieczorem. Jedyny jego minus jest taki, że potrafi się osypywać podczas aplikacji. Staram się zabezpieczyć obszar pod oczami żeby tego uniknąć. Jego cena to około 16 zł. Teraz mam w planach wypróbowanie cieni z Inglota, które znalazłam w pobliskiej drogerii. 








Twarz
Podkład Revlon Colorstay 180 Sand Beige
Puder Rimmel Stay Matte 006 Warm Beige
Róż Paese 41
Oczy
Cień Manhattan Multi Effect 95R Mad Maroon
Cień Miyo 01 White
Tusz Maybelline Mega Plush Volum
Kredka Miss Sporty 018 Savage
Paleta do brwi Essence
Usta
Manhattan Soft Mat 53M

A jaki jest Wasz ulubiony cień po który codziennie sięgacie?

Pozdrawiam!

01.04.2015

Planeta Organica Macadamia Oil, czyli o szamponie do włosów przetłuszczających się

Dzisiaj mam dla Was recenzję szamponu do włosów Planeta Organica z olejkiem makadamia, który przeznaczony jest do włosów przetłuszczających się. Przez okres zimowy moje włosy przechodziły totalną rewolucję, przetłuszczały się w trybie natychmiastowym. Bywało też tak, że tuż po myciu wyglądały nieświeżo, nie miały objętości, dlatego też chętnie sięgałam po szampony, które choć w minimalnym stopniu przyczyniały się do zmniejszenia przetłuszczania. Bardzo lubię produkty marki Planeta Organica, zwłaszcza te, które pojawiły się w sklepach jako pierwsze. Niestety szampon Macadamia Oil rozczarował mnie, przede wszystkim dlatego, że nie spełniał swojego głównego zadania, czyli nie przedłużał świeżości włosów na czym najbardziej mi zależało. Aktualnie testuję kilka nowych szamponów o których napiszę Wam przy okazji włosowej aktualizacji.


Obietnice producenta

Szampon do włosów z 10% zawartością olejku macadamia. Szampon przywraca równowagę skóry głowy, reguluje wydzielanie sebum. W szczególności przeznaczony do pielęgnacji włosów tłustych.


Dostępność i Cena

Szampon otrzymałam ze sklepu Bioema, gdzie aktualnie jest niedostępny. Możemy go kupić w większości sklepów z rosyjskimi kosmetykami. Cena to około 11 zł / 250 ml. 

Skład

Agua (woda), Organic Macadamia Ternifolia Seed Oil (organiczny olej makadamia), Sodium Сосо-Sulfate (detergent), Glicerin (gliceryna), Coco-Glucoside (emulgator), Cocamidopropyl Betaine (substancja myjąca), Quercus Robur Bark Extract (ekstrakt kory dębu), Juniperus communis Fruit Water (ekstrakt jałowca), Santalum Album (Sandalwood) Oil (olej z drzewa sandałowego), Cetearyl Alcohol (emolient), Xanthan Gum (zagęstnik), Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride (antystatyk), Potassium Hydroxide (regulator pH), Dehydroacetic Acid (konserwant), Benzyl Alcohol (składnik kompozycji zapachowych), Sodium Benzoate (konserwant), Potassium Sorbate (konserwant), Sodium Chloride (modyfikator reologii), Parfum (zapach).

Moja opinia

Szampon okazał się dla mnie zupełnie przeciętny. Podstawowa seria szamponów Planeta Organica służy moim włosom znakomicie. Seria Afryka nie przypadła mi do gustu. Tak jak pisałam na początku szampon nie spełnia głównej obietnicy producenta, czyli nie przedłuża świeżości włosów przetłuszczających się. Po umyciu włosy są nieco obciążone, nie są odbite u nasady. Opakowanie to podłużna buteleczka o pojemności 250 ml. Konsystencja niezbyt gęsta. Szampon dobrze się pieni i jest całkiem wydajny. Zapach bardzo przyjemny, słodki, na włosach nie jest długo wyczuwalny. W składzie znajdziemy kilka wartościowych rzeczy -  organiczny olej makadamia, gliceryna, ekstrakt kory dębu, ekstrakt jałowca, olej z drzewa sandałowego. Reszta składu chemiczna. Na początku mamy dość mocny detergent, dlatego bardzo wrażliwe głowy muszą na niego uważać. Przechodząc do działania szampon nie sprostał moim oczekiwaniom. Nie przedłużał świeżości włosów, pozbawiał je objętości. Przy codziennym stosowaniu zaczął podrażniać skórę głowy, dlatego musiałam stosować go zamiennie z innymi szamponami. Na plus można zaliczyć to, że dobrze się pienił, nie plątał włosów. Po umyciu były miękkie i błyszczące. Szampon zupełnie zwyczajny. Być może sprawdziłby się u osób z włosami normalnymi, które nie mają problemu z wrażliwą skórą głowy. 

Plusy:
- włosy po umyciu są miękkie i błyszczące
- bardzo ładnie pachnie
- dobrze się pieni
- wydajny

Minusy:
- nie przedłuża świeżości
- nieco obciąża włosy
- przy codziennym stosowaniu podrażnił skórę głowy
- przeciętny skład

Ocena: 2+/5

Miałyście szampony Planeta Organica z serii Afryka? Jak Wasze wrażenia?

Pozdrawiam!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...