29.03.2015

Dresslink, czyli o 12 rzeczach, które wpadły mi w oko

Pozostając w temacie ubraniowym dzisiaj chciałabym pokazać Wam kilka propozycji ubrań ze sklepu Dresslink, które chętnie widziałabym w mojej szafie. Jakiś czas temu napisała do mnie Sophie i zaproponowała mi bon o wartości 20 dolarów, który mogę wykorzystać na zakupy w ich sklepie. Asortyment jest całkiem ciekawy, sklep ma w swojej ofercie mnóstwo ubrań, torebek, butów i akcesoriów. Opinie na temat sklepu są podzielone. Przy wyborze ubrań przeważnie kieruję się zdjęciami i oceną innych blogerek. Jeśli jesteście ciekawe co wpadło mi w oko ze sklepu Dresslink zapraszam Was do małego subiektywnego przeglądu. 



1 / 2


3


4 / 5 / 6


7 / 8


9 / 10 


11 / 12

Zamawiałyście ze sklepu Dresslink? Jak Wasze wrażenia? 

Pozdrawiam!

28.03.2015

Nowości Romwe i Sheinside

Dzisiaj przychodzę do Was z nowościami, które otrzymałam kilka dni temu ze sklepu Romwe i  Sheinside. Na obie paczki czekałam dość długo, bo około trzy tygodnie. Większość rzeczy przypadła mi do gustu, choć są też takie, które mnie rozczarowały. Skusiłam się na zamówienie kilku bluzek, w tym koszuli w kratę, która wygląda niemal identycznie jak ta z Zary, dwóch okryć wierzchnich, szalika i dresowej sukienki. 

Pierwsze zamówienie pochodzi ze sklepu Romwe. Koszula w kratę od dłuższego czasu chodziła mi po głowie. Idealna do codziennych, luźnych stylizacji. Moja jest w rozmiarze S. Jest dopasowana, ale nie przesadnie obcisła. Jakość bez zastrzeżeń. Materiał łatwy w prasowaniu. Jestem z niej bardzo zadowolona. 




Czarna bluzka z mocno wyciętymi plecami jest w rozmiarze S. Niestety nie przypadła mi do gustu. Bardzo słaba jakość. Żelazko notorycznie zostawiało ślady podczas prasowania. 




Kolejna bluzka jest w rozmiarze uniwersalnym. Będzie idealna dla osób noszących rozmiar S i małe M. Kolor różni się od tego pokazanego na zdjęciach podglądowych, albo przez pomyłkę wysłano ją w innym kolorze niż zamówiłam. Mimo to bluzka jest całkiem ciekawa. Fajnie wygląda zarówno ze spodniami jak i spódnicą. Bluzka ma przyzwoita jakość, ale nie podoba mi się jej podszewka, podejrzewam, że nie będzie przepuszczać powietrza. 




Ostatnia rzecz to pewnie wszystkim dobrze znany szalik, który pokazywała na swoim blogu m.in Styloly - uwielbiam jej urodę i styl ubierania. Szalik idealny na zimę, bardzo duży, miękki, miły w dotyku. Żałuję, że skusiłam się na niego dopiero teraz. 



Kolejna paczka pochodzi ze sklepu Sheinside. Tutaj skusiłam się na czarną ramoneskę, czarny, klasyczny płaszcz, bluzkę w ptaki i dresową, szarą sukienkę. 

Ramoneska jest w rozmiarze S. Pasuje na mnie idealnie. Bardzo lubię ramoneski ze sklepu Sheinside. Są dobrze skrojone i mają świetną jakość. Czarna ramoneska to must have w szafie każdej kobiety. Sprawdzi się w większości stylizacji. Bardzo Wam ją polecam.




Kolejna rzecz to czarny, klasyczny płaszcz. Mój jest w rozmiarze S. Całkiem fajny, ale nie zrobił na mnie większego wrażenia. Jakość jest nieco gorsza od mojego ukochanego szarego płaszcza również z Sheinside. Na plus mogę zaliczyć długość, która pasuje zarówno do spodni jak i spódnic. 



Bluzka w ptaszki nieco mnie rozczarowała. Na zdjęciach podglądowych wyglądała genialnie, w rzeczywistości okazała się przeciętna. Nie podoba mi się materiał z jakiego jest wykonana. Bardzo się elektryzował, przyklejał do ciała, być może po praniu ulegnie to zmianie. Bluzka jest w rozmiarze M. 




Ostatnia rzecz to szara, dresowa sukienka, która bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Świetnie wykonana, z grubego materiału podszytego misiem. Idealna na chłodniejsze dni. Mój rozmiar to S. 




Pozdrawiam!

14.03.2015

Planeta Organica Afryka, czyli o masce do włosów suchych i uszkodzonych

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją maski do włosów suchych i zniszczonych z organicznym masłem shea marki Planeta Organica z serii Afryka, którą testuję od końca stycznia dzięki uprzejmości pana Arkadiusza za sklepu Bioema. Rosyjskie kosmetyki bardzo zmieniły stan moich włosów. Odkąd zaczęłam ich używać znacznie przestały się puszyć, stały się gładkie, błyszczące, ale jednocześnie zachowują fajną objętość. Poprawiła się też kondycja końcówek, które przestały się rozdwajać. Włosy są miękkie i bardziej nawilżone. Wśród rosyjskich kosmetyków najbardziej przypadły mi do gustu dwie marki - Planeta Organica i Natura Siberica. Przymierzam się do kolejnego  zbiorczego wpisu na temat rosyjskiej pielęgnacji. Pierwszy pojawił się na początku marca 2014, jednak od tego czasu zdążyłam przetestować bardzo dużo nowości o których warto w takim wpisie wspomnieć. 

Obietnice producenta

15% zawartości organicznego Masła Shea

Maska na bazie organicznego masła Shea idealnie nawilża i regeneruje suche i uszkodzone włosy. Maska odbudowuje włosy na całej ich długości, chroni przed promieniowaniem ultrafioletowym. Sprawia, że włosy stają się miękkie i odżywione.






Dostępność i cena

Maskę możemy zamówić na stronie sklepu Bioema oraz w większości sklepów z rosyjskimi produktami. Cena to 14,90 zł / 200 ml. 

Skład

Aqua with infusions of Organic Butyrospermum Parkii (Shea) Butter (organiczne masło shea), Adansonia Digitata (Baobab) Seed Oil (olej z baobabu), Adansonia Digitata (Baobab) Fruit Extract (ekstrakt z owoców baobabu), Persea Gratissima Fruit Oil (olej awokado), Cetearyl Alcohol (emolient), Behentrimonium Chloride (konserwant), Cetrimonium Chloride (konserwant), Glyceryl Stearate (emolient), Tocopheryl Acetate (przeciwutleniacz), Hydroxyethylcellulose (zagęstnik), Parfum (zapach), Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride (antystatyk), Benzyl Alcohol (konserwant), Dehydroacetic Acid (konserwant), Sodium Benzoate (konserwant), Potassium Sorbate (konserwant), Citric Acid (regulator pH).

Moja opinia

Od początku byłam niemal pewna, że moje włosy polubią się z tą maską, bo na ogół produkty zawierające w składzie masło shea sprawdzają się u mnie znakomicie. Tak też się stało w tym przypadku. Maska już od pierwszego użycia bardzo przypadła mi do gustu. Konsystencja jest gęsta, zbita, przez co jest bardzo wydajna. Niewielka ilość wystarcza na dokładne pokrycie moich włosów - produktów do pielęgnacji używam zawsze od połowy długości z uwagi na przetłuszczające się włosy. Opakowanie to miękka tubka o pojemności 200 ml. Zapach przyjemny dla nosa, słodkawy, nienachalny i praktycznie niewyczuwalny na włosach. Pierwsza połowa składu wydaje się być bardzo ciekawa, druga z kolei jest mocno chemiczna. Nie podoba mi się ilość konserwantów, których jest aż 6! Mimo to działanie maski jest bardzo dobre. Produkt świetnie nawilża włosy, wygładza, zmiękcza, ułatwia rozczesywanie. W znacznym stopniu niweluje puszenie, włosy po jej użyciu są zdyscyplinowane, bardzo ładnie się układają. U mnie maska sprawdza się świetnie i chętnie wypróbuję też inne produkty z serii Afryka. 

Plusy:
- nawilża
- zmiękcza
- wygładza, niweluje puszenie
- ułatwia rozczesywanie
- nie obciąża
- gęsta konsystencja
- bardzo wydajna
- niedroga
- przyjemnie pachnie

Minusy:
- przeciętny skład

Ocena: 4+/5

Miałyście do czynienia z tą maską lub innymi produktami Planeta Organica? 

Pozdrawiam!

09.03.2015

Paczka niespodzianka, czyli o przesyłce od Rossmanna

Dzisiaj zapukał do mnie kurier z przesyłką od marki Rossmann z okazji Dnia Kobiet. Bardzo miły gest ze strony pani Moniki, która jak zawsze wie jak sprawić nam przyjemność.  Zawartość była dla mnie niespodzianką, więc byłam bardzo ciekawa co tym razem kryje w sobie czerwone pudełko. W środku znalazł się żel pod prysznic Isana z edycji limitowanej o pięknym, owocowym zapachu, mini dezodorant Isana Secret Rose, mydełko Alterra o zapachu owocu granatu, czekolada Das Exquisite z nadzieniem truflowym o smaku szarlotki, mix ziaren soi, nasion dyni i słonecznika enerBiO i świeca o zapachu pieczonego jabłka Bolsius





Jak podoba się Wam zawartość? Miałyście któryś z tych produktów? 

Pozdrawiam!

08.03.2015

Kosmetyczno - modowe zachcianki, czyli o aktualnej liście must have

Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami moimi kosmetyczno - modowymi zachciankami. Liczę, że stopniowo uda mi się zrealizować kupno tych rzeczy, w większości przypadków od dawna chciałam mieć je w posiadaniu. Jeśli chodzi o kolorówkę to staram się trzymać sprawdzonych przeze mnie produktów. Zdarza mi się testować nowości, ale zawsze wracam do swoich ulubieńców, zwłaszcza jeśli chodzi o podkłady i pudry. Inaczej jest w przypadku cieni i produktów do ust, tu lubię różnorodność. W pielęgnacji twarzy stosuję minimalizm, o którym wspominałam Wam w ostatnim wpisie. Na mojej liście znalazły się też dwa produkty do stylizacji włosów i kilka zachcianek wśród ubrań i akcesoriów. 


1.  Bourjois Rouge Edition Velvet - uwielbiam pomadki o matowym wykończeniu. Te od dawna chodzą mi po głowie, zwłaszcza kolor Happy Nude Year, który łudząco przypomina pomadkę Manhattan w odcieniu 53M. Póki co do zakupu zniechęca mnie tylko cena, czekam na ciekawą okazję i pakuję ją do koszyka. 

2. Ben Nye Luxury Visage Powder Neutral Set - puder o którym dowiedziałam się dzięki Katosu. Jestem pewna, że byłabym z niego zadowolona. Lubię pudry sypkie, a tym bardziej transparentne, nie muszę martwić się o dobór odpowiedniego odcienia i o to czy nie zmienią koloru podkładu. 

3. Bourjois 123 Perfect CC Cream - do jego zakupu zachęcił mnie test na żywo Hani z kanału digitalgirlworld13. Od dłuższego czasu jestem wierna Revlonowi do skóry tłustej / mieszanej, ale kusi mnie wypróbowanie czegoś nowego, być może równie dobrego. 

4. Collection 2000, Lasting Perfection Concealer - od jakiegoś czasu szukam dobrego, średnio kryjącego, trwałego korektora, który sprawdziłby się pod oczami. Na większe cienie zdarza mi się nakładać kamuflaż z Catrice wymieszany z podkładem, jednak do codziennego używania jest zbyt ciężki. Bardzo ciekawi mnie zachwalany korektor z Collection 2000. 

5. Zoeva Smoky Palette - zapragnęłam jej gdy tylko zobaczyłam swatche. Kolory idealne dla mnie, uwielbiam wszelkie brązy, fiolety, zwłaszcza te matowe. Idealna zarówno do dziennych makijaży, jak i tych wieczorowych. W przypływie gotówki z pewnością trafi do mojej kosmetyczki. 

6. Urban Decay Naked 2 - kolejna paleta, która musi być moja. Piękne brązy, którymi można wyczarować każdy rodzaj makijażu. Marzą mi się dwie palety (UD i Zoeva) porządnych cieni, dobrze napigmentowanych, z którymi będzie się przyjemnie pracować. 

7. Rzęsy Ardell - nigdy nie miałam do czynienia ze sztucznymi rzęsami. Czas najwyższy to zmienić. Na specjalne okazje z pewnością byłyby niezastąpione. 


8. Sylveco lekki krem brzozowy - o kremach Sylveco słyszał już chyba każdy. Póki co nie miałam okazji ich wypróbować. W niedługim czasie planuję to naprawić. Jestem ciekawa jak sprawdziłby się na mojej skórze, czy faktycznie byłby tak dobry jak go zachwalają. 

9. Sylveco balsam myjący do włosów z betuliną - o tym produkcie też czytałam sporo dobrego. Ciekawi mnie czy byłby łagodny dla tak wrażliwej skóry jak moja. 

10. Golden Rose Nail Expert Black Diamond Hardener - kusi mnie jej wypróbowanie po pozytywnej opinii Red Lipstick Monster. Moje paznokcie u rąk nie są w najlepszym stanie, bardzo chciałabym to zmienić. Odżywka ta może być fajną alternatywą dla osób, które boją się formaldehydu. 



11. Rowenta CF 6430 Respectissim Volum'24 - jakiś czas temu zrobiło się głośno o tym urządzeniu na youtube. Bardzo spodobał mi się efekt końcowy pokazany m.in przez Szusz. Lubię kiedy moje włosy są odbite u nasady, mają większą objętość. Niestety wszystkie metody, których dotychczas próbowałam były dosyć nietrwałe na moich włosach. Jestem pewna, że przy pomocy tego urządzenia mogłoby się to zmienić.

12. Babyliss lokówka stożkowa 19-32 mm - tego konkretnego modelu raczej nie uda mi się kupić w Polsce. Widziałam ją na ebay. Zależy mi bardziej na identycznej średnicy lokówki. Zakochałam się w efekcie jaki uzyskała FoodDrugAndCosmetics. Do tej pory kręciłam włosy prostownicą (mój model to Braun Satin Hair 7), podoba mi się efekt końcowy, jednak loki nie trzymają się tak długo jakbym tego chciała. Kręcenie włosów prostownicą wymaga też czasu. Myślę, że przy pomocy lokówki stożkowej byłoby znacznie szybciej. 



13. Mała torebka - najlepiej w odcieniach beżu lub bieli, choć ta kolorowa również bardzo przypadła mi do gustu (New Look). W swojej kolekcji mam sporo torebek, ale większość z nich w ciemnych kolorach. Na wiosnę chciałabym coś jasnego. 

14. Jeansy z wysokim stanem - bardzo polubiłam spodnie z wysokim stanem za to jak kształtują sylwetkę i  jak świetnie wydłużają nogi. Marzą mi się jeszcze jedne idealnie skrojone, mocno dopasowane jeansy. 

15. Czarna, futrzana kamizelka - uwielbiam je w połączeniu z ramoneską. Mam w swojej szafie jedną kamizelkę w odcieniach brązu ze sklepu Sheinside, którą uwielbiam. Bardzo chciałabym mieć też czarną. 

16. Sukienka z falbaną - na początku nie byłam przekonana do sukienek o takim fasonie, jednak widząc je na kilku blogerkach zapragnęłam mieć choć jedną w swojej szafie. 

17. Naszyjniki - w mojej garderobie zdecydowanie brakuje dodatków. Mam kilka naszyjników, których nie noszę zbyt często. Koniecznie muszę to zmienić. Te pokazane tutaj idealnie trafiają w mój gust. 

18. Zegarek z ciekawą tarczą - nie będę ukrywać, że szalenie podobają mi się zegarki w stylu Michael Kors czy Fossil, jednak na chwilę obecną nie mogę sobie pozwolić na taki wydatek, więc bezsensem byłoby pokazywać go na liście must have. Póki co mogę zadowolić się czymś nieporównywalnie tańszym. Bardzo spodobała mi się propozycja Genevy, czyli zegarek ze wzorem chevron. 

19. Czarne sandały na słupku - uwielbiam ten fason butów. Mam jedną parę beżowych sandałów z CCC, które idealnie służyły mi latem. Te dwa modele bardzo przypadły mi do gustu. 

Pozdrawiam!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...