25.01.2015

Nowości w szafie

Ostatnie dni obfitowały w nowości, zarówno kosmetyczne, jak i ubraniowe. Te pierwsze pokazywałam Wam w ostatnim wpisie. Dzisiaj z kolei pokażę Wam nowości w szafie. Kilka dni temu otrzymałam przesyłkę ze sklepu Sheinside, a w niej dwie asymetryczne sukienki i spodnie z wysokim stanem. Wszystkie te rzeczy są w rozmiarze S. Druga paczka również pochodzi ze sklepu wysyłkowego - Romwe. Jest to moja pierwsza przesyłka od nich. Sklep ma bardzo podobną politykę do sklepu Sheinside, ma też podobny asortyment. Skusiłam się na białą koszulę w ptaki, która wygląda niemal identycznie jak koszula z Mango, beżowy płaszcz i granatowe spodnie z wysokim stanem. Obie przesyłki przyszły dość szybko, czekałam na nie około 2 tygodnie. Dzisiaj wyjątkowo zdjęcia robione były z lampą. Pogoda za oknem zdecydowanie nie sprzyjała ich robieniu. 

Ze sklepu Sheinside pochodzi biała, asymetryczna sukienka. Do niej dołączony był pasek z blaszką. Sukienka jest w rozmiarze S. Pasuje na mnie idealnie. Jest ładnie uszyta, materiał jest dosyć gruby. Minusem jest bardzo duży dekolt, który ewidentnie wymaga przeróbki.




Szara sukienka również jest w rozmiarze S. Wykonana jest z cienkiego materiału, więc idealnie sprawdzi się wiosną i latem. 




Ostatnia rzecz z Sheinside to czarne spodnie z wysokim stanem. Świetnie wykonane, bardzo wygodne. Mój rozmiar to S. Jestem z nich bardzo zadowolona. 




Kolejne trzy rzeczy są ze sklepu Romwe. Koszula w ptaki od dawna mi się podobała, uwielbiam ten motyw na ubraniach. Jej rozmiar to S. W rzeczywistości jest o kilka cm węższa niż sugerują to wymiary podanie na stronie sklepu. Koszula przyszła mocno wygnieciona, jednak nie miałam najmniejszego problemu z jej wyprasowaniem. Tak jak pisałam wyżej koszula wygląda niemal identycznie jak ta z Mango



Kolejna rzecz to granatowe spodnie z wysokim stanem. Moje są w rozmiarze M. Po otwarciu paczki bałam się, że będą za małe, jednak materiał jest na tyle rozciągliwy, że pięknie dopasowują się do sylwetki. Spodnie są idealnie dopasowane. Bardzo mi się podobają. Jak widać są ciemniejsze niż na zdjęciach podglądowych. 



Ostatnia rzecz to beżowy płaszcz, z którego nie do końca jestem zadowolona. Raczej będę chciała się go pozbyć. Mój rozmiar to S. Wykonanie bez zastrzeżeń, jednak to chyba nie jest mój kolor, nie czuję się w nim dobrze. 




Jak Wam się podobają nowości?

Pozdrawiam! 

22.01.2015

Rosyjskie nowości ze sklepu Bioema

Dzisiaj przychodzę do Was z rosyjskimi nowościami, które otrzymałam dzięki uprzejmości pana Arkadiusza ze sklepu Bioema. Sklep ten w swoim asortymencie ma nie tylko produkty rosyjskie, ale również niemieckie i ajurwedyjskie. Niemal wszystkie rzeczy, które dostałam są dla mnie nowościami, jedynie glinkę anapską miałam okazję testować już wcześniej. Tutaj możecie zobaczyć moją opinię na jej temat.



Planeta Organica Afryka - szampon do włosów przetłuszczających się z olejkiem makadamia

Szampon do włosów przetłuszczających się na bazie ekologicznego oleju macadamia, który odżywia i przywraca równowagę skóry głowy.

Szampon wzmacnia i odbudowuje włosy, czyniąc je bardziej bujnymi, lśniącymi i jedwabistymi.


Skład: Agua, Organic Macadamia Ternifolia Seed Oil, Sodium Сосо-Sulfate, Glicerin, Coco-Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Quercus Robur Bark Extract, Juniperus Communis Fruit Extract, Santalum Album (Sandalwood) Oil, Cetearyl Alcohol, Xanthan Gum, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Potassium Hydroxide, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Sodium Chloride, Parfum.


Planeta Organica Afryka - maska do włosów suchych i uszkodzonych - organiczne Masło Shea

Maska na bazie organicznego masła Shea idealnie nawilża i regeneruje suche i uszkodzone włosy. Maska odbudowuje włosy na całej ich długości, chroni przed promieniowaniem ultrafioletowym. Sprawia, że włosy stają się miękkie i odżywione.

Skład: Aqua with infusions of Organic Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Adansonia Digitata (Baobab) Seed Oil, Adansonia Digitata (Baobab) Fruit Extract, Persea Gratissima Fruit Oil, Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Chloride, Cetrimonium Chloride, Glyceryl Stearate, Tocopheryl Acetate, Hydroxyethylcellulose, Parfum, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid.


Fratti, Wzmacniający balsam - maska do włosów na bazie Szungitu

Balsam odżywia, regeneruje włosy, sprawia że stają się błyszczące, odporne. Balsam zapobiega wypadaniu włosów i pojawianiu się łupieżu.

Aktywny Szungit poprawia ukrwienie w skórze głowy, znacznie hamuje wypadanie włosów, przyspiesza ich wzrost, wzmacnia cebulki włosowe. Zapobiega uszkodzeniom włosa, chroni przed wolnymi rodnikami.


Skład: Aqua (demineralizowana woda szungitowa), Cetearyl Alcohol, Ceteareth-3, Behentrimonium Chloride, Hydroxyethylcellulose, Ceteareth-3, Lanolin, Butyrospermum Parkii Butter (masło Shea), Cetrymonium Chloride, Pelos (szungit), Aloe arbadensis Leaf Juice (sok aloe wera), EXTRACTS: Betula Alba (ekstrakt z brzozy), Chamomilla Recutita (ekstrakt z rumianku), Panicum Miliaceum (ekstrakt z prosa), Equisetum Arvense (ekstrakt ze skrzypu polnego), Salvia Officinalis (ekstrakt z szałwii), Urtica Dioica (ekstrakt z pokrzywy), Camelia Sinensis (ekstrakt z zielonej herbaty), Arctium Lappa (ekstrakt z łopianu), Lawsonia Inermis (henna), Humulus Lupulus (ekstrakt z chmielu); Calcium Pantothenate, Niacin, Biotin, Tocopheryl Acetate (witamina E), Tetrasodium EDTA, Citric Acid, Methylparaben, Methylisothiazolinone, Perfum.


Planeta Organica Morze Martwe, Nawilżający krem - serum do twarzy - Skóra sucha i wrażliwa


Morze Martwe jest unikatowym naturalnym źródłem uzdrawiających soli bogatych w minerały i mikroelementy, które działają na skórę leczniczo, tonizująco i odmładzająco.

Nawilżające kremowe serum do twarzy, stworzone na bazie wody mineralnej z Morza Martwego, wspaniale nawilża i odżywia skórę, wygładza zmarszczki spowodowane przesuszeniem skóry, przywraca jej sprężystość i gładkość, napełniając zdrowym połyskiem.


Skład: Aqua enriched with Daed Sea Salt, Coco-Caprylate/Caprate, Octyldodecanol, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Saccharide Isomerate, Triticum Vulgare Germ Oil (olejek z kiełków pszenicy), Camelina Oleifera Seed Oil (olejek kamelii), Panthenol, Glyceryl Linoleate, Glyceryl Oleate, Glyceryl Linolenate, Vegetable oil, Palm Alcohol, Lecithin, Phytosteryl Canolate, Rosa Damascena Flower Water *(organiczny ekstrakt roży damasceńskiej) , Sodium Stearoyl Glutamate, Sodium Polyacrylate, Parfum, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Ethylhexylglycerin, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, Limonene, Linalool.


Biała glinka anapska z jonami srebra

Glinka biała Anapska należy do rodzaju przybrzeżnych glinek i charakteryzuje się wysoką zawartością minerałów.
Jako maseczka do twarzy, pomaga oczyścić i dotlenić skórę.
Dzięki wysokiej zawartości minerałów glinka biała Anapska nasyca skórę niezbędnymi mikroelementami, stymuluje produkcje kolagenu, który nadaje skórze elastyczność.
Glinka ma właściwości delikatnie złuszczające, skutecznie redukuje drobne zmarszczki, ujędrnia i poprawia koloryt skóry.


Skład: 100% wysoce oczyszczona glinka biała ANAPSKA naturalna z zawartością srebra.


Fitokosmetik -naturalna maska do włosów, jajko z mlekiem i miodem - nawilżenie i odżywienie

Naturalne składniki maski troskliwie dbają o włosy, głęboko je odżywiając i nawilżając. Dzięki masce włosy stają się gęste, jedwabiste, łatwe w układaniu. Żółtko jaja kurzego regeneruje i nawilża włosy. Mleko wzmacnia cebulki włosowe, dodając włosom elastyczności. Miód wzmacnia włosy, dodaje blasku, energii, witalności.

Skład: Aqua, Glyceryl Monostearate, Behenamidopropyl Dimethylamine, Butyrospermum Parkii (masło shea), Triticum Vulgare Oil (olej z pszenicy), Whey Protein (białka mleka), Bees Honey Extract (ekstrakt miodu), Simmondsia Chinensis Oil (olejek jojoba), Glycerin, Glyceryl Stearate SE, Dimethicone, Panthenol (witamina B5), Parfum, Ovum Oil (żółtko jajka), Lactic Acid, Benzoic Acid, Benzyl Alcohol.


Fitokosmetik - maska do twarzy i ciała, tajska glinka czekoladowa - z masłem kakaowym i olejem z pestek

Czekoladowe SPA - maska zawiera naturalne składniki: unikalną tajską glinkę i naturalne olejki, które posiadają właściwości odmładzające. Aromatyczny zapach czekolady poprawia nastrój. Połączenie niepowtarzalnych właściwości aktywnych komponentów nadaje skórze delikatność, efektywnie nawilża, odżywia i zmiękcza skórę. Olej kakaowy zwiększa jędrność i nadaje skórze zdrowy wygląd.

Skład: Aqua, Illite, Glycerin, Perfumery Oil, Silica, Cacao Oil, Vitis Vinifera, Silica, Xantam Gum, Benzyl Alcohol, Methil Chloroisothiazolinon, Methilisothiazolinone, Parfum.

Znacie sklep Bioema? Miałyście któryś z tych produktów? 


Pozdrawiam!

14.01.2015

Płyn, który zasiał spustoszenie, czyli raz jeszcze o Biedronkowym BeBeauty

W ostatnim wpisie dotyczącym ulubieńców roku 2014 wspomniałam Wam o alergii, z którą długo nie udawało mi się wygrać. Lekarze rozkładali ręce, nie umieli jednoznacznie stwierdzić co jest przyczyną puchnięcia twarzy, powiek i bardzo silnego przesuszenia. Zostałam dwukrotnie skierowana na testy, pierwsze wziewne, które nie wykazały żadnej alergii i drugie pokarmowe, które ujawniły alergię na mąkę pszenną, żytnią, pomidory, pomarańcze, orzechy laskowe i ziemne. Po 30 minutach bąble wyskoczyły też przy ryżu i białku jajka. Lekarz zalecił stopniowe ograniczanie, a jeśli to nie przyniesie rezultatów to całkowite wyeliminowanie z diety alergizujących pokarmów. Odpowiednie leki, kremy i dieta przyniosły dobre rezultaty. Zmiany na twarzy całkowicie się cofnęły, skóra była w świetnym stanie. Tak było do niedzieli, kiedy to skończył mi się mój płyn micelarny z Garniera. Nie miałam czym zmyć makijażu, więc sięgnęłam po niegdyś ulubiony płyn BeBeauty z Biedronki. Jakie było moje zdziwienie kiedy w poniedziałek obudziłam się z identyczną alergią, którą miałam kilka miesięcy temu. Skóra na twarzy wyglądała jak poparzona, była spuchnięta, czerwona, pokryta wysypką i totalnie przesuszona. Jedna z Was przy okazji ostatniego wpisu opisała podobną sytuację u siebie, miała identycznie wyglądającą alergię. Jest niemal pewna, że przyczyną takiego stanu jest konserwant o nazwie Methylisothiazolinone. Zaleciła mi przejrzeć składy używanych przeze mnie produktów i faktycznie w składzie płynu BeBeauty znajduje się ten konserwant. Zerknęłam również na skład płynu do mycia naczyń Fairy, który robi krzywdę moim dłoniom i mamy tam podobny składnik o nazwie  Benzisothiazolinone. Obydwa te składniki należą do jednej grupy, podobnie jak Chloromethylisothiazolinone, Octylisothiazolinone, Dichlorooctylisothiazolinone. Szperając po internecie znalazłam sporo artykułów w języku angielskim dotyczących tych konserwantów i bardzo negatywnego wpływu na skórę. Jak się okazało wiele osób skarży się na alergię wywołane przez nie, a objawy są niemal identycznie jak te, które obserwowałam u siebie. Na fb znalazłam stronę poświęconą tejże alergii, możecie zobaczyć jakie spustoszenie sieją te konserwanty. Niestety jest to składnik dość popularny i znajduje się o wielu produktach, jakieś 60% posiadanych przeze mnie ma go na swojej liście. Nie pozostaje mi nic innego jak drogą eliminacji sprawdzać czy stan skóry ulega poprawie. 

Niżej możecie zobaczyć jak wyglądała moja skóra po użyciu płynu micelarnego BeBeauty. Jak widać to, co kiedyś było moim ulubieńcem po jakimś czasie może wywołać silną reakcję alergiczną. Za żywo wyglądało to znacznie gorzej, zdjęcia nieco przekłamały efekt Skóra była mocno zaczerwieniona, spuchnięta, gorąca w dotyku, pojawiła się też wysypka. Dzisiaj już jest lepiej, choć jeszcze nie tak, jak być powinno. Wysypka i zaczerwienienie nadal utrzymują się w okolicy czoła i brody, zniknęła opuchlizna. Niemal od razu zainterweniowałam i nałożyłam grubą warstwę kremu Avene Cicalfate, a na zmiany nałożyłam dodatkowo krem Elidel. 


Jakie macie doświadczenie z płynem BeBeauty? 

Pozdrawiam!

11.01.2015

Najlepsze z najlepszych, czyli kosmetyczne hity roku 2014

Dzisiaj mam dla Was wpis podsumowujący rok 2014 pod względem kosmetycznym. Pokażę Wam produkty, które zrobiły na mnie największe wrażenie, które w jakimś stopniu odmieniły moją pielęgnację i makijaż i po które chętnie sięgnę ponownie. Niektóre z nich służyły mi niemal cały poprzedni rok, inne zaś trafiły do mojej kosmetyczki dość późno. Sporo z Was robiło podobne zestawienia. Przyznam, że bardzo lubię wpisy dotyczące ulubieńców, czy to miesięcznych, czy całorocznych. 


W roku 2014 znacznie więcej ulubieńców znalazło się wśród kosmetyków do pielęgnacji. Ze względu na alergię byłam zmuszona do zmiany pielęgnacji twarzy na produkty z aptecznej półki. Aktualnie opiera się ona na kilku niezbędnikach. Moja skóra twarzy nie lubi eksperymentów, bardzo służy jej minimalizm. Na dzień niezmiennie używam rosyjskich kremów z serii Receptury Babuszki Agafii, które idealnie sprawdzają się pod makijaż. O aktualnej pielęgnacji twarzy opowiem Wam w oddzielnym wpisie. Inaczej jest z pielęgnacją ciała i włosów, tutaj lubię testować wszelkie nowości.


Planeta Organica - szampon prowansalski

Szampony Planeta Organica są jednym z największych odkryć wśród kosmetyków rosyjskich. Na moich włosach sprawdzają się idealnie. Niemal każdy z dotychczas przetestowanych bardzo mi pasował, jednak prowansalski jest mimo wszystko na pierwszym miejscu. Szampon bardzo dobrze myje, a przy tym jest łagodny. Nawet przy codziennym myciu nie podrażnił mojej wrażliwej skóry. Włosy po jego użyciu są gładkie, miękkie, pięknie pachną i świetnie się układają. Tutaj więcej o nim.
Natura Siberica - balsam objętość i nawilżenie

Balsam służy mi w codziennej pielęgnacji, to już moje trzecie opakowanie. Idealnie wygładza włosy, zmiękcza, ułatwia rozczesywanie, nie obciąża włosów. Produkt jest wydajny. Bardzo ładnie pachnie. Genialny balsam, który idealnie sprawdzi się w przypadku włosów zniszczonych, z tendencją do puszenia.
Planeta Organica - maska marokańska 

Kolejny genialny produkt marki Planeta Organica. Maska bardzo dobrze wygładza włosy, ujarzmia je, niweluje puszenie, dociąża, czyli posiada wszystkie cechy, których szukam. Produkt ma gęstą konsystencję, przez co jest wydajna. Dla mnie ideał. Tutaj jej recenzja.
Isana - olejek do włosów

Bardzo dobry produkt, który stosuję niemal codziennie na wilgotne jak i suche włosy. Świetnie wygładza, nabłyszcza, a przy tym pięknie pachnie. Końcówki wyglądają na zdrowe i zadbane. Olejek jest niesamowicie wydajny. Tutaj więcej o nim.
Garnier - płyn micelarny 3w1 

Najlepszy płyn jaki dotychczas stosowałam. Pokonał płyn BeBeauty, który kiedyś był moim ulubieńcem. Garnier idealnie usuwa makijaż, nie podrażnia, nie ściąga skóry i nie zostawia żadnego filmu. Czego chcieć więcej? Recenzja.
Avene - Cicalfate, krem regenerujący do skóry podrażnionej

Krem, który uratował moją skórę. Dokładnie od czerwca zmagałam się z paskudną alergią - puchnięcie twarzy, powiek, przesuszenie, które było bardzo trudne do opanowania. Cicalfate jako jeden z niewielu kremów idealnie koił skórę, łagodził podrażnienia, nawilżał. Stosuję go niemal codziennie na noc. Nie zapycha. Zostawia na twarzy lekki film. Aktualnie kończę tubkę 40 ml i lecę do apteki po 100 ml.
 Cerkogel - żel z mocznikiem 10 %

Na skórę głowy się nie sprawdził, za to jest idealny do twarzy w ekstremalnych sytuacjach, kiedy moja skóra była bardzo mocno wysuszona. Stosowałam go kiedy nie znałam jeszcze Cicalfate. Żaden z kremów nie był w stanie doprowadzić mojej skóry do normalnego wyglądu. Momentami była tak szorstka, że przypominała w dotyku papier ścierny. Z pomocą przyszedł Cerkogel.
Sally Hansen - rajstopy w spreju

Absolutny hit lata, który w parę chwil poprawia wizualnie wygląd nóg. Świetnie sprawdzały się na większe wyjścia, kiedy chciałam żeby moje nogi wyglądały idealnie, były opalone, gładkie i błyszczące. Efekt opalenizny można stopniować dokładając kolejną warstwę. Wymagają pewnej wprawy w nakładaniu, musimy robić to szybko, żeby uniknąć plam. Kiedy jednak dojdziemy do wprawy nie ma mowy o wpadce. Nie jest to produkt na co dzień, mam wrażenie że zapychał skórę.
Bielenda - multifunkcyjny krem korygujący do ciała

Kolejny produkt, bez którego nie wyobrażałam sobie lata. Nie jest tak kryjący jak rajstopy Sally Hansen, jedynie ujednolica koloryt skóry i nadaje delikatnej opalenizny. Produkt dobrze się rozprowadza i szybko wchłania. Śmiało możemy stosować go na co dzień, nie wymaga dużej dokładności w nakładaniu. Zawiera mikroskopijne drobinki, które pięknie mienią się w słońcu.

W kwestii makijażu raczej nie zmieniałam wielu produktów. Jeśli któryś wyjątkowo mi się spodoba to stale do niego powracam. Tak jest między innymi z podkładami, od dawna jestem wierna Revlonowi, bardzo rzadko testuję coś nowego. Bardzo lubię próbować nowości wśród tuszy do rzęs, jednak 2014 rok nie przyniósł żadnej kosmetycznej perełki. Trafiłam na kilka ciekawych egzemplarzy, jednak nie były na tyle dobre żeby zasłużyły na miano ulubieńca. 


Catrice - korektor kryjący

Genialny produkt, który ratował mnie w wielu sytuacjach. Idealnie maskuje wszelkie niedoskonałości. Zdarzało mi się nakładać go w okolice oczu mieszając go z podkładem, solo wydaje się być za ciężki. Bardzo dobrze się utrzymuje i jest niesamowicie wydajny.
Manhattan - Multi Effect Mad Maroon 95R

Cień, który służył mi najczęściej w ubiegłym roku. Piękny, matowy, ciemny brąz. Dość dobrze napigmentowany, na bazie utrzymuje się u mnie cały dzień bez żadnych poprawek. Łatwo się nim cieniuje. Lubi się osypywać podczas aplikacji, więc trzeba uważać.

Golden Rose - Velvet Matte Lipstick

Genialne pomadki. Bardzo często miałam je na ustach, zwłaszcza odcień 09, który sprawdza się znakomicie na co dzień. Pięknie podbija kolor ust, nie jest nachalny, idealny do dziennych makijaży. Produkt świetnie napigmentowany, trwały. Dla mnie jedno z większych odkryć ubiegłego roku. Tutaj więcej o nich.



Rimmel - Lasting Finish Colour Rush

Co prawda jest to produkt, który poznałam dopiero w grudniu, ale są na tyle dobre, że warto wspomnieć o nich w podsumowaniu. Kremowe, bardzo łatwe w aplikacji. Nawet z czerwieni nie miałam najmniejszego problemu. Pomadki są dosyć trwałe, cudownie wyglądają na ustach. Kolor 500 podbił moje serce, w końcu znalazłam czerwień w której dobrze wyglądam. 




A jacy są Wasi ulubieńcy? Może któryś z produktów pokrywa się z tym na mojej liście.

Pozdrawiam!

08.01.2015

Gęste i zachwycające, czyli o szamponie Garnier Fructis

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją wzmacniającego szamponu Garnier Fructis Gęste i Zachwycające o którym wspominałam Wam przy okazji grudniowej aktualizacji włosów. Szampon ten stosuję zamiennie z innymi produktami, taka taktyka w przypadku wrażliwej skóry głowy spisuje się u mnie najlepiej. Moja skóra szybko przyzwyczaja się do jednego produktu i zazwyczaj reaguje podrażnieniem, swędzeniem i przesuszeniem. Na swojej łazienkowej półce muszę mieć kilka wariantów do wyboru. Aktualnie najczęściej sięgam po rosyjską pielęgnację - Planeta Organica szampon tybetański, Natura Siberica Objętość i Nawilżenie, Apteczka Agafii szampon dermatologiczny do włosów tłustych, jednak średnio dwa razy w tygodniu lubię użyć szamponu z drogeryjnej półki - Alterra, Loreal Elseve i recenzowany Fructis. To mój drugi szampon Garnier, który okazał się całkiem przyjemnym produktem. Nie jest idealny, ma kilka wad, ale więcej w nim dobrych cech. 


Obietnice producenta 

Marzysz o spektakularnie gęstych, bujnych i silnych włosach? Dodaj swoim włosom spektakularnej gęstości, którą możesz zobaczyć, poczuć i dotknąć! Nasz sekret?
Fibra-Cylane
Długotrwałe działanie. Innowacyjna molekuła wnika do włókna włosa pogrubiając jego strukturę i tworząc długotrwały efekt gęstości włosów, który kumuluje się po każdej aplikacji.
Ekstrakt z granatu
Kremowa formuła sprawia, że włosy stają się wyraźnie piękniejsze, miękkie w dotyku, sprężyste i łatwe do ułożenia.



Dostępność i Cena

Większość drogerii kosmetycznych (Rossmann, Natura). Cena to około 8 zł / 250 ml. 

Skład

Aqua / Water, Sodium Laureth Sulfate, Coco-Betaine, Sodium Lauryl Sulfate, Sodium Chloride, Glycol Distearate, Niacinamide, Alcohol Denat., Saccharum Officinarum Extract / Sugar Cane Extract, Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Sodium Hydroxide, Aminopropyl Triethoxysilane, Polyquaternium-30, Camellia Sinensis Leaf Extract, Benzyl Alcohol, Linalool, Punica Granatum Extract, 2-Oleamido-1,3-Octadecanediol, Acrylates Copolymer, Pyrus Malus Extract / Apple Fruit Extract, Pyridoxine HCl, Citric Acid, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Citrus Medica Limonum Peel Extract / Lemon Peel Extract, Hexylene Glycol, Hexyl Cinnamal, Amyl Cinnamal, Parfum / Fragrance.

Moja opinia

Szampon Wzmacniający Garnier Fructis trafił do mnie kilka miesięcy temu i od tego czasu używam go regularnie średnio dwa razy w tygodniu. Na co dzień sięgam po produkty bardziej naturalne lub lecznicze o których wspominałam na początku. Moja skóra głowy zwłaszcza zimą jest kapryśna. Bardzo często reaguje podrażnieniem, jest wysuszona i swędzi. Niestety sezon grzewczy zawsze daje o sobie znać. Czasami jednak potrzebuję dokładnego oczyszczenia i tu niezawodny okazał się szampon Garnier. Produkt ten dobrze oczyszcza skórę i włosy, które po jego użyciu są miękkie, puszyste, odbite u nasady. Włosy dobrze się układają, nie są obciążone. Moje włosy z natury mają dosyć ładną objętość, jednak umyte nieodpowiednim szamponem znacznie na tym tracą. W przypadku Garniera tak nie jest. To mój drugi szampon z tej firmy po którym moje włosy wyglądają dobrze. Opakowanie szamponu to podłużna buteleczka w kolorze różowym, który z pewnością przykuwa uwagę na sklepowej półce. Konsystencja jest odpowiednia, nie za gęsta, ani nie za rzadka. Szampon bardzo dobrze się pieni, przez co jest wydajny. Niewielka ilość pozwala na dokładne umycie włosów, ja zawsze robię to dwukrotnie. Zapach typowy dla produktów Garnier, owocowy, bardzo przyjemny dla nosa. Skład szamponu jest przeciętny, jest w nim kilka wartościowych wyciągów (np.  wyciąg z trawy trzciny cukrowej, wyciąg z herbaty, ekstrakt z granatu, ekstrakt z owoców jabłoni, ekstrakt ze skórki cytryny), ale też sporo składników, które mogą podrażniać (SLS, SLES, wysoko alkohol), dlatego bardzo wrażliwe skalpy powinny na niego uważać. Tak jak pisałam wyżej u mnie nie zrobił krzywdy, bo nie stosowałam go codziennie. Zapewne przy takiej częstotliwości wywołałby podrażnienie, więc wolałam nie ryzykować. Działanie szamponu jest niezłe. Dobrze oczyszcza, fajnie sprawdza się do zmywania olei. Włosy są miękkie, puszyste, ale nie spuszone, ładnie się układają i bardzo przyjemnie pachną. Oczywiście nie wierzę w jego magiczne właściwości pogrubiające włosy, raczej żaden produkt do pielęgnacji nie jest w stanie tego zrobić. W moim przypadku nie jest to produkt do codziennego stosowania, ale bardzo ciężko znaleźć mi szampon który by się w tej kwestii sprawdził. Do oczyszczania raz czy dwa razy w tygodniu - super, do codziennego stosowania - jestem na nie.

Plusy:
- dobrze oczyszcza skórę i włosy
- włosy są miękkie, puszyste i ładnie się układają
- sprawdzi się do zmywania olei
- szampon jest bardzo wydajny
- ma odpowiednią konsystencję
- świetnie się pieni
- bardzo ładnie pachnie

Minusy:
- przy codziennym stosowaniu może podrażniać
- przeciętny skład

Ocena: 3+/5

Używałyście? Lubicie?

Pozdrawiam!

04.01.2015

Czas podsumowań, czyli o roku 2014

Kilka dni temu przywitaliśmy nowy rok. Sama nie wiem kiedy zleciało tych 365 dni ubiegłego. 2014 był rokiem trudnym, wymagającym, ale dającym też mnóstwo radości, satysfakcji. Dla mnie był przede wszystkim ciężki pod względem zdrowotnym. Liczę, że wszystko co złe już za mną i teraz czekają mnie tylko same pozytywne chwile. 

Blog w 2014 roku nie tętnił tak życiem jak dawniej, z prostej przyczyny - większość mojego czasu poświęcałam córce, która w listopadzie skończyła roczek. Mimo to starałam się wygospodarować też trochę czasu na swoje przyjemności. Tworząc ten wpis zdałam sobie sprawę z tego, że zupełnie zapomniałam o trzeciej rocznicy bloga, która miała miejsce 9 grudnia

W ciągu ostatniego roku zamieściłam 64 wpisy na blogu. Aktualnie jest tutaj 1818 obserwatorów, dotychczas pojawiło się 14233 komentarzy, a 757 osób polubiło mój profil na fb

Najczęściej odwiedzane wpisy:
5. Styczniowe włosy, czyli o ich aktualnej pielęgnacji





Amelia




Wszystkiego dobrego w 2015!

Pozdrawiam!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...