25.06.2014

Mandarynka i jogurt, czyli o maśle Wellness & Beauty

Dzisiaj recenzja masła do ciała Wellness & Beauty o zapachu mandarynki i jogurtu. Uwielbiam wszelkie pachnące mazidła do ciała, a zwłaszcza takie, których zapach długo pozostaje ze mną. Tak jest w przypadku Wellness & Beauty. Podejrzewam, że znajdzie on zwolenników, jak i przeciwników, bo nie każdy będzie w stanie znieść nuty zapachowe w tak intensywnym wydaniu. Sama nie potrafię używać go codziennie, bo zwyczajnie po jakimś czasie zaczyna mnie męczyć. Wracam do niego średnio dwa razy w tygodniu. Na co dzień używam olejku Babydream lub kremu do ciała Isana z owocem granatu i figą. Moja kolekcja produktów do pielęgnacji ciała jest całkiem imponująca. Być może uda mi się zrobić wpis, w którym Wam ją pokażę. 

Obietnice producenta 

Masło sprawdzi się szczególnie przy pielęgnacji skóry suchej i zniszczonej. Jego intensywnie owocowy zapach z pewnością przypadnie do gustu osobom lubiącym ciekawe i wyraziste nuty. Odżywcze masło Shea oraz cenny olejek Jojoba koją zniszczoną skórę i intensywnie nawilżają naskórek, chroniąc go przed nadmiernym wysuszeniem. Natomiast  pielęgnująca witamina E i gliceryna dodatkowo go nawilżają.




Dostępność i Cena

Masło możemy kupić w Rossmannie. Cena to 10,29 zł / 200 ml.

Skład 

Aqua, Butyrospermum Parkii Butter, Ethylhexyl Stearate, Glycerin, Theobroma Cacao Seed Butter, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Pantaerythrityl Distearate, Dimethicone, Phenoxyethanol, Sodium Polyacrylate, Parfum, Simmondsia Chinesnsis Seed Oil, Limonene, Sodium Stearoyl Glutamate, Tocopheryl Acetate, Methylparaben, Citric Acid, Yogurt, Xanthan Gum, Ethylparaben, Alcohol, Linalool, Citronellol, Citral, Isobutylparaben, Butylparaben, Propylparaben, Citrus Madurensis Fruit Extract, Caramel, CI 15985, Geranoil.

Moja opinia

Masło przypadło mi do gustu, chociaż tak jak pisałam nie używam go codziennie z uwagi na bardzo intensywny zapach, który przy regularnym stosowaniu mógłby stać się męczący. Sięgam po niego dwa razy w tygodniu. Z jego właściwości pielęgnacyjnych jestem zadowolona. Masło bardzo dobrze nawilża skórę. Po jego użyciu jest miękka, gładka i miła w dotyku. Opakowanie standardowe jeśli chodzi o tego typu produkty, czyli pudełko z nakrętką. Pojemność masła to 200 ml. Konsystencja jest gęsta, treściwa. Produkt jest wydajny. Zapach słodki, owocowy, nieco cukierkowy, intensywny i długo wyczuwalny na skórze. Masło działa bez zarzutu. Robi to, co robić powinno, czyli nawilża, wygładza, zmiękcza. Przyjemny produkt. Na pewno jeszcze lepiej sprawdziłby się w okresie zimowym, kiedy lubimy otulać się mocniejszymi zapachami. 

Plusy:
- świetnie nawilża skórę
- zmiękcza
- wygładza
- gęsta, treściwa konsystencja
- wydajny
- mocny, intensywny, długo utrzymujący się zapach

Minusy:
- przy dłuższym stosowaniu zapach może być męczący


Ocena: 4/5

Miałyście? Lubicie?

Pozdrawiam!

23.06.2014

Czerwcowe cięcie, czyli o włosach słów kilka

Dzisiaj przychodzę do Was z czerwcowymi włosami i z ich aktualną pielęgnacją. Ostatnia włosowa aktualizacja pojawiła się w kwietniu i możecie zobaczyć ją tutaj. Jak możecie zauważyć zdecydowałam się na skrócenie włosów o kilka cm. Odkąd zostałam mamą moja pielęgnacja ogranicza się do mycia i nałożenia odżywki lub maski na kilka minut. Bardzo rzadko sięgałam po oleje lub dłuższe trzymanie masek. Za to kilka razy w tym miesiącu udało mi się nałożyć maseczkę z siemienia lnianego, która świetnie działa na moją skórę głowy - nawilża ją i łagodzi podrażnienia. Do mycia stosowałam zamiennie dwa szampony - Biały Jeleń z bawełną i aloesowy Equilibra. Ten drugi nieco mnie rozczarował. Po tylu pozytywnych recenzjach spodziewałam się lepszego efektu. Być może aloes mi nie służy, bo po umyciu tym szamponem włosy były spuszone, a skóra głowy po dłuższym stosowaniu zaczęła się buntować. Z podkulonym ogonem powróciłam do rosyjskich myjadeł. Skusiłam się na zamówienie dwóch produktów - szamponu neutralnego Natura Siberica i Love2Mix bambus i sewilska mandarynka. Pierwszy znam i uwielbiam, z kolei drugi jest dla mnie nowością. Po myciu najczęściej stosowałam balsam na kwiatowym propolisie Receptury Babuszki Agafii, maskę Seboradin z żeń-szeniem oraz marokańską maskę przeciw wypadaniu Planeta Organica. Od kilku dni stosuję też balsam na brzozowym propolisie. Jest to moje drugie opakowanie. Mam wrażenie, że zawartość poprzedniej butelki miała nieco inny zapach. Mam nadzieję, że skład pozostał ten sam, bo moje włosy bardzo go lubiły. Na suche włosy nakładam eliksir odżywczy Loreal, który idealnie wygładza niesforne kosmyki. Od jakiegoś czasu testuję również olejek Isana, o którym niebawem napiszę Wam coś więcej. Nadal wcieram lotion przeciw wypadaniu Receptury Babuszki Agafii - ratuje mnie za każdym razem, kiedy walczę z wypadaniem. Włosy przestały wypadać jakiś czas temu i na całej głowie pojawiła się ogromna ilość baby hair. 



Pozdrawiam! 

18.06.2014

Top 5, czyli o moich ulubionych produktach do pielęgnacji

Dzisiaj opowiem Wam o pięciu ulubionych produktach do pielęgnacji, które zawsze muszę mieć przy sobie i kiedy kończy mi się jedno opakowanie sięgam po kolejne. Przy kosmetykach do pielęgnacji twarzy jestem bardzo ostrożna, moja cera nie lubi zmian. Głównie stawiam na minimalizm, bo on najlepiej się u mnie sprawdza. Na co dzień używam kilku sprawdzonych produktów. Inaczej jest z pielęgnacją ciała. Tutaj lubię testować wszelkie nowości, jednak mimo wszystko mam swoich faworytów do których stale powracam.

       
Garnier - płyn micelarny 3w1

Najlepszy płyn micelarny jaki dotychczas stosowałam. Świetnie zmywa makijaż całej twarzy. Nie podrażnia skóry, jest łagodny dla oczu. Dobrze radzi sobie z mocniejszym makijażem. Ma dużą pojemność. Za 400 ml zapłacimy około 18 zł. Produkt jest wydajny. Tutaj możecie przeczytać więcej na jego temat.



Receptury Babuszki Agafii - krem na dzień do 35 lat

Absolutny ulubieniec do codziennej pielęgnacji twarzy. Najlepszy krem pod makijaż jaki stosowałam. Wystarczająco nawilża twarz w ciągu dnia. Nie zapycha, nie podrażnia, nie powoduje zaczerwienienia skóry. Bardzo szybko się wchłania. Ma bardzo dobry skład. Dla mnie ideał. Nie wyobrażam sobie żeby mogło go zabraknąć w mojej kosmetyczce. Tutaj recenzja kremu.

Organic Shop - peeling enzymatyczny brzoskwinia i mango

Najlepszy peeling enzymatyczny jaki stosowałam. Moja skóra toleruje tylko taki rodzaj peelingu. Mechaniczne w moim przypadku powodują podrażnienie i wysyp zaskórników. Peeling Organic Shop idealnie radzi sobie z usuwaniem martwego naskórka. Skóra po jego użyciu jest gładka, miękka i rozjaśniona, a pory są zwężone. Nie podrażnia, nie wysusza, nie zapycha. Niewiele kosztuje i jest bardzo wydajny. Używam go regularnie od lipca zeszłego roku. Tutaj więcej o nim.

Lirene - żel pod prysznic + oliwka z mango

Ulubiony żel pod prysznic, który niemal zawsze stoi na łazienkowej półce. Pięknie pachnie, a zapach długo pozostaje na skórze. Bardzo dobrze się pieni. Jest średnio wydajny. Zawsze robię zapasy kiedy jest w promocji. Nie wysusza skóry, a nawet delikatnie ją nawilża. 
Planeta Organica - balsam prowansalski

Uwielbiam produkty Planeta Organica. Sporo ich już przetestowałam. Wśród nich najbardziej przypadł mi do gustu balsam prowansalski, choć Aleppo i marokański też są znakomite. Ten chyba wygrał zapachem, bo w działaniu są do siebie bardzo podobne. Idealnie wygładza włosy bez ich obciążenia. Po jego użyciu są miękkie, błyszczące, dobrze się rozczesują i ładnie układają. Znakomity produkt do którego stale powracam. 




Poza wymienionymi produktami niemal zawsze sięgam po któryś z szamponów Natura Siberica (neutralny lub objętość i nawilżenie). Wczoraj skorzystałam z promocji w Lawendowej Szafie (-20% na hasło Anwen) i zamówiłam m.in. szampon neutralny. Często goszczą też u mnie szampony Planeta Organica, bo jako jedne z niewielu nie podrażniają mojej skóry głowy. 


Niebawem na blogu 5 ulubionych produktów z kolorówki. 


Pozdrawiam!

06.06.2014

OOTD, czyli o czterech strojach dnia

Dzisiaj przychodzę do Was z czterema stylizacjami, które idealnie odzwierciedlają mój styl. Na co dzień króluję u mnie sukienki i spódnice, mam do nich absolutną słabość. Bardzo rzadko noszę spodnie. Wyjątkiem są czarne, woskowane rurki, które możecie zobaczyć w jednym z zestawów. Od czasu do czasu zakładam też marmurkowe tregginsy lub białe rurki, jednak znacznie częściej możecie mnie zobaczyć w sukienkach lub spódnicach. Lubię zestawy kobiece, podkreślające figurę. Na stopach przeważnie mam buty na obcasie. Nie lubię płaskich butów, nie czuję się w nich kobieco. Być może ze względu na mój wzrost, mam około 160 cm. 

W pierwszym zestawie możecie zobaczyć sukienkę ze sklepu Sheinside. Identyczną, ale w kolorze żółtym pokazywała Kulka na swoim blogu. Moja jest w rozmiarze S. Jestem z niej zadowolona, choć ma jedną wadę, minimalnie prześwituje, dlatego niezbędna jest bielizna w cielistym kolorze. 

Zestaw 1

Sukienka Sheinside (link do strony)
Ramoneska Sheinside (link do strony)
Kopertówka Dorothy Perkins (sh)
Zegarek (bazar)




Zestaw 2

Bluzka Atmosphere (sh)
Spodnie (bazar)
Torebka Bagitali (sh)
Zegarek (bazar)




Zestaw 3

Sweter F&F (sh)
Bluzka New Look (sh)
Spódnica H&M (sh)
Torebka Bagitali (sh)
Zegarek (bazar)



Zestaw 4

Bluzka New Look (sh)
Spódnica (allegro)
Katanka Marks & Spencer (sh)
Torebka Atmosphere (sh)
Zegarek (bazar)




Który z zestawów najbardziej przypadł Wam do gustu? 

Pozdrawiam!

05.06.2014

Kolorowe nowości, czyli o zakupach w Rossmannie i paczce od Rimmel

Dzisiaj chciałabym pokazać Wam nowości kosmetyczne z ostatnich dwóch miesięcy. Podobnie jak większość z Was skorzystałam z promocji w Rossmannie -49% na kosmetyki kolorowe. Do koszyka wrzuciłam róż Wibo 2, tusz Max Factor 2000 Calorie i jeden z ulubionych Eveline Big Volume Lash. Kupiłam również mój ostatni faworyt do dziennych makijaży, czyli pomadkę Eveline z serii Aqua Platinum 478, która idealnie nawilża usta. Niestety jest dość nietrwała, za to świetnie sprawdza się do poprawek w ciągu dnia. Tworzy ona znakomity duet z matową pomadką Manhattan w odcieniu 53M, bardzo często łączę je razem. Skusiłam się też na zakup Carmexu. Jest to genialny produkt i jako jeden z niewielu bardzo szybko regeneruje i nawilża moje usta. Z kolei Rimmel po raz kolejny przesłał mi nowości do testowania. Tym razem jest to matująca baza 003, którą możemy nakładać pod podkład, na podkład jak i w ciągu dnia oraz róż w kremie Stay Blushed w odcieniu 002 Touch Of Berry. Nowością są też lakiery z serii 60 seconds w odcieniach 703 White Hot Love, 203 Lose Your Lingerie i 613 Midnight Rendezvous, wodoodporny żelowy eyeliner Scandaleyes i tusz Scandaleyes Rockin Curves


Maskara Max Factor nie powaliła mnie na kolana. Po tylu pozytywnych opiniach spodziewałam się lepszego efektu. Za to Eveline to jeden z moich ulubionych tuszy. Idealnie wydłuża i pogrubia rzęsy. Można uzyskać naprawdę spektakularny efekt. Tutaj możecie zobaczyć jak wygląda na moich rzęsach. 


Różu Wibo jeszcze nie testowałam. Kolor wydaje się być dość subtelny, idealny na lato. Mam słabość do róży i bronzerów. Moim faworytem aktualnie jest róż Paese z olejem arganowym w odcieniu 41. 


Pomadka Eveline Aqua Platinum w odcieniu 478 to moje niedawne odkrycie, uwielbiam ją! Jest to połączenie pomadki i błyszczyka. Pięknie wygląda na ustach. Tak jak pisałam wyżej bardzo często nakładam ją na matową pomadkę Manhattan w odcieniu 53M, dzięki czemu uzyskuję większą trwałość i lepsze nawilżenie.


Carmex okazał się strzałem w dziesiątkę. Idealnie nawilża usta i bardzo szybko je regeneruje. Używam go codziennie na noc. 


Lubię lakiery Rimmel zwłaszcza te z serii Salon Pro. Serii 60 seconds jeszcze nie testowałam. Kolor 203 Lose Your Lingerie najbardziej przypadł mi do gustu. Niektórzy porównują go do Essie Fiji. 


Nowością dla mnie jest też baza Stay Matte 003 oraz róż w kremie Stay Blushed w odcieniu 002 Touch Of Berry


Kolejne nowości, które kilka dni temu zasiliły kosmetyczkę to wodoodporny żelowy eyeliner z serii Scandaleyes i tusz do rzęs Scandaleyes Rockin Curves





Miałyście któryś z tych produktów? Jak Wasze wrażenia? 

Pozdrawiam. 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...