27.12.2014

Dwie sukienki i sweter, czyli o przesyłce z Sheinside

Dzisiaj chciałabym pokazać Wam dwie sukienki i sweter z Sheinside, które miały przyjść do mnie razem z ubraniami, które prezentowałam Wam w ostatnim wpisie. Jako, że zamówienie było dosyć spore, więc przesyłka była podzielona na dwie części. 

Bordowa sukienka jest w rozmiarze S. Pasuje na mnie idealnie. Wykonana jest z dość grubego materiału, który niestety jest ciężki w prasowaniu. Ładnie układa się na ciele i jest odpowiedniej dla mnie długości. Spodobała mi się od razu odkąd pojawiła się na stronie sklepu. 





Kolejna sukienka jest w rozmiarze uniwersalnym. Będzie idealna dla osób noszących rozmiar XS/S. Wykonana jest z cienkiego, prążkowanego materiału. Jakość przeciętna.




Ostatnia rzecz to szary sweter. Mój jest w rozmiarze M, jednak w rzeczywistości odpowiada rozmiarowi XS/S. Dobrze wykonany, ciepły, idealny na zimę. Bardzo przypadł mi do gustu. 




Pozdrawiam!

20.12.2014

Grudniowe włosy, czyli słów kilka o ich aktualnej pielęgnacji

Dzisiaj opowiem Wam o aktualnej pielęgnacji moich włosów. Ostatni taki wpis pojawił się w czerwcu, więc od tego czasu sporo się zmieniło, przybyło sporo nowości o których warto Wam napisać. Moja pielęgnacja w ostatnich miesiącach nie była szczególnie urozmaicona, zazwyczaj ograniczałam ją do mycia i nałożenia na włosy odżywki lub maski na kilka minut. Do mycia używałam zamiennie kilku szamponów. Najczęściej był to: szampon Natura Siberica Objętość i Nawilżenie, Apteczka Agafii szampon dermatologiczny do włosów tłustych, NaturVital przeciwłupieżowy szampon chmielowy i Planeta Organica szampon tybetański. Sporadycznie sięgałam też po szampon Garnier Fructis gęste i zachwycające i Pharmaceris specjalistyczny szampon przeciwłupieżowy do skóry łojotokowej. Szampon tybetański to nowość, którą stosuję od początku grudnia. Pokochałam go niemal od pierwszego użycia. Uwielbiam szampony z tej serii, a ten dodatkowo sprawia, że włosy zachowują na dłużej świeżość, a przy tym są miękkie, gładkie i pachnące. Ostatnie miesiące nie były łaskawe jeśli chodzi o moją skórę głowy, która często była podrażniona, przesuszona, a włosy przetłuszczały się w trybie natychmiastowym. Na chwilę obecną jest nieźle. Przetłuszczanie udało mi się ograniczyć, gorzej z nawracającym przesuszeniem, sezon grzewczy daje o sobie znać. Chyba czas powrócić do olejowania, które zimą było wybawieniem dla mojej skóry. Po myciu najczęściej stosowałam balsam Natura Siberica do włosów suchych objętość i nawilżenie, balsam na brzozowym [recenzja] lub kwiatowym propolisie Receptury Babuszki Agafii. Na suche włosy aplikowałam niewielką ilość olejku Isana [recenzja] lub eliksiru odżywczego Loreal [recenzja], które zapewniały włosom piękny blask i idealne wygładzenie. Niebawem planuję skrócić włosy o kilka cm, czas najwyższy na odświeżenie fryzury. Kolor nieustannie jest naturalny, bardzo go lubię, choć nie wiem jak długo będę mogła się nim jeszcze cieszyć, bo na głowie pojawia się coraz więcej siwych włosów. 

Aktualny stan włosów




Pozdrawiam!

19.12.2014

Nowości kosmetyczne (Rossmann, Ecolore) i ubraniowe (New Yorker)

Dzisiaj chciałabym pokazać Wam nowości, które przywędrowały do mnie za sprawą marki Rossmann jak i Ecolore z okazji zbliżających się świąt. Rossmann jak zawsze zadbał, żeby w paczce oprócz kosmetycznych podarunków znalazły się smakołyki, a także gadżety do domu. Pani Monika po raz kolejny sprawiła mi ogromną radość. Czuję się rozpieszczona do granic możliwości :) Zawartość paczki była dla mnie niespodzianką, więc tym bardziej ciekawiło mnie co kryje jej środek. 

W paczce znalazły się 3 produkty do pielęgnacji - żel pod prysznic Isana z ekstraktem z wanilii, roślinne mydełko Alterra o zapachu drzewa sandałowego i kuracja do włosów Isana z olejkiem arganowym. Dostałam również herbatę Kings Crown rooibos karmel, mieszankę nerkowców i żurawiny Bleib gesund, migdały enerBio, białą czekoladę z miodem, migdałami i nugatem Das Exquisite - istna rozpusta dla podniebienia :) Z domowych gadżetów otrzymałam odświeżacz powietrza Domol o zapachu palmy kokosowej i drzewa sandałowego. 


Ecolore - nowa, polska marka kosmetyków mineralnych przesłała mi dwa produkty z ich asortymentu. W paczce znalazł się cień Lavender Dream No. 013 i przepiękny róż Peach Nectar No. 203. Kosmetyki tej marki dostępne są na stronie ecobelle.pl




W weekend wybrałam się w poszukiwaniu spodni z wyższym stanem, które od dawna chodziły mi po głowie. Spodnie o takim kroju są na tyle uniwersalne, że nadają się do różnych typów sylwetki. Osobom o większych kształtach pięknie maskują niedoskonałości, a szczupłym idealnie podkreślają kształty. Skusiłam się na dwie pary w New Yorkerze, każda z nich kosztowała 79,95 zł. Pierwsze spodnie FB Sister są w rozmiarze 26, drugie Amisu w rozmiarze 32. 



Pozdrawiam! 

13.12.2014

Nowości w szafie

Kilka dni temu przyszła do mnie kolejna przesyłka ze sklepu Sheinside a w niej sweter w azteckie wzory, szary płaszcz i zimowa, czarna kurtka. Pogoda za oknem nie sprzyja robieniu zdjęć, stąd też ich kiepska jakość. Marzę o lepszym sprzęcie, może kiedyś to marzenie uda mi się zrealizować.

Sweter jest w rozmiarze uniwersalnym. Myślę, że będzie idealny dla dziewczyn noszących rozmiar S/M. Na mnie jest odrobinę za szeroki i za długi. Wykonanie bez zarzutów, jednak nie do końca podoba mi się jak na mnie leży.




Szary płaszcz jest w rozmiarze S. Bardzo klasyczny, pasujący do wielu stylizacji. Brakowało czegoś takiego w mojej szafie. Płaszcz jest średniej grubości. Sprawdzi się jesienią i wczesną wiosną. 





Kurtka jest w rozmiarze M. Jest bardzo dobrze wykonana, ciepła, z pięknym, futrzanym obszyciem. Nie posiada kaptura, więc chyba będę zmuszona zainwestować w czapkę, których szczerze nie znoszę. Zdjęcia nie oddają jej uroku. Na żywo jest o wiele ładniejsza. 




Pozdrawiam!

07.12.2014

Z cyklu nowości: Rimmel + DDD

Kilka dni temu zapukał do mnie listonosz z przesyłką od marki Rimmel, a w niej trzy nowości - nawilżające pomadki w kredce Lasting Finish Colour Rush. Cała paleta zawiera 8 odcieni, a ich cena to około 23zł/2,5g. Sama aplikacja jest niesamowicie prosta i przyjemna, szminka przyjemnie sunie po ustach pozostawiając je nawilżone i miękkie. Z pewnością jest to produkt którym nie zrobimy sobie krzywdy. Jest to idealna opcja dla osób, które lubią soczyste, intensywne odcienie, a które nie mają wprawy w ich nakładaniu. Moje kolory to 100 Give Me a Cuddle, 130 I Want Candy! i 500 The Redder, The Better





Przy okazji pochwalę się moimi mini zdobyczami z Dnia Darmowej Dostawy. Zakupy zrobiłam w dwóch sklepach - Ladymakeup i Mazidelka.pl. W pierwszym sklepie do koszyka wrzuciłam dwa cienie Miyo OMG! Eyeshadows - 07 Chocolate i 08 Coffee. Za całość zapłaciłam 11.98 zł. W drugim sklepie skusiłam się na zakup szamponu Planeta Organica Tybetańskiego Objętość i Siła, który kosztował 12,99 zł. Koniecznie zajrzyjcie na stronę sklepu, bo ceny kosmetyków rosyjskich są bardzo niskie w stosunku do innych sklepów z podobnym asortymentem. Niestety w DDD sporo produktów na które miałam chęć była już niedostępna, dlatego skusiłam się tylko na jeden produkt. 



Pozdrawiam!

05.12.2014

Rimmel Lasting Finish 25H, czyli o podkładzie mineralnym - recenzja + efekt na twarzy

Dzisiaj mam dla Was recenzję podkładu mineralnego Lasting Finish 25H od Rimmel w odcieniu 200 Soft Beige. Podkład ten testuję od początku października, jednak jego poprzednia wersja jest mi znana od dawna. Obie są do siebie bardzo podobne, z przewagą na korzyść obecnej. Podkład stosuję na co dzień zamiennie z ulubionym Revlonem do cery tłustej / mieszanej i Pierre Rene Skin Balance. Wszystkie trzy produkty lubię, każdy daje nieco inny efekt, ale mają też sporo cech wspólnych. Łączy je bardzo przyzwoite krycie, dobra trwałość i niska cena w stosunku do jakości. 


Rimmel Podkład Lasting Finish 25 Hour Foundation to trwałość do 25 godzin. Nowa formuła z Mineral Complex pomaga w rewitalizacji i ponownie ożywia przepracowaną skórę. Brak oznak zmęczenia, makijaż na całe 25 godzin. zapewnia sprawne lekkie pokrycie. Lasting Finish 25 Hour Foundation zawiera nawilżający system Aqua Primer więc skóra jest nawilżona i czuje się komfortowo przez cały dzień. Skóra staje się pobudzona, nawilżona a kolor pozostaje wierny.



Podkładu Lasting Finish jeszcze w starej wersji używałam regularnie przez kilka lat. Później zdradziłam go z Lasting Performance od Max Factor, a następnie z Revlonem Colorstay, który do dziś jest moim absolutnym faworytem. Nowa wersja trafiła do mnie za sprawą współpracy z marką. Byłam ciekawa czym różni się od swojego poprzednika. Jak się okazało obie wersje są do siebie bardzo podobne. Podkład ma średnio gęstą konsystencję, dobrze rozprowadza się na skórze, dobrze wyrównuje jej koloryt. Zapach jest identyczny jak w starej wersji, niezbyt nachalny, wyczuwalny jedynie podczas aplikacji. Podkład ma bardzo przyzwoite krycie, zazwyczaj nie używam dodatkowo korektora mając go na twarzy. Zdarza mi się sięgać po niego jedynie w przypadku sporych zasinień wokół oczu np. po nieprzespanej nocy. Skóra po jego użyciu wygląda świeżo, promiennie. Podkład nie daje efektu maski,  jeśli nałożymy go w odpowiedniej ilości. Jest trwały, na mojej twarzy wygląda nienagannie przez kilka godzin, później wymaga przypudrowania. Nie wiem czy zgodnie z obietnicami producenta jest w stanie wytrzymać na twarzy 25 godzin, szczerze w to wątpię. Dotychczas nie zdarzyło mi się go testować w aż tak ekstremalnych warunkach. Podkład daje raczej satynowe wykończenie, z pewnością nie jest to płaski mat. Produkt odbija  światło, dlatego w moim przypadku niezbędne jest użyciu pudru wykańczającego. Jest plusem jest to, że nie podkreśla suchych skórek. Jego cena to 38,99 zł i jest do nabycia we wszystkich drogeriach mających szafy Rimmel ( Rossmann, Natura). Aktualnie w Rossmannie możemy kupić go po cenie promocyjnej 29,99 zł. Produkt ten znalazł się w moich podkładowych faworytach, z pewnością będę do niego stale powracać. 

200 Soft Beige

Plusy:
- bardzo przyzwoite krycie
- odpowiednia konsystencja
- nienachalny zapach
- dobra trwałość
- nie zapycha
- nie podkreśla suchych skórek
- stosunkowo niska cena

Minusy:
- uczucie lepkości zaraz po nałożeniu

Ocena: 4+/5

Miałyście, lubicie? Zdradźcie jacy są Wasi podkładowi faworyci. 

Pozdrawiam! 

24.11.2014

Nowości ubraniowe w kilku zestawach

Dziś chciałabym pokazać Wam nowości ze sklepu Sheinside, które przywędrowały do mnie kilka dni temu. Od dłuższego czasu przymierzałam się do zakupu włochatego swetra, który jest bez wątpienia hitem tegorocznej jesieni i zimy. Ciepły, otulający, pasujący do wielu stylizacji. Mój jest w rozmiarze uniwersalnym. Sweter jest dobry gatunkowo. Jego minusem jest to, że jest dość szeroki w ramionach. Będzie on idealny dla dziewczyn noszących rozmiar M. Dresowa spódnica również od dawna widniała na mojej liście życzeń. Ta z Sheinside spodobała mi się jak tylko pojawiła się na stronie sklepu. Bardzo dobrze wykonana, z porządnej jakości materiału. Kolejna rzecz to biała, szyfonowa koszula. Mój rozmiar to S. Koszula jest asymetryczna, jej tył jest nieco dłuższy niż przód. Ostatnia rzecz to granatowa kurtka, z której również jestem zadowolona. Kurtka jest świetnie wykonana, ciepła, z pewnością posłuży mi tegorocznej zimy. Kaptur w całości ocieplany kożuszkiem. 

Spódnica jest w rozmiarze S, leży idealnie. Jest dość krótka (mam około 160 cm), u mnie przykrywa to, co przykryć powinna. Dla wyższych dziewczyn może okazać się za krótka. Uszyta jest z pełnego koła. Materiał jest sztywny, przez co spódnica bardzo ładnie wygląda na ciele. 





Sweter jest w rozmiarze uniwersalny. Bardzo ładnie uszyty, ciepły i miły w dotyku. Będzie idealny dla dziewczyn noszących rozmiar M. 




Koszula jest w rozmiarze S, pasuje idealnie. Bardzo dobrze wykonana. Z tyłu zapinana na guziki. Asymetryczna. 




Ostatnia rzecz to granatowa kurtka. Bardzo jestem z niej zadowolona. Świetnie wykonana, ciepła. Kaptur w całości ocieplany kożuszkiem. Kurtka posiada dodatkowy pasek, jednak bez niego wygląda o wiele korzystniej. Kaptur możemy zapiąć na dwa sposoby, przy drugim tworzy nam się coś w rodzaju daszku przeciwdeszczowego, genialna opcja! 





Na sobie również mam:
Ramoneskę Sheinside
Torebkę Bagitali (sh)
Spodnie woskowane Miss Anna
Botki Mannika

Pozdrawiam!

11.11.2014

Zakupy, przesyłki, czyli o nowościach kosmetycznych

Dzisiaj przychodzę do Was z nowościami kosmetycznymi z ostatnich dwóch miesięcy. Skusiłam się na zamówienie kilku rosyjskich produktów ze sklepu Skarby Syberii. Zachęciły mnie niskie ceny i informacja zamieszczona na fb o gratisach, które miały zostać dołączone do paczki. Niestety w mojej paczce nie znalazło się nic poza zamówionymi przeze mnie produktami. Sprawa została wyjaśniona i w ramach zaistniałej sytuacji miałam otrzymać voucher na 10 zł do wykorzystania przy kolejnych zamówieniach. Do dnia dzisiejszego jednak nic nie zostało mi przyznane. Sklep nie zrobił na mnie dobrego wrażenia za lekceważący stosunek do klienta.

Wracając do tematu skusiłam się na zakup szamponu do włosów suchych Natura Siberica objętość i nawilżenie. Szampon miałam okazję testować wcześniej, bardzo go lubiłam. Z kolei balsam z tej samej serii jest dla mnie nowością. Nowością jest też krem na dzień Receptury Babuszki Agafii przedłużenie młodości i szampon dermatologiczny do włosów tłustych. Ten drugi zdążyłam już przetestować. Ostatnio mam problem z włosami, które to przetłuszczają się w zaskakująco szybkim tempie. Jednego dnia umyte tym samym szamponem wyglądają genialnie, innego wyglądają jakby były nieświeże tuż po wyschnięciu. 


Pewnie każda z Was słyszała o trwającej obecnie (10.11.2014-19.11.2014) promocji na kolorówkę w Rossmannie  - kupując jeden kosmetyk drugi dostaje się gratis (tańszy lub w tej samej cenie). Ja skusiłam się na zakup czterech produktów. Do koszyka wrzuciłam matowy bronzer Lovely, cień Manhattan w kolorze 95R Mad Maroon, pomadkę Eveline Aqua Platinum 478 i tusz Eveline Volume Celebrities. Za całość zapłaciłam 30,98 zł. Cień Manhattan jest mi dobrze znany, od dawna służy mi w codziennym makijażu. Jest matowy, dobrze napigmentowany, miękki, bardzo łatwo się z nim pracuje. Pomadka Eveline również nie jest dla mnie nowością. Uwielbiam sięgać po nią na co dzień. Ma piękny kolor i ciekawe wykończenie. 


Będąc w Naturze kupiłam szampon przeciwłupieżowy NaturVital. Pierwsze próby zakończyły się sukcesem. Skóra głowy po jego użyciu jest nawilżona i ukojona. W Rossmannie kupiłam kremowy żel pod prysznic z leczniczymi olejkami Isana Med


Pozdrawiam! 

31.10.2014

Marki własne Rossmann, czyli o 15 produktach godnych polecenia

Po produkty marek własnych Rossmann sięgam regularnie. Znalazłam wśród nich swoich ulubieńców, którzy stale goszczą w mojej kosmetyczce. Lubię je za przyzwoite składy, niskie ceny, dostępność i przede wszystkim dobre działanie. Największą ilość faworytów odnalazłam w produktach Alterra, Isana i Wellness & Beauty. Nie pogardzę też kilkoma produktami Babydream i SunOzon. Wśród powyższych marek najchętniej sięgam po kosmetyki do pielęgnacji włosów i ciała. W pielęgnacji twarzy ostatnio główny nacisk stawiam na kosmetyki apteczne, ale o tym w osobnym wpisie, który niebawem pojawi się na blogu. Tymczasem zapraszam Was na zestawienie Rossmannowych ulubieńców i na kilka słów o nich. 







Szampon zwiększający objętość papaja i bambus - szampon, do którego powracam od dobrych kilku lat. Ta wersja spośród wszystkich dostępnych przypadła mi do gustu najbardziej. Włosy po użyciu są miękkie, gładkie, odbite u nasady. Do tego szampon pięknie pachnie i bardzo dobrze się pieni. Przy codziennym stosowaniu może podrażnić skórę głowy. Ja stosuję go zamiennie z innymi szamponami.


Maska nawilżająca do włosów suchych i zniszczonych granat i aloes - stale do niej powracam. Bardzo dobrze radzi sobie z niesfornymi kosmykami wygładzając je, dociążając i niwelując puszenie. Maska jest wydajna, ma przeciętny zapach.


Olejek do masażu migdały i papaja - wielofunkcyjny produkt o bardzo dobrym składzie, którego używam zarówno do pielęgnacji ciała jak i włosów. Pięknie pachnie, świetnie nawilża. Pozostawia skórę miękką i gładką. 







Żel pod prysznic żurawina i biała herbata / limonka i mięta - co prawda obydwa żele to edycja limitowana, ale liczę że pojawią się jeszcze w sprzedaży. Zrobiłam zapas kilku butelek i używałam ich przez jakiś czas, niestety obie wersje zdążyły już dobić dna. Uwielbiałam je głównie ze względu na zapachy, bardzo trafiały w moje gusta. Jeden idealnie otulał ciało w zimowe dni, a drugi świetnie odświeżał latem. Podstawowe wersje żeli Isana nie są przeze mnie lubiane, ale te z edycji limitowanych jak najbardziej.


Krem do rąk kwiat pomarańczy - dobrze nawilża dłonie, pozostawia skórę miękką, gładką i pachnącą. Zużyłam już kilka tubek, świetnie mi służy. Tutaj więcej o nim.


Krem do rąk z mocznikiem 5,5 % - używam go zamiennie z powyższym kremem. Obydwa kremy bardzo lubię. Wystarczająco nawilża moje dłonie, dość szybko się wchłania. Nie posiada zapachu, dla niektórych jest to plus. Tutaj recenzja.


Olejek do włosów - genialny produkt, którego używam niemal codziennie zarówno na mokre, jak i suche włosy. Świetnie wygładza nie obciążając przy tym włosów. Bardzo ładnie pachnie i jest niesamowicie wydajny. Recenzja.


Zmywacz do paznokci - jeden z lepszych zmywaczy jakich używałam. Dobrze radzi sobie z niemal każdym lakierem. Zawsze mam go w łazience. 





Olejek do pielęgnacji ciała - używam go od kilku lat. Lubię go za zapach i za to jak nawilża moją skórę. Stosowałam go regularnie w czasie ciąży. Nie wiem czy to on, czy geny przyczyniły się do tego, ale na skórze nie pojawiły się żadne rozstępy.


Balsam do kąpieli - bardzo dobry produkt do którego stale powracam. Ma piękny zapach, dość dobrze się pieni. Ogromnym plusem jest to, że nie wysusza mojej skóry. Stosowany jako szampon u mnie się nie sprawdził.


Uniwersalny żel do mycia - odkryłam go stosunkowo niedawno. Używam go zarówno do mycia ciała i włosów. Świetnie oczyszcza, bardzo dobrze zmywa oleje. Włosy są po nim miękkie, błyszczące i mają większą objętość. Używany zamiennie z innymi szamponami nie podrażnia skóry głowy. 



Olejek do ciała z ekstraktem z kwiatu wiśni i róży - nowość w mojej kosmetyczce, którą polubiłam niemal od pierwszego zastosowania. Bardzo dobrze nawilża skórę i ślicznie pachnie. Po jego użyciu jest miękka i miła w dotyku. Ma bardzo wygodne opakowanie z pompką.


Peeling do ciała, algi i minerały morskie - najlepszy peeling do ciała jaki dotychczas miałam. Mocny zdzierak, który idealnie radzi sobie z usuwaniem martwego naskórka. Musimy jednak uważać i nie stosować go po depilacji, bo efekt pieczenia i podrażnienia skóry mamy zapewniony. W innym wypadku spisuje się znakomicie. Idealnie wygładza skórę i nawilża dzięki zawartości olejku. Recenzja



Samoopalacz w sprayu - ulubiony samoopalacz o którym wielokrotnie Wam wspominałam. Lubię go za sposób aplikacji, za to jak szybko się wchłania, za kolor jaki daje i za brak typowego dla samoopalaczy zapachu. Najczęściej używam go latem, zimą sięgam po niego sporadycznie.


Podzielcie się swoimi ulubieńcami z Rossmannowej półki. 

Pozdrawiam!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...