29.04.2013

Jak dbam o cerę, czyli o mojej aktualnej pielęgnacji

Dzisiaj mam dla Was wpis o mojej aktualnej pielęgnacji cery, która od ostatniej aktualizacji nieco uległa zmianie. Doszło sporo nowych produktów o których warto kilka słów napisać. Póki co na cerę nie mogę narzekać, jej stan uległ poprawie, chyba za sprawą hormonów ciążowych, które w tym temacie są dla mnie łaskawe. Nadal borykam się z rozszerzonymi porami i nielicznymi przebarwieniami, zniknął natomiast problem zaskórników. Spore nadzieje pokładałam w serum na rozszerzone pory Organic Therapy. Niestety na chwilę obecną nie widzę żadnej poprawy. Produkt ten ma dziwną, lepiącą, śliską konsystencję niczym nafaszerowana silikonami baza pod makijaż. Dla mnie, posiadaczki cery mieszanej nie jest to przyjemne uczucie. Mam ochotę jak najszybciej zmyć to z twarzy. Nie chcę go skreślać całkowicie, może to jeszcze za krótki czas żeby zauważyć pozytywne rezultaty. Sukcesem jest to, że pozbyłam się problemu ze skórą powiek, a to dzięki balsamowi Decubal, o którym pisałam Wam tutaj.

Aktualny stan skóry bez makijażu


I kosmetyki, które się do tego stanu przyczyniły. W pielęgnacji raczej stawiam na minimalizm. Mimo sporej ilości kosmetyków kilku z nich używam codziennie, a po inne sięgam sporadycznie. 

Demakijaż                                                                                                                                         


Oba produkty uwielbiam. Piankę Decubal stosuję do oczyszczenia skóry rano, a płyn micelarny BeBeauty do zmywania makijażu wieczorem. Pianka jest ultrałagodna, nie pozostawia uczucia ściągnięcia skóry, dobrze oczyszcza i jest bardzo wydajna. Niebawem napiszę o niej kilka słów więcej. Z kolei płyn micelarny doczekał się już osobnej recenzji

Tonizowanie                                                                                                                                    


Wody różanej używam wyjątkowo rzadko. Zdecydowanie częściej sięgam po hydrolat nagietkowy, który spisuje się bez zarzutu. Dobrze przygotowuje skórę do przyjęcia kremu. Fajnie ją napina, delikatnie ściąga pory, ale absolutnie nie wysusza. Polubiliśmy się. Jedyną wadą jest dla mnie zapach, mocny i niezbyt przyjemny, na szczęście wyczuwalny tylko w chwili rozprowadzania. 

Kremowanie                                                                                                                                    


Codziennie rano sięgam po krem do 35 lat z serii Receptury Babuszki Agafii [recenzja]. Dla mnie to kosmetyk idealny, bo jako jeden z nielicznych kremów nadaje się pod podkład bez skracania jego trwałości. Wieczorem pozwalam sobie na różnorodność. Najczęściej używam kremu odżywczego Baikal Herbals [recenzja] na zmianę z serum Organic Therapy z nadzieją, że w końcu przyniesie zamierzony efekt. Często używam też oleju arganowego, który moja skóra uwielbia. Świetnie ją nawilża i co najważniejsze nie zapycha. Sporadycznie sięgam po krem Decubal Face Vital Cream, który jako jedyny ze wszystkich kremów Decubal nie spowodował u mnie wysypu. Niestety kremy Decubal nie są przeznaczone dla mojej skóry, większość z nich zawiera wysoko parafinę lub trójglicydy. Od czasu do czasu używam ujędrniającego kremu Apis [recenzja], który trochę poszedł w odstawkę na rzecz nowych produktów. Nowością jest dla mnie krem z glistnikiem dla cery tłustej. Póki co jeszcze nie mam wyrobionego zdania na jego temat, bo używam go zaledwie od kilku dni. Wiecznie zapominam o niezmydlalnej frakcji sojowej. Użyłam jej kilka razy. Zaobserwowałam, że dobrze nawilża i matowi skórę, ale kiedy jest mocno przesuszona i usiana suchymi skórkami frakcję ciężko rozprowadzić, wałkuje się razem z łuszczącą się skórą. Dna dobił krem L'occitane, który ma swoje wady i zalety. Niebawem napiszę zbiorczą recenzję o tych produktach. Pod oczy używam kremu Decubal, przyjemny produkt o którym pisałam Wam tutaj

Maseczkowanie i peelingowanie                                                                                                  


Największym odkryciem okazała się biała glinka anapska, która rewelacyjnie pielęgnuje skórę, zmiękcza ją, wyrównuje koloryt. Skóra po użyciu jest przyjemna w dotyku, gładka, odżywiona. Na pewno wypróbuję jeszcze inne warianty tych maseczek. Sporadycznie sięgam po sproszkowaną spirulinę, która działa podobnie jak glinka anapska, jednak na jej niekorzyść przemawia nieprzyjemny, rybi zapach. Nowością jest peeling enzymatyczny z brzoskwinią i mango Organic Shop. Po kilkukrotnym użyciu czuję, że się polubimy. Moja skóra toleruje wyłącznie peelingi enzymatyczne, po mechanicznych momentalnie dostaję podrażnienia i wysypu. Maska BingoSpa ze 100% olejem winogronowym [recenzja] raczej nie przypadła mi do gustu. Nie widzę większej różnicy po jej zastosowaniu, więc sięgam po nią wyjątkowo rzadko. 

Tak wygląda moja aktualna pielęgnacja. Na chwilę obecną jestem z niej zadowolona, choć oczywiście jest jeszcze mnóstwo kosmetyków, które chciałabym wypróbować. Raczej w tym temacie lista must have nie ma końca :)

Pozdrawiam!

25.04.2013

Shower & Bath Oil, czyli o olejku Decubal

Dziś recenzja olejku pod prysznic i do kąpieli Decubal. Jestem ogromną fanką wszelkich zapachowych umilaczy, wśród których na podium stoi olejek Fenjal. Olejków używam na różne sposoby, tradycyjnie wlewając je do kąpieli, mieszając z żelem pod prysznic lub wcierając odrobinę w jeszcze wilgotną po myciu skórę. Olejowa kąpiel świetnie nawilża i wygładza skórę, nie wymaga już stosowania balsamów. Dodatkowo na mnie działa niezwykle relaksująco. Raz w tygodniu pozwalam sobie na taki pielęgnacyjny rytuał. 


Obietnice producenta                                                                                                                    

Delikatnie oczyszczający olejek z naturalnym olejkiem jojoba do częstego stosowania pod prysznicem i do kąpieli, odpowiedni dla suchej i bardzo suchej skóry. Łagodzi podrażnienia, zmiękcza skórę, zapobiega wysuszaniu skóry podczas kąpieli dzięki zawartości naturalnych olejków roślinnych, witaminy E i rumianku. Bezzapachowy. Nie zawiera konserwantów. Zawartość substancji tłuszczowych 66%. 

Sposób użycia: stosować na skórę całego ciała. Do opakowania dołączona jest saszetka zapachowa (grejpfrutowa), którą w razie potrzeby można dodać do olejku. 


Dostępność i Cena                                                                                                                         

Wybrane apteki. Cena to około 30 zł / 200 ml. 

Skład                                                                                                                                                 

MIPA-Laureth Sulfate (środek myjący), Caprylic/Capric Triglyceride (trójglicerydy), Cocamide DEA (substancja myjąca), Simmondsia Chinensis Seed Oil (olej jojoba), Ethylhexyl Stearate (emolient), Ricinus Communis Seed Oil (olej rycynowy), Laureth-4 (emulgator), Propylene Glycol (humektant), Polyglyceryl-3 Caprylate (emulsja O/W na bazie gliceryny i kwasu oktanowego), Aqua (woda), Tocopherol (wit.E), Bisabolol (substancja antyseptyczna), Tocopheryl Acetate (przeciwutleniacz), Citric Acid (regulator pH). 

Moja opinia                                                                                                                                      

Bardzo dobry olejek do codziennej pielęgnacji. Spełnia swoje zadanie, czyli nawilża, natłuszcza, wygładza skórę. Olejku używam na zmianę z moim ulubionym Fenjal, od czasu do czasu sięgam też po Wellness & Beauty z trawą cytrynową i bambusem. Opakowanie to miękka plastikowa butelka z otwarciem typu press o pojemności 200 ml. Konsystencja typowa dla olejku, czyli rzadka, lejąca. Zaskoczeniem było dla mnie to, że po rozprowadzeniu na ciele robi się dość gęsty, kremowy. Olejek jest bardzo wydajny, zwłaszcza wtedy, gdy używamy go pod prysznicem. Początkowo olejek był bezzapachowy. Plusem jest dołączona saszetka o zapachu grejpfruta. Oczywiście bez chwili zastanowienia wlałam jej zawartość do środka. Zapach jest dość lekki, nie utrzymuje się długo na skórze. Skład zupełnie przyzwoity, zawiera olej jojoba, olej rycynowy, witaminę E. Obawiałabym się jedynie stosować go w okolice dekoltu u osób, które mają tendencję do zapychania. Trójglicerydy mogą wyrządzić nam krzywdę. Bardzo fajny produkt, może nie jest niezastąpiony, bo równie dobrze możemy użyć tańszych i dobrych olejków Alterry, czystego oleju kokosowego lub jakiegokolwiek oleju o dobrym składzie i miłym zapachu. 

Plusy:
- nawilża, natłuszcza, wygładza skórę
- skóra nie wymaga stosowania balsamu
- wygodne, miękkie opakowanie
- lekka konsystencja, która po rozprowadzeniu gęstnieje
- olejek jest bardzo wydajny
- ciekawe rozwiązanie z dołączeniem saszetki zapachowej
- przyzwoity skład

Minusy:
- dosyć wysoka cena

Ocena: 4/5

Pozdrawiam!

22.04.2013

Maxxi Lash Flexi Mascara, czyli o tuszu Hean

Dziś mam dla Was recenzję pogrubiającego i modelującego tuszu do rzęs marki Hean. Z kosmetykami tej marki mam niewielkie doświadczenie, w moim mieście są raczej trudno dostępne. Ze wszystkich produktów, które miałam okazję testować dzięki uprzejmości pani Magdy tusz Maxxi Lash Flexi spodobał mi się najbardziej. Można uzyskać nim efekt mocno wytuszowanych, wydłużonych i pogrubionych rzęs, czyli efekt, który lubię najbardziej. 


Obietnice producenta                                                                                                                    

Maksymalne pogrubienie i zagęszczenie rzęs to efekt o którym marzy nie jedna kobieta. Tusz z woskiem Carnauba i keratyną wzmacnia i odbudowuje strukturę rzęs. Nie kruszy się i nie rozmazuje. Modelująca silikonowa szczoteczka idealnie rozprowadza tusz na rzęsach, perfekcyjnie rozdziela i podnosi rzęsy. Efekt: elastyczne rzęsy i zero grudek
Substancje aktywne:
- proteiny pszeniczne - odżywiają rzęsy, wzmacniają i chronią przed niekorzystnym wpływem środowiska i nadmiernym wysuszeniem
- hydrolizat keratyny - wzmacnia, ma działanie silnie regenerujące
- D-pantenol - odżywia,, nawilża i stymuluje wzrost komórek rzęs. Ma zdolność utrzymywania wilgoci dlatego przeciwdziała wysuszaniu i ich łamaniu
- Wosk Carnauba - odżywia, nadaje połysk



Dostępność i Cena                                                                                                                          

Drogerie kosmetyczne, sklep internetowy Hean. Tutaj możemy sprawdzić dostępność w Naszym mieście. Cena 11,99 zł / 10 ml. 

Moja opinia                                                                                                                                      

Bardzo przyzwoity tusz w niskiej cenie. Wyraźnie wydłuża rzęsy, nadaje im głęboki, czarny kolor. Nie rozmazuje się, nie traci na intensywności w ciągu dnia. Ładnie rozdziela i pogrubia rzęsy. Szczoteczka silikonowa, bardzo dobrze dociera do każdej rzęsy. Wygodna w użyciu, nabiera odpowiednią ilość tuszu. Tusz nie osypuje się i nie kruszy. Jedna warstwa wystarczy na dokładne pokrycie rzęs.  Przy nakładaniu kolejnej warstwy zdarza mu się posklejać, dlatego zazwyczaj jedna w zupełności mi wystarcza. Trwałość tuszu bez zastrzeżeń. Jeśli miałabym do niego dostęp z przyjemnością sięgnęłabym po niego ponownie. 

Plusy:
- bardzo dobrze wydłuża
- nadaje głęboki, czarny kolor
- nie rozmazuje się, nie kruszy, nie traci na intensywności
- ładnie rozdziela i pogrubia
- wygodna, silikonowa szczoteczka
- trwałość bez zastrzeżeń

Minusy:
- słaba dostępność
- przy kilku warstwach może posklejać

Efekt na rzęsach                                                                                                                              





Ocena 4+/5

Używałyście tego tuszu, a może innego w podobnym przedziale cenowym godnego polecenia?

Pozdrawiam!

16.04.2013

Róże, bronzery, czyli o mojej kolekcji

Dzisiaj pokażę Wam moją kolekcję róży i bronzerów, ze zdecydowaną przewagą tych drugich. Uwielbiam wszelkie produkty do konturowania. Nie wyobrażam sobie swojego codziennego makijażu bez zaznaczenia kości policzkowych. Twarz od razu nabiera innego wyglądu. Wydaje się bardziej wypoczęta, o ładniejszych rysach. Odpowiednie konturowanie potrafi zdziałać cuda. Na ogół wybieram bronzery o ciepłym kolorycie. Lubię te w odcieniach ceglastych, brzoskwiniowych, koralowych. Nie przepadam za typowymi różami. Mam wrażenie, że nie pasują do mojego typu kolorystycznego. Zazwyczaj wybieram te o matowym lub satynowym wykończeniu. Z kolei nie przepadam za bronzerami, czy różami z drobinkami. Przy mojej mieszanej cerze nie wyglądają zbyt dobrze.  Do konturowania używam niezawodnego ściętego pędzla Sunshade Minerals

Tak prezentuje się cała kolekcja. Na chwilę obecną mam 10 produktów do konturowania. Mam wśród nich swoich ulubieńców, ale są wśród nich również takie produkty po które sięgam wyjątkowo rzadko. Niektóre były już pokazywane na blogu, a o innych krótko Wam dzisiaj opowiem. 




1. Golden Rose - Ball Blusher 01 - jest to połączenie kilku różowych i brązowych odcieni. Kulki są bardzo dobrze napigmentowane, łatwo można z nimi przesadzić. Używam ich sporadycznie. Przyzwoity produkt, ale to nie do końca moje odcienie. 

2. Debby - Maxi Sun 02 - chyba najczęściej używany bronzer, co zresztą widać po jego zużyciu. Mam go już kilka lat, jest niesamowicie wydajny. Fajnie sprawdza się do codziennego makijażu. Ma ładny odcień brązu. Jest dobrze napigmentowany, matowy, dość długo utrzymuje się na skórze. Nie wiem czy ponownie do niego wrócę, bo przez te kilka lat zdążył mi się znudzić. 

3. Paese róż rozświetlający 20 - produkt sam w sobie jest niezły, ale ma felerne opakowanie. Nawet nie wiem kiedy uległ zniszczeniu, nigdy mi nie spadł. Dosyć ładny, mocny kolor o satynowym wykończeniu. Nie kupię go ponownie ze względu na opakowanie. 

4. Bell 2Skin Pocket 11 - jeden z ulubionych róży o pięknym, koralowym odcieniu. Mały, poręczny, dobrze napigmentowany, długo utrzymuje się na skórze. Ma matowe wykończenie. Fajnie ożywia twarz. Z pewnością kupiłabym go ponownie. 

5, 6, 7. Annabelle Minerals - Nude, Sunrise, Honey - Sunrise jest moim zdecydowanym faworytem. Bardzo lubię po niego sięgać. Świetnie napigmentowany, matowy, bardzo łatwo się z współpracuje. Nie robi plam, rozprowadza się równomiernie. Jest trwały i niesamowicie wydajny. Chętnie kupiłabym pełnowymiarowe opakowanie różu Sunrise. Na inne raczej nie zdecyduję się. Tutaj więcej o różu Sunrise.  

8. Golden Rose Terracotta  05 - bardzo fajne bronzer. Ma dobrą pigmentację, jest miękki, dobrze rozprowadza się na skórze nie tworząc smug. Ma ładne, satynowe wykończenie. Kolor to piękna brzoskwinia. Lubię używać go wiosną i latem. Produkt bardzo wydajny. Tutaj jego recenzja. 

9. Essence A New League 01 - sięgam po niego bardzo rzadko. Jakoś nie przypadliśmy sobie do gustu. Bronzer nie utrzymuje się zbyt długo na policzkach. Jest dość dobrze napigmentowany i wydajny. Ma matowe wykończenie. Trochę przeszkadza mi mieszanie kolorów, łatwo uzyskać nierównomierny kolor na policzkach. 

10. Mariza Glamour Line 02 - przeciętny produkt. Na plus można zaliczyć bardzo ładne połączenie kolorów i eleganckie opakowanie. Minusem jest dla mnie dość duża ilość drobinek i przeciętna pigmentacja. Być może lepiej sprawdzi się latem na lekko opalonej skórze. Przeszkadza mi też jego zapach, jest mocny, mydlany. Tutaj więcej o nim. 



Zdradźcie jakie są Wasze ulubione róże / bronzery. Może podpatrzę coś dla siebie. 

Pozdrawiam!

15.04.2013

Wiosenna przesyłka od Rossmanna

Kilka dni temu otrzymałam kolejną świetną paczkę w ramach współpracy. Rossmann po raz kolejny bardzo pozytywnie zaskakuje. To już trzecia tak miła przesyłka. Zawsze trafiają się takie kosmetyki, których nie miałam okazji używać wcześniej. Tym razem pani Monika wysłała zestaw 6 kosmetyków wraz z lnianą torbą z logo marki. Bardzo lubię takie dodatki, czasami cieszą jeszcze bardziej niż kosmetyczne upominki. 



Isana kremowy balsam do ciała z olejkiem arganowym: moc olejków z orzechów: arganowego, Shea i kokosowego w połączeniu z witaminą E idealnie sprawdzi się w pielęgnacji i regeneracji bardzo suchej oraz wrażliwej skóry. Dzięki kremowej konsystencji balsam dobrze się rozprowadza i szybko wchłania. Ma subtelny, słodki zapach, a jego regularne stosowanie sprawi, że skóra będzie sprężysta i gładka. Cena: 7,99 zł/250 ml.


Isana Med żel pod prysznic z olejkiem pomarańczowym: dokładnie oczyszcza i nawilża naskórek, a zawarty w żelu olejek z egzotycznej pomarańczy odpręża i rozbudza zmysły. Żel delikatnie się pieni, a naturalne PH zapewnia skórze równowagę, nie wysuszając jej przy tym. Dlatego doskonale sprawdza się również przy pielęgnacji suchej i wrażliwej skóry. Cena: 5,79 zł/250 ml.


Alterra peeling pod prysznic pomarańcza i cukier trzcinowy: to połączenie egzotycznej świeżości owoców pomarańczy ze słodyczą cukru trzcinowego. Dzięki drobnym cząsteczkom peeling dokładnie usuwa obumarły naskórek, poprawiając przy tym krążenie. Gliceryna natomiast pozostawia skórę nawilżoną i miękką w dotyku. Kosmetyk jest bardzo delikatny, dlatego też można go śmiało stosować w codziennej kąpieli. Cena: 8,99 zł/200 ml.


Isana pianka do włosów ultra mocna: jeśli nie satysfakcjonuje nas objętość fryzury, to jest produkt, który odpowiada na nasze potrzeby. Piankę można użyć zarówno na wilgotne, jak i suche włosy. Pozwoli ona uzyskać efekt trwałej fryzury, a włosy pozostaną sprężyste i błyszczące przez cały dzień. Kosmetyk zawiera filtr UV, który ochroni włosy przed negatywnym działaniem promieni słonecznych. Pianka dostępna jest  w wersji mini – idealnej do wakacyjnej kosmetyczki. Cena: 2,99 zł/50 ml.


Fusswohl masło do stóp: to kosmetyk zapewniający intensywną pielęgnację suchym i zmęczonym stopom. Zawarte w produkcie masło Shea, olejek z awokado i wosk pszczeli sprawią, że skóra stanie się miękka i sprężysta. Z kolei cenna gliceryna nawilży skórę, a mięta i limetka przyniosą przyjemne uczucie chłodu i świeżości. Regularne stosowanie kosmetyku pozwoli nam uzyskać efekt zadbanych i gładkich stóp. Cena: 12,49 zł/200 ml.



Alterra mydło w kostce konwalia: podobnie jak wszyscy słynni perfumiarze, tak i Rossmann docenił kwiat konwalii i dodał go do delikatnego mydła, które oczyszcza i pielęgnuje skórę. Wśród składników mydła znajdują się cenne i oczyszczone olejki roślinne. Nie znajdziemy tu sztucznych barwników ani konserwantów oraz składników pochodzenia zwierzęcego. Cena: 1,99 zł/100 g.


Miałyście któryś z tych produktów? 

Pozdrawiam!

10.04.2013

Paczka prosto z natury, czyli o rosyjskich nowościach

Jakiś czas temu pani Małgorzata ze sklepu prostoznatury zaproponowała mi przetestowanie kilku kosmetyków i podzielenie się moimi spostrzeżeniami na łamach bloga. W ramach współpracy otrzymałam świetną przesyłkę zawierającą aż 5 rosyjskich produktów. Wśród nich znalazł się szampon Aleppo Planeta Organica, maska drożdżowa z serii Recepty Babci Agafii, które widniały na mojej liście must have. Oprócz tych kosmetyków w paczce znalazłam również zmiękczający krem do ciała z kakao i wanilią, peeling enzymatyczny Organic Shop z brzoskwinią i mango,  oraz krem do twarzy z glistnikiem dla cery tłustej - trądzikowej. Wszystkie te produkty są dla mnie nowością, jestem ich szalenie ciekawa. 


1. Szampon Aleppo Planeta Organica - 18 zł / 280 ml










Bardzo dziękuję pani Małgorzacie za ten genialny kosmetyczny arsenał. Jest co testować :)

Miałyście któryś z tych produktów? Któregoś z nich jesteście szczególnie ciekawe? Uwzględnię to przy kolejności recenzji. 

Pozdrawiam!

05.04.2013

Zakupy w Kokardi i paczka od Rimmel

Korzystając ze świątecznej promocji - 15% w sklepie Kokardi skusiłam się na zakup dwóch produktów. Pierwszym jest krem na dzień do 35 lat, który znam i uwielbiam. Używam go niemal codziennie pod makijaż i póki co spisuje się bez zarzutu. Drugim produktem jest dla mnie nowość - serum zwężające pory Organic Therapy. Po pierwszym teście muszę stwierdzić, że ma bardzo dziwną lepiącą konsystencję. Skóra po nałożeniu była błyszcząca i wszystko się do niej kleiło. Liczę jednak, że mimo to pozytywnie podziała na rozszerzone pory. Krem z 15% zniżką kosztował 13,51 zł (z 15,90 zł), a serum 20,01 zł (z 25,90 zł). Paczka przyszła w tempie ekspresowym. 


Rano otrzymałam również paczkę w ramach współpracy z marką Rimmel. Zawartość bardzo pozytywnie zaskoczyła, tym bardziej, że produkty zostały dobrane według wypełnionej ankiety, trafiają w dziesiątkę w mój gust kolorystyczny. W paczce oprócz czterech kosmetyków kolorowych znalazł się kubek, bardzo miły gest! Dziękuję Rimmel :) 







Pozdrawiam!

03.04.2013

Planeta Organica, czyli o balsamie marokańskim + paczka od Triny.pl

Dziś mam dla Was kolejną recenzję świetnego produktu Planeta Organica, czyli marokańskiego balsamu z olejem arganowym i czarną miętą. Balsam przeznaczony jest do wszystkich typów włosów. Pewnie pamiętacie mój zachwyt nad balsamem Aleppo [recenzja], w przypadku balsamu marokańskiego jest podobnie, choć z lekką przewagą tego pierwszego, ale tylko z uwagi na ładniejszy zapach. Produkty te są dla mnie chyba największym odkryciem wśród rosyjskich kosmetyków. Urzekają mnie piękną szatą graficzną, zapachami i przede wszystkim fantastycznym działaniem. Moje włosy je uwielbiają! Ciekawią mnie szampony z tej serii, pewnie za jakiś czas trafią na moją włosową półkę. 


Obietnice producenta                                                                                                                    

Olej arganowy to „marokańskie złoto” od wieków stosowane przez tamtejszych mieszkańców do pielęgnacji włosów. W oparciu o tę tradycję stworzyliśmy marokański balsam.

Zawiera certyfikowane organiczne składniki. Nie zawiera GMO i parabenów.

Olej arganowy (Argania Spinosa Kernel Oil) - zawiera wysoki procent tokoferoli -antyoksydantów, które neutralizują wolne rodniki, przyspieszają procesy regeneracji komórek, chronią włosy przed promieniowaniem UV i niekorzystnym wpływem środowiska zewnętrznego.

Organiczny ekstrakt mięty (Organic Mentha Piperita (Peppermint) Leaf Extract) – bogata w witaminy C i P, karoten i sole mineralne, dzięki czemu przeciwdziała wypadaniu włosów i przyspiesza ich wzrost.

Organiczna oliwa z oliwek (Organic Olea Europaea (Olive) Fruit Oil) - zawiera witaminy A, B, C, D, E, F, K, wiele minerałów, aminokwasów, białek i antyseptyków. Tak cenny zestaw aktywizuje pracę gruczołów łojowych, dając włosom wszystkie niezbędne dla ich zdrowia substancje.

Sposób użycia: nanosimy balsam na mokre włosy, rozprowadzamy równomiernie na całej długości i pozostawiamy na 3-5 minut, następnie spłukujemy wodą. 




Dostępność i Cena                                                                                                                          

Swój balsam kupiłam stacjonarnie w Lawendowej Szafie. Cena to 18 zł / 280 ml. 

Skład                                                                                                                                                 

Aqua with infusions of Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy), Organic Mentha Piperita (Peppermint) Leaf Extract (organiczny ekstrakt mięty), Rosa Damascena Flower Extract (róża damasceńska), Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Flower Extract (kwiaty pomarańczy), Eucalyptus Globulus Leaf Oil (eukaliptus), Organic Olea Europaea (Olive) Fruit Oil (organiczna oliwa z oliwek), Cetearyl Alcohol (emolient), Glycerin (gliceryna), Behentrimonium Chloride (konserwant), Cetrymonium Chloride (kondycjoner), Quaternium-87 (substancja antystatyczna), Hydroxyethylcellulose (zagęstnik), Cetrimonium Bromide (emulgator), Benzyl Alcohol (konserwant), Sorbic Acid (konserwant), Benzoic Acid (konserwant), Citric Acid (sekwestrant), Parfum (zapach).

Moja opinia                                                                                                                                      

Balsam bardzo przypadł mi do gustu, podobnie jak jego poprzednik Aleppo. Oba świetnie wygładzają, widocznie poprawiają stan włosów. Po użyciu włosy są miękkie, bardzo dobrze się rozczesują i pięknie pachną. Opakowanie to buteleczka z pompką, która dozuje dość małą ilość produktu. Do pokrycia moich włosów potrzebuję 3-4 pompki. Mimo to balsam jest wydajny. Konsystencja jest w sam raz, nie za rzadka, ani nie gęsta. Dobrze rozprowadza się na włosach, nie spływa z nich. Podobnie jak w przypadku balsamu Aleppo ogromną zaletą jest zapach, mocny, kadzidlany, choć jednak Aleppo pachnie jeszcze ładniej. Balsam ma świetny skład, wysoko olej arganowy, ekstrakt z mięty, róży damasceńskiej, kwiatu pomarańczy, eukaliptusa, oliwę z oliwek. Koniec składu identyczny jak w przypadku balsamu Aleppo, różnią się jedynie składnikami aktywnymi. Najważniejsze jest działanie, do którego nie mam żadnych zastrzeżeń. Balsam świetnie wygładza włosy, ułatwia ich rozczesywanie. Po użyciu są miękkie, nawilżone, zregenerowane, wyglądają zdrowo i pięknie pachną. Kolejny kosmetyk Planeta Organica godny wypróbowania. 

Plusy:
- bardzo dobrze wygładza
- włosy są miękkie, lśniące, nawilżone
- kadzidlany,mocny zapach
- piękna szata graficzna
- odpowiednia konsystencja
- wydajny
- wygodne opakowanie z pompką
- dosyć niska cena w porównaniu do jakości

Minusy:
- brak

Ocena: 5/5


Kilka dni temu napisała do mnie pani Mariola ze sklepu Triny.pl, zaproponowała mi przetestowanie maski Love2mix z efektem laminowania, która widniała na mojej liście must have. Cieszę się ogromnie, że mam możliwość jej wypróbowania. Maska kusiła mnie od dawna, zwłaszcza po pozytywnej recenzji Słodkiego Miodu. W sklepie Triny.pl możemy kupić ją za 27,50 zł. Koniecznie zerknijcie na asortyment sklepu, ma bardzo konkurencyjne ceny i ciekawą ofertę. Możemy kupić tam nie tylko rosyjskie kosmetyki, ale też indyjskie olejki, hennę Khadi, a nawet wcierkę Jantar. 


Miałyście któryś z tych produktów? 

Pozdrawiam! 

01.04.2013

Eye cream, czyli o kremie pod oczy Decubal

Dziś mam dla Was recenzję ujędrniającego i regenerującego kremu pod oczy marki Decubal. Kremu pod oczy nie używam codziennie, sięgam po niego głównie wtedy, kiedy skóra jest mocniej przesuszona i wymaga silniejszego nawilżenia. Moja skóra wokół oczu jest bardzo wrażliwa, często jest zaczerwieniona, łuszcząca. Ostatnim faworytem do stosowania na powieki jest balsam Decubal [recenzja]. Z kolei krem pod oczy nie zrobił na mnie aż tak spektakularnego wrażenia, jest bardzo przyzwoity, ma swoje zalety, ale też wady. 


Obietnice producenta                                                                                                                    

Skóra wokół oczu jest szczególnie delikatna i wymaga odrębnej pielęgnacji. Używaj zatem kremu pod oczy rano i wieczorem, aby dokładnie nawilżyć skórę, co doda Ci zdrowego wyglądu. Ceramidy, kolagen oraz kreatyna pomagają w lepszym napięciu cienkiej skóry, natomiast kwas hialuronowy oraz witamina E regenerują skórę od środka.



Dostępność i Cena                                                                                                                          

Apteki. Na stronie Decubal zamieszczona jest mapka z informacją o dostępności produktów w danym województwie. Cena to około 29 zł / 15 ml. 

Skład                                                                                                                                                  

Aqua (woda), Pentylene Glycol (humektant), Glycerin (gliceryna), Dicaprylyl Carbonate (emolient), Cetyl Alcohol (emolient), Cyclopentasilooxane (emolient), Octyldodecanol (emolient), Sodium PCA (humektant), Distarch Phosphate (substancja wiążąca), Glyceryl Stearate (emolient), PEG-100 Stearate (emulgator), PEG-40 Stearate (emulgator), Butyrospermum Parkii Butter (masło shea), Creatine (kreatyna), Sodium Hyaluronate (kwas hialuronowy), Hydrolyzed Collagen (hydrolizat kolagenu), Tocopheryl Acetate (przeciwutleniacz), Isocetyl Alcohol (emolient), Ceramide 3 (ceramidy), Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej ze słodkich migdałów), Tocopherol (wit.E), Sorbitan Tristearate (emulgator), Carbomer (zagęstnik), Sodium Gluconate (substancja chelatująca), Sodium Hydroxide (regulator pH), Ethylhexylglycerin (konserwant)

Moja opinia                                                                                                                                      

Kremu pod oczy używam wyłącznie na noc. Na dzień sięgam po krem do 35 lat Receptury Babuszki Agafii [recenzja], którym pielęgnuję również skórę pod oczami. Krem Decubal dobrze radzi sobie z nawilżaniem suchej skóry. Jednak kiedy moja skóra jest podrażniona i zaczerwieniona odczuwam pieczenie po jego aplikacji. Opakowanie zawiera pompkę typu airless, co pozwala na zużycie produktu do końca. Bardzo ciekawe i higieniczne rozwiązanie. Konsystencja jest dość rzadka, lekka. Mimo to krem dobrze nawilża, dość szybko się wchłania. Kilka razy zdarzyło mi się nałożyć go na powieki, jednak pieczenie skutecznie mnie do tego zniechęciło. Krem jest bardzo wydajny, niewielka ilość pozwala na dokładne pokrycie skóry. Krem ma zapach typowy dla kosmetyków aptecznych, po aplikacji jest niewyczuwalny. Skład jest bardzo przyzwoity, zawiera wszystko to, co obiecuje nam producent. Z jego działania jestem zadowolona, bo skutecznie nawilża i zmiękcza skórę. Muszę jedynie uważać na podrażnione miejsca, bo po styczności z tym kremem odczuwam nieprzyjemne pieczenie. 

Plusy:
- dobrze nawilża i zmiękcza skórę 
- bardzo wygodne i higieniczne opakowanie
- wydajny
- dość szybko się wchłania
- bardzo przyzwoity skład

Minusy:
- czasami odczuwam pieczenie po aplikacji
- dość wysoka cena

Ocena: 4/5


Zdradźcie jaki jest Wasz faworyt do stosowania pod oczy. 

Pozdrawiam! 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...