26.03.2013

Biedronkowy hit za grosze, czyli o micelu BeBeauty

Dziś mam dla Was recenzję osławionego płynu micelarnego z Biedronki. Wcześniej wiernie sięgałam po płyn Bourjois, który był dla mnie prawie idealny. Piszę prawie, bo nie do końca odpowiadała mi jego cena. Po tylu pozytywnych opiniach postanowiłam sięgnąć po tańszy i jak się okazało równie dobry i skuteczny płyn BeBeauty. Po raz kolejny Biedronkowa marka bardzo pozytywnie zaskakuje. Mam już wśród niej ulubieńców w postaci żeli do mycia twarzy, do nich dołącza również dzisiaj recenzowany płyn.


Obietnice producenta                                                                                                                    

Płyn micelarny delikatnie oczyszcza wrażliwą skórę twarzy oraz oczu z makijażu, także wodoodpornego oraz zanieczyszczeń. Pełni funkcję toniku, działa łagodząco i odświeżająco. Przywraca komfort czystej skóry bez pozostawienia uczucia ściągnięcia. Oczyszczające micele zapewniają wysoką skuteczność oczyszczania, dokładnie usuwają makijaż i zanieczyszczenia nie naruszając bariery hydrolipidowej naskórka. Ekstrakt z malwy działa nawilżająco, zmniejsza nadwrażliwość skóry. D-panthenol działa przeciwpodrażnieniowo. 



Dostępność i Cena                                                                                                                          

Biedronka. Cena to około 5 zł / 200 ml. 

Skład                                                                                                                                                 

Aqua (woda), Poloxamer 184 (substancja myjąca), Disodium Cocoamphodiacetate (substancja myjąca), Propylene Glycol (humektant), Polysorbate 20 (emulgator), Panthenol (pantenol), Peat Extract (ekstrakt z torfu), Malva Sylvestris Flower Extract (ekstrakt z malwy), Sodium Chloride (modyfikator reologii), Disodium EDTA (sekwestrant), Sodium Citrate (regulator pH), Citric Acid (regulator pH), Parfum (zapach), Methylparaben (konserwant), Propylparaben (konserwant), Methylisothiazolinone (konserwant). 

Moja opinia                                                                                                                                      

Płyn bardzo przypadł mi do gustu. Za małe pieniądze dostajemy produkt dobrej jakości o skutecznym działaniu. Opakowanie plastikowe z otwarciem typu press, nie do końca wygodne przy aplikacji, jednak za taką cenę grzechem byłoby narzekać. Konsystencja typowa dla płynu, czyli wodnista, rzadka. Przy wstrząśnięciu płyn tworzy pianę. Niewielka ilość produktu pozwala na dokładne usunięcie makijażu. Zaletą jest również zapach, nieco kwaśny, cytrusowy, rześki. Działanie jest zgodne z tym co obiecuje nam producent. Płyn bardzo dobrze i szybko usuwa makijaż. Nie mam żadnego problemu ze zmyciem tuszu czy podkładu. Nie podrażnia oczu ani skóry twarzy. Nie wysusza jej, nie powoduje ściągnięcia. Nie pozostawia na skórze nieprzyjemnej warstwy. U mnie spisuje się rewelacyjnie, nie mam co do niego żadnych zastrzeżeń i z pewnością sięgnę po kolejne opakowanie. 

Plusy:
- szybko i skutecznie usuwa makijaż
- nie podrażnia oczu i skóry twarzy
- nie wysusza, nie powoduje ściągnięcia
- nie pozostawia nieprzyjemnej warstwy
- odświeża
- przyjemnie pachnie
- wydajny
- bardzo niska cena

Minusy:
- brak

Ocena: 5/5

Używałyście go, lubicie? 

Przy okazji dziękuję Wam za tak miłe słowa pod ostatnim wpisem. Jesteście niesamowite! :*

Pozdrawiam!

22.03.2013

O marcowej pielęgnacji włosów słów kilka + trochę prywaty

Ostatnio na blogu możecie zauważyć mały zastój, który spowodowany jest totalną rewolucją w moim życiu osobistym. Rok 2013 będzie dla mnie rokiem bardzo dużych zmian z którymi powoli próbuję się oswoić. Dojdą nowe role, nowe obowiązki. Pewnie i blog trochę na tym ucierpi. Mam nadzieję, że mimo wszystko uda mi się to pogodzić. Część z Was doskonale wie o czym piszę, a dla drugiej części będzie to spore zaskoczenie. Zdradzę Wam, że w zeszłym tygodniu dowiedziałam się, że zostanę mamą. Z jednej strony jest to radość, ale z drugiej niepewność, strach, tysiąc myśli na minutę. Chciałam się podzielić z Wami tą wiadomością, bo blog to w końcu część mnie. Czasami pojawiały się tu wpisy prywatne, a jeśli będę od czasu do czasu znikać przynajmniej będę miała na to usprawiedliwienie :) 

Przechodząc do głównego tematu opowiem Wam trochę o aktualnej pielęgnacji włosów. Niestety miesiąc marzec nie jest dla mnie łaskawy, zwłaszcza jeśli chodzi o skórę głowy. Do mycia włosów najczęściej używam szamponu neutralnego Natura Siberica, który jest najdelikatniejszy ze wszystkich posiadanych przeze mnie. Mimo to skóra nie jest w takim stanie jak być powinna, często jest przesuszona i swędzi. Chyba pora sięgnąć po coś leczniczego, aptecznego. Może macie coś godnego polecenia? Sporadycznie używam też szamponu Love2mix z ekstraktem z organicznej pomarańczy i papryczki chili. Po myciu chętnie sięgam po balsam marokański Planeta Organica, który dobrze wygładza i wyraźnie poprawia stan włosów. Od czasu do czasu stosuję maskę wygładzającą z Ziai, maskę BingoSpa z masłem shea i 5 algami i Ruską Banię z miodem i leśnymi jagodami [recenzja]. Z nowości doszła kuracja regenerująca Seboradin. Póki co użyłam maski i szamponu. Z maską pewnie się zaprzyjaźnimy, bo dobrze wygładza. Z kolei szampon raczej będzie dla mnie za mocny. Po pierwszym użyciu czułam nieprzyjemne ściągnięcie skóry i swędzenie. Rewelacją jest dla mnie maska z siemienia lnianego, o której pisałam Wam tutaj. Nic tak cudownie nie koi i nie nawilża skóry jak ona. 

Włosy w marcu są dość niesforne, wywijają się na wszystkie możliwe strony i falują. Może to sprawa hormonów? 



To byłoby na tyle. Wracam do pisania magisterki, bo od paru dni leży nietknięta. 

Pozdrawiam! 

18.03.2013

Paczka od Seboradin już u mnie!

Kilka dni temu odezwał się do mnie pan Jakub z propozycją przetestowania wybranej przeze mnie kuracji do włosów marki Seboradin. Z chęcią przystałam na propozycję i w ramach współpracy wybrałam kurację regenerującą przeznaczoną do włosów suchych, zniszczonych farbowaniem i modelowaniem. Z racji tego, że moje włosy często ulegają puszeniu produkty przeznaczone do włosów zniszczonych działają na nie najlepiej. W paczce znalazły się 4 produkty - szampon, balsam, lotion i maska. Jestem ich szalenie ciekawa, lada chwila pędzę do łazienki żeby je przetestować. 



Szampon regenerujący 

Zawiera korzeń żeń-szenia, który pobudza włosy do odrostu, odżywia, energizuje, dotlenia skórę głowy i włosy. Działa regenerująco i tonizująco. Ekstrakt czarnej rzodkwi wzmacnia włosy, stymuluje je do wzrostu, zapobiega wypadaniu, łamaniu się włosów. Prowitamina B5 nawilża, nadaje gładkość, połysk na całej długości włosów, ułatwia ich rozczesywanie. Stosowany systematycznie przez okres min. 2-3 tyg. sprawia, że włosy są zregenerowane, odżywione, nawilżone, lśniące i miękkie. Odzyskują zdrowie i piękny wygląd. Preparat zawiera naturalne antyoksydanty i zawarte w ekstraktach ziołowych. 

Cena: 17.50 / 200 ml.

Balsam regenerujący 

Zawiera korzeń żeń-szenia, który pobudza włosy do odrostu, odżywia, energizuje, dotlenia skórę głowy i włosy. Działa regenerująco i tonizująco. Ekstrakt czarnej rzodkwi wzmacnia włosy, stymuluje je do wzrostu, zapobiega wypadaniu, łamaniu się włosów. Witaminy, mikroelementu, olej rycynowy, olej jojoba pielęgnuje\ą, odżywiają, nawilżają, nadają gładkości, połysk na całej długości włosów. Balsam ułatwia rozczesywanie włosów. Stosowany systematycznie przez okres 2-3 tyg. sprawia, że włosy są zregenerowane, odżywione, nawilżone, lśniące i miękkie. Odzyskują zdrowy i piękny wygląd. Preparat zawiera naturalne antyoksydanty zawarte w ekstraktach ziołowych. 

Cena: 17.50 / 200 ml.


Lotion regenerujący 

Intensywnie regenerujący preparat, zawiera korzeń żeń-szenia, który pobudza włosy do odrostu, odżywia, energizuje i dotlenia skórę głowy i włosy. Działa regenerująco i tonizująco. Ekstrakt z czarnej rzodkwi wzmacnia włosy, stymuluje je do wzrostu, zapobiega wypadaniu, łamaniu się włosów. Olejek rycynowy nadaje gładkość, połysk na całej długości włosów. Stosowany systematycznie przez okres min. 2-3 tyg. sprawia, że włosy są zregenerowane, odżywione, nawilżone, lśniące, miękkie. Odzyskują zdrowie i piękny wygląd. Preparat zawiera naturalne antyoksydanty zawarte w ekstraktach ziołowych. 

Cena: 17.50 / 200 ml.



Maska regenerująca

Skutecznie regeneruje, naprawia uszkodzony rdzeń włosa, głęboko i długotrwale nawilża, wzmacnia i rewitalizuje włosy. Zawiera kompleks silikonowo - proteinowy, olej jojoba, olej rycynowy i nanotechnologiczny kompeks witamin, który nawilża i odżywia włosy. Aktywne składniki zamknięte w nanokapsułkach (prowitamina B5, witaminy E, F, PP, H - biotyna, Zn, białka i aminokwasy), przenikają  głęboko przez skórę głowy i strukturę włosów. Maska zawiera naturalne antyoksydanty zawarte w Laminaria Digitata (minerały, lipidy, proteiny i polisacharydy). Pierwsze widoczne efekty już po 2 tygodniach stosowania. Włosy są zregenerowane i zdrowe. Błyszczą się, nie elektryzują, są mocne i odporne na uszkodzenia. 

Cena: 17.50 / 200 ml. 



Używałyście któregoś z tych produktów? Lubicie je? 

Pozdrawiam! 

15.03.2013

Żurawina i biała herbata, czyli o żelu Isana

Dzisiaj mam dla Was recenzję żelu pod prysznic od Isany z żurawiną i białą herbatą z limitowanej, zimowej edycji. Nie wiem dlaczego, ale żele Isany nigdy nie wzbudzały mojego zainteresowania. Zawsze sięgałam po Ziaję, kupowałam na zmianę różne wersje zapachowe. Po wypróbowaniu Isany pozytywnie się zaskoczyłam. Żel uwiódł mnie pięknym, lekko kwaśnym, soczystym i świeżym zapachem żurawiny. Spędzanie z nim czasu pod prysznicem było czystą przyjemnością. Jestem ciekawa innych zapachów, z pewnością obwącham je przy wizycie w Rossmannie. 


Obietnice producenta                                                                                                                    

Isana żel  pod prysznic Żurawina i Biała Herbata: to wzbogacony ekstraktami z żurawin i białej herbaty, limitowany zimowy żel pod prysznic. Zawarty w produkcie pielęgnujący kompleks pomaga nawilżyć skórę, zapobiegając tym samym jej przesuszeniu. Kosmetyk ma  subtelny owocowy zapach, który sprawia, że codzienny prysznic stanie się prawdziwą przyjemnością. Żel nie zastąpi odżywczo-regeneracyjnego działania masła czy mleczka do ciała, jednakże jego regularne stosowanie sprawi, że skóra nabierze miękkości i sprężystości. Kosmetyk nie zawiera parabenów.





Dostępność i Cena                                                                                                                          

Rossmann. Cena 3,99 zł/ 300 ml 

Skład                                                                                                                                                 

Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Sodium Chloride, Cocamidopropyl Betaine, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Vaccinium Macrocarpon Fruit Juice, Camelia Sinensis Extract, Propylene Glycol, Sodium Lauroyl Glutamate, Benzophenone-4, PEG-3 Distearate, Sorbitol, Ethylhexylglycerin, Parfum, Limonene, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Benzoic Acid, Phenoxyethanol, Sodium Hydroxide, Citric Acid, CI 16035, CI 16185, CI 477005.

Moja opinia                                                                                                                                      

Żel bardzo przypadł mi do gustu, przede wszystkim za sprawą pięknego zapachu. Opakowanie to przezroczysta, plastikowana butelka o pojemności 300 ml. Konsystencja żelu w sam raz, czyli nie za gęsta, ani nie za rzadka. Produkt dobrze się pieni, dzięki czemu jest wydajny. Nie wysusza skóry, ani jej nie podrażnia. Zapach jest zdecydowanie największą zaletą tego produktu. Słodki, a przy tym orzeźwiający, świeży, lekko kwaśny. Spędzanie z nim czasu pod prysznicem to czysta przyjemność. Żel spełnia swoje zadanie, dobrze myje, pięknie pachnie. Z chęcią sięgnę po inne warianty zapachowe. 

Plusy:
- piękny słodki, orzeźwiający, lekko kwaśny zapach
- dobrze się pieni
- nie wysusza, nie podrażnia skóry
- wydajny
- bardzo tani 

Minusy:
- brak 

Ocena: 5/5 

Lubicie żele Isana? Jeśli tak zdradźcie jaki jest Wasz zapachowy faworyt. 

Pozdrawiam!

12.03.2013

Nowości, czyli zakupy i paczki z ostatnich dni

Dziś pokażę Wam zakupy z kilku ostatnich dni, jak i dwie paczki, które dostałam w ramach współprac. Skusiłam się na zakup płynu Luksja, który obecnie możemy kupić w promocji w Rossmannie za jedyne 7,99 zł. Tym razem wybrałam wersję Blueberry Muffin. Po tylu pozytywnych opiniach kupiłam również płyn micelarny BeBeauty (Biedronka, około 5 zł). Mam nadzieję, że okaże się dobrym i tańszym zamiennikiem płynu Bourjois.  


W czwartek przyszła do mnie przesyłka od L'Occitane, a w niej koszyk wraz z miniaturowymi bestsellerami marki. 







W piątek z kolei otrzymałam przesyłkę w ramach nowo nawiązanej współpracy z marką Hean. W środku znalazł się tusz Maxxi Lash Flexi oraz pomadka City Fashion Long Wear w pięknym odcieniu 162 Coral. W paczce zabrakło podkładu Studio Lift, prawdopodobnie błąd przy pakowaniu. 




Miałyście któryś z tych produktów? 

Pozdrawiam!

07.03.2013

Wyniki mini mineralnego rozdania

Naszedł czas na ogłoszenie wyników rozdania. Dziękuję za wszystkie zgłoszenia, a było ich naprawdę sporo.  

Szczęście uśmiechnęło się do:


Gratuluję One_loVe!

Zwyciężczynię poproszę o mail z danymi na adres beautyhairandfashion@wp.pl 

Pozdrawiam!

06.03.2013

Krem do rąk Decubal + kremowa kolekcja + paczka od Abacosun

Dziś przychodzę do Was z kolejnym bardzo dobrym produktem marki Decubal, czyli nawilżającym, zmiękczającym i ochronnym kremem do rąk. Przyznam, że jeszcze niedawno kremów do rąk używałam sporadycznie, chyba głównie z lenistwa. Niestety zima zmusiła mnie do ich regularnego stosowania. W tym okresie potrzebuję porządnej dawki nawilżenia, w tym też skóra dłoni. Mam kilku kremowych faworytów, do których dołącza krem Decubal. 


Obietnice producenta                                                                                                                    

Nawilżający i zmiękczający krem do codziennej pielęgnacji suchej, szorstkiej lub popękanej skóry rąk. Łagodzi podrażnienia i zmiękcza skórę dzięki zawartości lanoliny i naturalnych olejków. Wygładza, nawilża i chroni skórę rąk dzięki zawartości gliceryny, witaminy E, kwasu hialuronowego. 


Dostępność i Cena                                                                                                                         

Apteki. Na stronie Decubal zamieszczona jest mapka z informacją o dostępności produktów w danym województwie. Cena to około 16 zł / 100 ml. 

Skład                                                                                                                                                  

Aqua (woda), Caprylic/Capric Triglyceride (trójglicerydy), Glycerin (gliceryna), Lanolin (lanolina), Isopropyl Myristate (emolient), Petrolatum (emolient), Polyglyceryl-3 Methyl Glucose Distearate (emulgator), Glyceryl Stearate (emulgator), Tocopheryl Acetate (przeciwutleniacz), Pentylene Glycol (humektant), Dimethicone (silikon), Cetearyl Alcohol (emolient), Ceteareth-20 (emulgator), Sodium Hyaluronate (humektant), Tocopherol (antyoksydant), Persea Gratissima Oil (olej z awokado), Sodium Cetearyl Sulfate (emulgator), Citric Acid (regulator pH), Phenoxyethanol (konserwant), Sodium Benzoate (konserwant).

Moja opinia                                                                                                                                      

Bardzo dobry, mocno nawilżający, regenerujący krem. Lubię stosować go na noc zarówno na dłonie jak i stopy. Skóra po użyciu jest niesamowicie gładka, miękka, nawilżona. Opakowanie to czerwona, miękka tubka o pojemności 100 ml. Konsystencja jest gęsta, dosyć treściwa przez co krem jest bardzo wydajny. Krem rzekomo jest bezzapachowy, jednak jest to kwestia dyskusyjna. Zapach jest wyczuwalny, z czasem na szczęście ulatnia się. Kojarzy mi się typowo aptecznie, często kremy dla alergików właśnie tak pachną. Jednak mimo wszystko najważniejsze jest działanie, do którego nie mam zastrzeżeń. Krem spełnia obietnice producenta. Faktycznie jest mocno nawilżający, odżywiający, a przy tym dość szybko się wchłania. Bardzo dobrze łagodzi podrażnienia, zadrapania (w moim przypadku spowodowane szczurzym przyjacielem). Cena wydaje się dość wysoka, jednak z tego co widziałam w ofercie aptek krem możemy kupić solo, jak i w zestawach po bardzo atrakcyjnych cenach. 

Plusy:
- mocne nawilżenie
- skóra po użyciu jest gładka, miękka, zregenerowana
- gęsta, treściwa konsystencja przez co krem jest wydajny
- łagodzi podrażnienia, zadrapania
- dosyć szybko się wchłania

Minusy:
- niezbyt przyjemny zapach 

Ocena: 4+/5 

Przy okazji pokażę Wam moją całą kolekcję produktów do pielęgnacji dłoni. Do żadnego z nich nie mam zastrzeżeń. Wszystkie z nich lubię i stosuję zamiennie.



W ramach współpracy z marką Abacosun otrzymałam antycellulitowy olejek żelowy do ciała o fenomenalnym egzotycznym zapachu. Za jakiś czas możecie spodziewać się recenzji. 


A jak u Was z regularnym stosowaniem kremów do rąk? Ogarnia Was lenistwo, czy jednak nie macie z tym problemu? 

PS. Kochane, przy wczorajszym wpisie pojawił się mały błąd, rozdanie oczywiście trwa do końca dnia dzisiejszego.


Pozdrawiam!

05.03.2013

Lumpeksowo + rozdaniowa przypominajka

Pokazuję Wam dzisiejsze zakupy lumpeksowe. Ostatnio coraz trudniej kupić coś fajnego, bardzo duża konkurencja, przez co lepsze ubrania znikają w trybie natychmiastowym. Wróciłam na tyle zmęczona, że nie miałam siły robić zdjęć na sobie. Pokażę innym razem w zestawach. 

Marynarka z baskinką Zara Basic 7 zł


Spódnica marmurkowa TU 10 zł 


Przy okazji przypominam Wam o trwającym do końca jutrzejszego dnia rozdaniu.
Już w czwartek ogłoszenie wyników :) 


Pozdrawiam!

04.03.2013

Zbiorczo o rosyjskich kosmetykach, czyli co polecam, co odradzam, co chcę wypróbować

Dzisiaj przygotowałam dla Was wpis na temat rosyjskich kosmetyków do pielęgnacji. Opowiem Wam, które z produktów polecam, które nie zrobiły na mnie pozytywnego wrażenia, a także podzielę się z Wami kosmetykami, które chciałabym wypróbować.  

Rosyjskie kosmetyki wyróżniają dość niskie ceny w porównaniu do innych, naturalnych i certyfikowanych kosmetyków. Ja jestem ich ogromną fanką, głównie ze względu na świetne składy, które w większości przekładają się na fantastyczne działanie. Nie wszystkie jednak zachwyciły mnie tak samo. Mam wśród nich swoich faworytów, których z chęcią kupiłabym ponownie, ale są wśród nich również takie produkty, na których zakup się nie skusze. Największą wagę w pielęgnacji przywiązuję do włosów, skóry głowy i skóry twarzy, tutaj zwracam szczególną uwagę na dobór składników. Po jakimś czasie świadomej pielęgnacji cery doszłam do pewnych wniosków co moja skóra lubi, a czego nie toleruje. Podobnie jest z pielęgnacją włosów, choć tutaj nie jestem tak dokładna. Czasami zdarza mi się kupić coś pod wpływem promocji, zwłaszcza jeśli chodzi o maski i odżywki. Z szamponami raczej nie lubię eksperymentować z uwagi na bardzo wrażliwą skórę głowy. Spore nadzieje pokładałam w naturalnych kosmetykach, niestety jak wiadomo nawet one mogą podrażniać. Tak też się stało w przypadku niektórych rosyjskich szamponów. Początkowo wydawały się bardzo łagodne, jednak z czasem skóra przestała je tolerować. Na szczęście znalazłam też takie, które spisują się idealnie. Jeśli chodzi o pielęgnację ciała raczej sięgam po produkty drogeryjne. 

Na chwilę obecną posiadam 16 rosyjskich kosmetyków, są to produkty do włosów i twarzy (z jednym wyjątkiem). 


Sklepy z rosyjskimi kosmetykami

W ostatnim czasie jest ich totalny wysyp. W moim mieście jest ich dwa (Bioarp i Lawendowa Szafa), co mnie cieszy, bo mogę kupować kosmetyki stacjonarnie nie ponosząc przy tym kosztów dostawy. Lublinianki mogą robić zakupy stacjonarnie w Cosmeceuticum

Przy robieniu zakupów zwróćcie uwagę na ceny, niektóre ze sklepów znacznie je podwyższają! Bardzo atrakcyjne ceny ma jeden z najpopularniejszych rosyjskich sklepów Kalina. Pozytywnie zaskoczył niedawno otwarty sklep Kokardi, gdzie są jedne z najniższych cen rosyjskich kosmetyków. 


Zbiorczo o rosyjskich kosmetykach 

Niektóre kosmetyki były już recenzowane na blogu, a inne czekają na swoją kolej. Dziś więc krótkie podsumowania. 



Najlepszymi do tej pory okazały się szampony Natura Siberica. Przed szamponem neutralnym, który testuję dopiero od kilku dni, był szampon do włosów suchych Ochrona i Odżywienie [recenzja]. Bardzo dobry jest też szampon z ekstraktem z organicznej pomarańczy i papryczką chili, jednak nie mogę stosować go codziennie, jest dla mnie zbyt intensywny. Nie zachwycił mnie regenerujący szampon Baikal Herbals, mam wrażenie że nieco wysusza włosy i skórę głowy. Natomiast zupełnie rozczarował szampon na brzozowym propolisie Receptury Babuszki Agafii, strasznie swędzi mnie po nim skóra głowy, moją mamę również, a bardzo wrażliwej skóry nie ma. 

Najlepsze jak dla mnie są balsamy Planeta Organica, z lekką przewagą Aleppo, który ładniej pachnie i mam wrażenie lepiej wygładza moje włosy. Świetny jest również balsam na brzozowym propolisie [recenzja] i balsam Ochrona i Blask Natura Siberica [recenzja], choć tej wersji już nie kupię, chciałabym wypróbować inne. Nie zachwyciła mnie Ruska Bania [recenzja], za słabo wygładza włosy i jest niezbyt wydajna. 

Wcierka przeciw wypadaniu [recenzja] okazała się jedną z najlepszych wcierek jakich używałam. Jest to produkt, który daje zauważalne efekty w bardzo krótkim czasie i co najważniejsze nie podrażnia skóry głowy. Z pewnością kupię ją ponownie jak dopadnie mnie wzmożone wypadanie. Olej łopianowy z drzewem herbacianym [recenzja] też okazał się świetny. Przyjemnie łagodzi podrażnienia. Ma lekką konsystencję i nie puszy włosów jak to robią niektóre oleje. 



Kremy Baikal Herbals [recenzja] bardzo lubię, zwłaszcza odżywczy na noc, który świetnie nawilża skórę i jej nie zapycha. Do matującego raczej nie wrócę, lepszy do stosowania na dzień okazał się krem do 35 lat Receptury Babuszki Agafii [recenzja]. Uwielbiam stosować go pod podkład, bo przyzwoicie matowi skórę, szybko się wchłania, nie zapycha i nie skraca jego trwałości. Glinkę anapską wypróbowałam dwukrotnie, póki co mogę powiedzieć, że zmiękcza skórę i świetnie wyrównuje koloryt. Po dłuższym stosowaniu pojawi się recenzja. 



Do pielęgnacji ciała mam tylko jeden rosyjski kosmetyk - scrub Organic Shop [recenzja]. Peeling jest bardzo dobry. Świetnie złuszcza martwy naskórek, zmiękcza i wygładza skórę. Nie odpowiada mi jego zapach, jest mocno przeciętny. Produkt ten dostałam kiedyś do przetestowania od sklepu Kalina. Raczej nie kupiłabym go sama z prostego powodu - znam równie dobre, tańsze peelingi, które mają niemal identyczne działanie.  


Co chciałabym wypróbować? 

Lista jest dość długa i wraz z pojawiającymi się nowościami raczej nie będzie miała końca. Póki co pokażę Wam te kosmetyki, które na chwilę obecną kuszą mnie najbardziej. 


Podzielcie się swoimi rosyjskimi faworytami i kosmetykami, które nie przypadły Wam do gustu. Macie swoją rosyjską listę must have? 

Pozdrawiam!

03.03.2013

Kąpielowy umilacz, czyli o odprężającej soli Mariza

Wspominałam Wam, że jestem ogromną fanką długich, ciepłych kąpieli? Nic nie relaksuje mnie bardziej niż kąpiel z dodatkiem zapachowych umilaczy. Na co dzień preferuję prysznic, jednak raz w tygodniu serwuję sobie odprężającą kąpiel z całym pielęgnacyjnym rytuałem. Lubię zarówno kąpiele z dodatkiem pachnących olejków, płynów jak i soli. Dziś opowiem Wam o odprężającej soli Mariza o zapachu lawendy.


Obietnice producenta                                                                                                                    

Sól z Morza Martwego to naturalna kompozycja minerałów, makro- i mikro- elementów (m.in.: magnezu, potasu, wapnia, żelaza, manganu) posiadająca wyjątkowe właściwości pielęgnacyjne. Kąpiel z jej dodatkiem regeneruje, oczyszcza i wygładza skórę, wspomaga redukcję cellulitu. Poprawia krążenie, łagodzi napięcie i zmęczenie. Aromat świeżych kwiatów lawendy działa odprężająco, uspokajająco, ułatwia zasypianie. Po kąpieli skóra staje się miękka i gładka w dotyku, o subtelnym zapachu. 

Sposób użycia: wsyp około 100 gramów soli do wanny pod strumień ciepłej wody i poczekaj do pełnego jej rozpuszczenia. Optymalny czas kąpieli to 15-20 minut w temperaturze nie przekraczającej 40°C. 



Dostępność i Cena                                                                                                                          

Sól możemy zamówić u konsultantek Mariza. Cena katalogowa to 6.90 zł / 200 g. Aktualny katalog możemy zobaczyć tutaj. Jeśli chcecie być na bieżąco zachęcam Was do polubienia Klubu Mariza na fb

Skład                                                                                                                                                  

Maris Sal (sól morska), Sodium Laureth-2-Sulfate (detergent), Parfum (zapach), Coumarin (składnik kompozycji zapachowych), Hexyl Cinnamal (składnik kompozycji zapachowych), CI 11105 (barwnik).

Moja opinia                                                                                                                                      

Sól jest bardzo przyjemna, zdecydowanie umila czas spędzony w kąpieli ładnym zapachem. Opakowanie soli to przezroczysty woreczek z ciekawymi ozdobnikami. Pojemność to 200 g, czyli jeden woreczek zgodnie z zaleceniami producenta wystarczy nam na dwukrotną kąpiel. Z tym samym wiąże się moim zdaniem wysoka cena produktu. Jedna kąpiel z dodatkiem soli kosztuje nas 3,45 zł. Sól jak to sól jest w formie kryształków, które pod wpływem ciepłej wody rozpuszczają się barwiąc bardzo delikatnie wodę na kolor liliowo-niebieski. Zapach jest bardzo ładny, długo wyczuwalny podczas kąpieli. Sól zmiękcza wodę, a tym samym skórę, choć to też zasługa ciepłej wody. Przyjemny produkt, jednak jak dla mnie za drogi jak na dwukrotne użycie. 

Plusy:
- bardzo ładny, odprężający zapach lawendy
- sól delikatnie barwi wodę
- szybko rozpuszcza się pod wpływem ciepłej wody
- zmiękcza wodę

Minusy:
- wysoka cena jak na produkt dwukrotnego użytku

Ocena: 3+/5

Lubie długie, ciepłe kąpiele? Jacy są Wasi kąpielowy umilacze? 

Pozdrawiam!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...