30.01.2013

Mariza, matujący podkład Oil Free

Dzisiaj recenzja matującego podkładu Oil Free od Marizy. Podkład ten to powrót do czasów nastoletnich, wtedy był to jeden z moich ulubieńców. Używałam go przez dobrych kilka lat, kiedy jeszcze dostępny był w innej szacie graficznej. Ciekawiło mnie czy po tylu latach nadal spełni moje wymagania, czy nadal jest to ten sam produkt co wtedy. Podkład dostępny jest w 8 kolorach. Mój kolor to 23 beżowy. Jest to odcień zdecydowanie wpadający w żółć, nie ma w sobie różowych tonów.  Kosmetyki Mariza możemy zamówić u konsultantek. Firma działa na zasadzie podobnej do Avon i Oriflame, czyli prowadzi sprzedaż katalogową. Jesteście ciekawe czy nadal jest to podkład godny uwagi? Zapraszam Was do recenzji. 


Obietnice producenta                                                                                                                    

Beztłuszczowy podkład matujący zapewnia skórze aksamitną gładkość i matowy wygląd. Wyrównuje koloryt cery tuszuje jej drobne niedoskonałości. Dzięki zawartości prowitaminy B5 nawilża i chroni skórę przed szkodliwym wpływem warunków atmosferycznych. Zapewnia podstawą ochronę przed promieniowaniem UV. 


Dostępność i Cena                                                                                                                          

Podkład możemy zamówić u konsultantek Mariza. Cena katalogowa to 11,99 zł / 30 ml. Aktualny katalog możemy zobaczyć tutaj. Jeśli chcecie być na bieżąco zachęcam Was do polubienia Klubu Mariza na fb

Skład                                                                                                                                                  

Aqua, Cyclomethicone (and) Dimethicone Copolyol, Cyclomethicone pentamer (and) Aluminum Magnesium Hydroxide-Stearate, Cyclomethicone (and) Dimethicone, Sodium chloride, Talc, Polyglyceryl -3 Diisostearate, Panthenol, Imidazolidinyl Urea, Parfum, Benzyl Salicylate, Hexyl Cinnamic, Aldehyde, Hydroxycitronellal, Lilial, Linalool, Alpha Iso Methyl Ionone, +/- CI 77891 (Titanium dioxide), CI 77499, CI 77491, CI 77492, CI 77288. 

Moja opinia                                                                                                                                      

Miło było wrócić do tego podkładu. Tak jak obiecuje producent produkt bardzo dobrze matowi skórę. Z pewnością sprawdzi się latem przy wysokich temperaturach. Opakowanie to miękka czarna tubka o pojemności 30 ml. Zapach przyjemny, raczej neutralny, na twarzy jest prawie niewyczuwalny. Konsystencja kremowa, lekka. Podkład nie jest ani za rzadki, ani za gęsty. Dobrze rozprowadza się na twarzy, nie tworzy smug, czy zacieków. Szybko wtapia się w skórę pozostawiając ją gładką i przyjemną w dotyku. Jestem zadowolona z jego działania, choć kiedy moja skóra ma gorszy dzień sięgam po niezastąpiony Revlon Colorstay. Krycie podkładu jest raczej średnie, jednak efekt możemy stopniować nakładając kolejną warstwę. Podkład jest na tyle lekki, że z pewnością nie uzyskamy efektu maski. Przy dwóch warstwach jest niemal niewidoczny, a krycie w tym przypadku już jest dla mnie wystarczające nawet bez użycia korektora. Trwałość bardzo przyzwoita. Dla posiadaczek cer mieszanych i tłustych, które potrzebują zmatowienia, wyrównania kolorytu, ale nie mają zbyt wiele do ukrycia podkład spisze się świetnie. Przyjemny produkt w niskiej cenie. 

Plusy:
- bardzo dobrze matowi skórę
- daje naturalne wykończenie
- nie tworzy maski
- nie tworzy smug i zacieków
- szybko wtapia się w skórę
- przyzwoita trwałość
- niska cena
- nie podrażnia, nie wysusza skóry

Minusy:
- średnio wydajny
- dla niektórych za słabe krycie, dla mnie przy dwóch warstwach wystarczające

Swatche                                                                                                                                          


Efekt na twarzy                                                                                                                             

Światło sztuczne
Światło dzienne

Ocena: 4/5

Pozdrawiam!

29.01.2013

Nowości lumpeksowe i rosyjskie

Dzisiaj znowu wybrałam się do ulubionego lumpeksu. Powoli wchodzą już lżejsze, wiosenne ubrania. Dostawa była ogromna i dość nisko wyceniona. Udało mi się kupić kilka rzeczy. Zakupy zaliczam do udanych!

Spódnica Tammy 15 zł



Bluzka Atmosphere 11 zł 



Legginsy Yd 9 zł


Legginsy Atmosphere 8 zł 


Spodnie Denim Co 10 zł



Przy okazji zaszłam do sklepu z rosyjskimi kosmetykami. Skusiłam się na zakup szamponu Love2mix  z ekstraktem  z organicznej pomarańczy i papryczki chili oraz balsamu marokańskiego Planeta Organica z olejem arganowym i czarną miętą. Jestem szalenie ciekawa tych dwóch produktów. Jako gratis dostałam urocze mini mydełko. 



Pozdrawiam!

26.01.2013

Sigma Beauty Affiliate Program, czyli o nowej współpracy + Lawendowa Szafa

W połowie grudnia odezwała się do mnie Vincy z Sigma Beauty z propozycją współpracy, która polegać miała na dołączeniu do ich programu partnerskiego. Muszę przyznać, że początkowo miałam pewne obawy, sama nie wiem czemu, przecież to ogromne wyróżnienie dla mnie i dla mojego bloga. Chyba sama nie mogłam uwierzyć, że zostałam dostrzeżona i na siłę szukałam haczyków tej propozycji. Po dłuższej wymianie maili z przemiłą i jakże pomocną Vincy, która dzielnie odpowiadała na każdy mój mail zdecydowałam się przystać na ich propozycję. W podziękowaniu za dołączenie do programu Affiliate dostałam prezent w postaci pędzla. Wybrałam pędzel do podkładu F80, który przyszedł do mnie w zaskakująco szybkim czasie, bo już po tygodniu mam go u siebie. Jestem pod wrażeniem wykonania, wszystko jest dopracowane w każdym szczególe, a samo włosie jest niesamowicie miękkie i gęste. Paczka przyszła pięknie zapakowana, dołączona była do niej odręcznie napisana kartka oraz miniaturka cienia w kolorze Crush. 

Thank you so much Vincy and the Sigma Affiliate Team! 






Przy okazji napiszę Wam, że w mojej okolicy powstał kolejny sklep z rosyjskimi kosmetykami. Dzisiaj wybrałam się na otwarcie Lawendowej Szafy gdzie zostałam bardzo miło przywitana przez pracowników oraz Pana Zbigniewa ze sklepu Bioarp. W przyszłym tygodniu z pewnością wybiorę się na zakupy do nowego miejsca, gdzie jest możliwość zrobienia ich stacjonarnie jak i przez internet. Dzisiaj jeszcze nie udało mi się tego zrobić, bo akurat nie było tego, co planowałam kupić. Wyszłam z niespodzianką w postaci pachnącego mydełka. 


Pozdrawiam!

25.01.2013

Na ostro, czyli o peelingu Wellness & Beauty algi i minerały morskie

Dzisiaj recenzja peelingu do ciała, który znalazł się w świątecznej paczce od firmy Rossmann. Jest to produkt na bazie soli morskiej i olejków, który ma za zadanie oczyścić, usunąć martwy naskórek, wygładzić, poprawić krążenie, a także dotlenić skórę. Peeling Wellness & Beauty początkowo urzekł mnie opakowaniem, które z pewnością wykorzystam po jego skończeniu, a później doskonałym działaniem. Ma wszystko to, czego od peelingu oczekuję. Jeśli jesteście ciekawe innych jego zalet zapraszam Was do recenzji. 


Obietnice producenta                                                                                                                    

Wellness&Beauty peeling Algi i Minerały Morskie: dzięki wyjątkowo drobnym kryształkom soli peeling skutecznie oczyszcza skórę, usuwając wszelkie zanieczyszczenia i martwy naskórek. Zawarty w produkcie olejek z migdałów odżywia skórę sprawiając, że staje się aksamitnie gładka. Peeling może się przydać do wykonania odprężającego masażu całego ciała, który jednocześnie poprawi krążenie i wygładzi skórę. Doskonale nadaje się na zimowy czas, kiedy to możemy pozwolić sobie na nieco mocniejsze złuszczanie naskórka, niż w lecie, gdy jest to równoznaczne z usuwaniem nawet nieznacznej opalenizny.



Dostępność i Cena                                                                                                                          

Drogerie Rossmann. Cena to 13,99 zł / 300 g.

Skład                                                                                                                                                                                                   

Maris Sal (sól morska), Ethylhexyl Stearate (emolient), Caprylic/Capric Triglyceride (emolient), Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej ze słodkich migdałów), Helianthus Annuus Seed Oil (olej słonecznikowy), Parfum (zapach), Porphyra Umbilicalis Powder (proszek otrzymywany z suszonych alg), Tocopherol (witamina E), Butylphenyl Methylpropional (składnik kompozycji zapachowej), Limonene (składnik kompozycji zapachowej), Linalool (składnik kompozycji zapachowej), Aqua (woda), CI 42051 (barwnik), CI 19140 (barwnik).

Moja opinia                                                                                                                                                                                   

Peeling jest rewelacyjny, idealnie spełnia swoje zadanie. Świetnie złuszcza martwy naskórek, a przy tym natłuszcza skórę, pozostawiając ją gładką i miłą w dotyku. Peeling jest mocny, co mi osobiście bardzo odpowiada, lubię tego typu zdzieraki. Zawiera mnóstwo dość małych drobinek, które zatopione są w pachnącym olejku. Opakowanie to przyjemny dla oka szklany słoiczek o pojemności 300 g, zamykany na klamrę, która niestety nieco ciężko otwiera się i zamyka. Jest dość wydajny, używam go raz w tygodniu. Zapach odświeżający, morski, nieco męski, uwielbiam go! Czasami otwieram go tylko po to żeby zaspokoić zmysł węchu. Działanie jest zgodne z tym co obiecuje nam producent. Peeling bardzo dobrze usuwa martwy naskórek, oczyszcza. Skóra po użyciu jest miękka, aksamitnie gładka i pięknie pachnie, a zapach ten dość długo na niej pozostaje. Dzięki zawartości olejków skóra po użyciu jest na tyle dobrze nawilżona, że nie wymaga dodatkowego stosowania balsamu. Jak dla mnie jest to najlepszy peeling, który dotychczas używałam. Nigdy nie spotkałam się żeby peeling oprócz świetnych właściwości złuszczających doskonale nawilżał skórę. Peelingowy ideał! 

Plusy:
- doskonale usuwa martwy naskórek
- natłuszcza, nawilża skórę dzięki zawartości olejku
- skóra po użyciu jest miękka i gładka
- zawiera mnóstwo małych drobinek
- świetne opakowanie
- przyjazny skład
- morski, nieco męski zapach, który dość długo pozostaje na skórze
- dosyć niska cena jak za tak dobre działanie

Minusy:
- brak

Ocena: 5/5



Używałyście tego peelingu, lubicie? Jeśli jeszcze go nie miałyście to bardzo gorąco Wam polecam!

Pozdrawiam!

22.01.2013

Usta koloru koralowego, czyli o pomadce Vipery 35

Jakiś czas temu wybrałam się do pobliskiej galerii w poszukiwaniu pomadki w ładnym koralowym odcieniu. Ostatnio lubuję się właśnie w takim kolorze na ustach. Na pomoc przyszedł mi Pan sprzedawca, który doradził pomadkę Vipery z serii Cream Color 35. Jest to kolor zdecydowanie bardziej wpadający w pomarańcz, niż czerwień. 


Obietnice producenta                                                                                                                    

Vipera szminka Cream Color opóźnia procesy starzenia skóry, wspomaga produkcję kolagenu, chroni przed wysuszającym wpływem mrozu i słońca. 



Dostępność i Cena                                                                                                                         

Osiedlowe sklepy, internet. Cena około 11 zł / 4 g. 

Moja opinia                                                                                                                                     

Całkiem przyjemna pomadka w pięknym, intensywnym kolorze. Opakowanie małe i poręczne, napisy na nim nie ścierają się. Zapach jest poziomkowy, choć na ustach mało wyczuwalny. Pomadka gładko rozprowadza się, nie daje mocnego krycia, raczej jest ono półtransparentne. Musimy nałożyć kilka warstw, żeby pomadka lepiej je pokryła. Daje wykończenie przypominające połączenie pomadki i błyszczyka. Niestety zdarza jej się podkreślać suche skórki, usta muszą być wypielęgnowane. Pomadka nie jest szczególnie trwała, dość szybko znika z ust, wymaga poprawek w ciągu dnia. Lubię ją raczej tylko ze względu na świetny kolor i zapach. 

Plusy:
- piękny odcień pomarańczy
- małe, poręczne opakowanie
- poziomkowy zapach
- dosyć niska cena

Minusy:
- średnie krycie
- podkreśla suche skórki 

- przeciętna trwałość 

Swatche                                                                                                                                            



Efekt na ustach                                                                                                                               




Ocena: 3+/5

Pozdrawiam!

21.01.2013

Sucha, łuszcząca się skóra głowy - jak sobie z nią radzić?

Dziś przygotowałam dla Was wpis o problemie suchej, łuszczącej się skóry głowy. Temat bardzo mi bliski, bo odkąd pamiętam byłam posiadaczką właśnie takiego typu skóry. Piękne włosy to przede wszystkim zdrowa skóra, dlatego ważna jest tu odpowiednia pielęgnacja dostosowana do jej potrzeb. 


Sucha skóra głowy podobnie jak ta na ciele wymaga nawilżania, ważna jest tu systematyczność. Priorytetową sprawą jest również dobór właściwego szamponu, który będzie łagodny, pozbawiony potencjalnych alergenów. Podrażniać może nas wiele składników np. substancje zapachowe, konserwanty czy barwniki. Ogromne znaczenie w utrzymaniu skóry głowy w dobrej kondycji ma dla mnie olejowanie oraz stosowanie nawilżających maseczek. W moim przypadku nie eliminują problemu całkowicie, ale przynoszą wyraźną ulgę. Bardzo istotna jest Nasza dieta, a także prawidłowa ochrona skóry zimą i latem. 

Sucha, łuszcząca się skóra głowy to bez wątpienia uciążliwy i krępujący problem, niemal każdy boryka się z nim w pewnym momencie życia. Niektórzy są bardziej podatni, a inni mniej. Ja niestety należę do tej pierwszej grupy. Latem przeważnie problem znika, natomiast zimą powraca. 

Łupież jest chorobą skóry głowy objawiająca się złuszczaniem zrogowaciałej warstwy naskórka z mniej lub bardziej nasilonym łojotokiem. Najczęstszym winowajcą jest grzyb Malassezia. Łupież dzielimy na suchy (bardziej widoczny) i tłusty (mniej widoczny, ale bardziej problematyczny). 



1. Nawilżaj - w moim przypadku świetnie sprawdza się stosowanie żelu aloesowy, maseczki z siemienia lnianego oraz olejowanie skalpu (najczęściej używam tu oleju kokosowego, łopianowego z drzewem herbacianym i Alterry z migdałami i papają) 

2. Używaj delikatnych szamponów - ważne jest stosowanie łagodnych szamponów, które dodatkowo nie przesuszą skóry głowy. Ja myję włosy codziennie. Niestety większość drogeryjnych szamponów podrażniają mi skórę głowy. Jest wtedy sucha, ściągnięta i swędzi. Szampony wybieram głównie pod względem składu. Unikam m.in SLS, SLES, choć nie zawsze te które ich nie posiadają są dla mojej skóry łagodne. Czasami sięgam po szampony lecznicze dostępne w aptece np. Catzy. Jedną z przyczyn powstania łupieżu może być również niedokładne spłukiwanie szamponu czy odżywki. 

3. Wcieraj - duże znaczenie ma dla mnie używanie wcierek, oczywiście tych bez zawartości alkoholu. Niestety jednym z następstw suchej skóry głowy może być wypadanie włosów. Od czasu do czasu borykam się z tym problemem. Sięgam wtedy po wcierki, które ten problem ograniczają. Niezawodny okazał się rosyjski lotion przeciw wypadaniu z serii Receptury Babuszki Agafii, Jantar i ampułki Radical. Przy wcieraniu zawsze wykonuję masaż, który również ma świetny wpływ na kondycję skóry, pobudza jej ukrwienie, dotlenia i wzmacnia. 

4. Odżywiaj od wewnątrz - aby skóra głowy była zdrowa należy dostarczać organizmowi substancji odżywczych, których źródłem jest zdrowa dieta. Ważne jest spożywanie pełnoziarnistego pieczywa (witaminy z grupy B), tłustych ryb (kwasy tłuszczowe omega-3 i witamina D), nasion dyni  (cynk), suszonych moreli, daktyli, rodzynek, śliwek (żelazo), niskotłuszczowych produktów mlecznych (wapń), orzechów (selen), awokado, oleju słonecznikowego, masła orzechowego naturalnego i niesolonego (witamina E), jajek (cysteina i metionina). Zapewniaj organizmowi dostateczną ilość płynów (około 2l dziennie). 

5. Unikaj produktów do stylizacji - częste używanie pianek, lakierów może dodatkowo podrażnić skórę i nasilić problem łupieżu. Warto zrezygnować też z suszarki, zwłaszcza z jej gorącego nawiewu, które bardzo przesusza skórę. 

6. Nie unikaj lekarza - jeżeli nie możesz poradzić sobie sam z problemem suchej, łuszczącej się skóry warto wybrać się do lekarza. Taki stan skóry może być wynikiem ŁZS, łuszczycy, egzemy, czy innej choroby.



Jeśli domowe sposoby nie dają pożądanych efektów warto wybrać się do apteki, gdzie czeka wiele specyfików, które pomogą w walce z problemem łupieżu. 

Istnieje wiele różnych typów szamponów leczniczych. Najczęściej zawierają one takie składniki jak: 

1. Siarczek selenu ( np. Selsun Blue)
2. Ketokonazol (np. Nizoral)
3. Pirytionianu cynku (np. Head and Shoulders)
4. Olejek z drzewa herbacianego (np. Subrina Recept Intensive)

Oprócz tych substancji pomocnicze są również:

1. Kwas salicylowy
2. Mocznik
3. Witaminy A, E, PP, B3, B5
4. Gliceryna


Jak wspomniałam wcześniej pomocne będą również oleje, domowe maseczki. Podobno nasiona kozieradki mają zbawienny wpływ na skórę głowy. O tym mam zamiar przekonać się na własnej skórze. Interesuje mnie nie tylko działanie przeciwłupieżowe, ale też jej wpływ na wypadanie włosów.


Miałyście kiedykolwiek problem z suchą, łuszczącą się skórą głowy? Jak sobie z nim radzicie? Z chęcią poczytam o Waszych doświadczeniach, o tym co Wam pomaga, a co szkodzi. 


Na koniec mam dla Was ciekawą infografikę odnośnie problematyki łupieżu. 


Pozdrawiam!

18.01.2013

Abacosun De Noyle's multiwitaminowy krem na dzień i na noc

Dzisiaj przygotowałam dla Was recenzję multiwitaminowego kremu De Noyle's, który testowałam przez ostatni miesiąc dzięki uprzejmości pani Karoliny. Spośród bogatej oferty marki Abacosun wybrałam krem, bo jest to produkt który ma dla mnie największe znaczenie w codziennej pielęgnacji. Zaciekawiły mnie obietnice producenta odnośnie tego, że jest to doskonały kosmetyk jako kuracja podczas zmian pór roku. W okresie zimowym moja skóra często boryka się z przesuszeniami. Jeśli jesteście ciekawe czy krem sprostał jej wymaganiom zapraszam Was do recenzji. 


Obietnice producenta                                                                                                                    

Krem multiwitaminowy na dzień i na noc chroni przed przedwczesnym starzeniem się skóry, działa odżywczo i nawilżająco. Doskonały także jako kuracja podczas zmian pór roku. Kompleks witamin (A i C, Retinol , NNKT) zamknięty jest w mikrokapsułkach chroniących go tak, aby dotarł w głąb skóry w niezmienionej postaci.




Dostępność i Cena                                                                                                                          

Krem możemy kupić na stronie marki Abacosun w cenie 97,99 zł / 50 ml. 

Skład                                                                                                                                                  

Aqua (woda), Octyl Palmitate (Ethylhexyl Palmitate) (emolient), Decyl Oleate (emolient), Propylene Glycol (hydrofilowa substancja nawilżająca skórę), Cetyl Alcohol (emulgator), Cyclomethicone (emolient), Ceteareth-20 (emulgator), Stearic Acid (emulgator), Ceteareth-12 (emulgator), Palmitic Acid (emolient),  Ascorbyl Palmitate (pochodna wit.C), Retinyl Palmitate (wit. A), Tocopheryl Acetate (antyoksydant), Octyl Cocoate (Ethylhexyl Cocoate) (emulgator), Glyceryl Linolenate (NNKT), Glyceryl Linoleate (emulgator), Glyceryl Arachidonate (wit. F), Acrylates / C10-30 Alkyl Acrylate Grosspolymer (modyfikator reologii), Polyacrylamide (konserwant), C13-14 Isoparaffin (składnik rozpuszczający, emolient), Laureth-7 (emulgator), Carbomer (modyfikator reologii), Triethanolamine (regulator pH), Phenoxyethanol (konserwant), Methylparaben (konserwant), BHA (przeciwutleniacz), Magnesium Nitrate (konserwant), Butylparaben (konserwant), Ethylparaben (konserwant), Propylparaben (konserwant), Isobutylparaben (konserwant), Methylchloroisothiazolinone (konserwant), Methylisothiazolinone (konserwant), Parfum (Fragrance) (zapach), Limonene (składnik kompozycji zapachowych), CI 47000 (Solvent Yellow 33) (barwnik żółty), CI 61565 (Solvent Green 3) (barwnik zielony), CI 26100 (Solvent Red 23) (barwnik czerwony).

Moja opinia                                                                                                                                      

Krem jest bardzo przyzwoity, ma swoje zalety, ale też wady. Pierwszy raz mam styczność z kremem w takim przedziale cenowym. Na ogół wybieram tańsze, co wcale nie oznacza gorsze. Wyznacznikiem przy wyborze jest dla mnie skład. Krem multiwitaminowy zamknięty jest w minimalistycznym odkręcanym pudełeczku o pojemności 50 ml, które dodatkowo zabezpieczone jest plastikowym wieczkiem. Konsystencja jest dość lekka, krem świetnie rozprowadza się na skórze i dość szybko w nią wchłania. Kapsułki bez problemu rozpuszczają się przy aplikacji. Początkowo twarz jest dość mokra, ale po paru chwilach krem przyjemnie w nią wsiąka. Produkt nie ma konkretnego zapachu, pachnie po prostu kremem :) Skład jak widzicie jest obszerny, faktycznie ma wspomnianą w opisie wit. A, C, NNKT. Ma też sporo emolientów, niektóre z nich mogą, choć nie muszą być komedogenne. W składzie znajdziemy również kilka nieładnych konserwantów. Mimo to z działania kremu jestem zadowolona, choć nie radzi sobie z mocniej wysuszoną skórą, za słabo ją nawilża. Używam go w dni, kiedy moja skóra nie wymaga aż tak dużej dawki nawilżenia i wtedy sprawdza się nienagannie. Krem wygładza skórę, zmiękcza, nie zapycha, nie podrażnia jej. Jestem pewna, że lepiej sprawdziłby się wiosną i latem, niż zimą. 

Plusy:
- krem nie zapycha, nie podrażnia
- dość lekka konsystencja
- szybko się wchłania
- ciekawy dodatek w formie kapsułek
- wygładza, zmiękcza skórę
- przyjemnie pachnie
- jest bardzo wydajny 

Minusy:
- nie radzi sobie z mocno wysuszoną skórą
- wysoka cena 

Ocena: 4/5

Pozdrawiam! 

15.01.2013

Lumpeksowe zdobycze

Dzisiaj znowu odwiedziłam ulubiony lumpeks po prawie miesięcznej przerwie. Udało mi się kupić kilka rzeczy, z większości z nich jestem zadowolona. Sukienkę Warehouse może przygarnie mama, choć nie do końca przemawia do niej wszyty zamek. Niestety nie miałam możliwości zrobienia zdjęć na sobie, choinka chwilowo zabiera mi tło. 


Sukienka Atmosphere 8 zł 




Sukienka Warehouse 22 zł 




Sweter George 6 zł




Sweter George 8,50 zł



Pozdrawiam! 

14.01.2013

Styczniowe włosy + aktualna pielęgnacja

Dzisiaj wpis o włosach, pokażę Wam ich obecny stan oraz to czym je pielęgnuję. Jak wiecie miesiąc temu zdecydowałam się na dość drastyczne skrócenie i myślę, że lepszej decyzji podjąć nie mogłam. Włosy odwdzięczają się coraz to lepszym wyglądem, są gładsze, mniej się puszą i znacznie rzadziej zbijają w strąki co wcześniej było moją zmorą. Uporałam się też z nadmiernym wypadaniem dzięki rosyjskiemu lotionowi przeciw wypadaniu [recenzja]. Rozważam zakup kolejnej buteleczki dla podtrzymania efektu, choć po głowie również chodzi myśl o wypróbowaniu osławionej kozieradki. 


Najczęściej stosowanym szamponem był regenerujący Baikal Herbals na zmianę z szamponem na brzozowym propolisie z serii Receptury Babuszki Agafii. Niestety oba produkty nie do końca spełniają moje oczekiwania, skóra głowy po jakimś czasie stosowania zaczęła się buntować. 


Najczęściej stosowaną odżywką był balsam Aleppo [recenzja], moje włosy go uwielbiają! Dawno nie miałam tak dobrego produktu do pielęgnacji. Z pewnością wypróbuję też inne kosmetyki Planeta Organica. Od czasu do czasu sięgałam też po balsam na brzozowym propolisie [recenzja], który powoli dobija już denka, podobnie jak Natura Siberica [recenzja]. Odżywka z Garniera była ostatnio trochę zapomniana. Myślałam, że zastąpi mi wycofaną Nutri-Gładki, jednak ta jest trochę słabsza od swojej poprzedniczki. 


Najczęściej stosowaną maską była nowość, czyli ruska bania z miodem gryczanym i ekstraktem z jagód. Już niedługo możecie spodziewać się jej recenzji. Od czasu do czasu sięgałam też po resztę masek, w zasadzie lubię je wszystkie. 


Jeśli chodzi o oleje to trochę brakuje mi systematyczności. Jeśli już sięgałam po któryś z nich była to Amla [recenzja] i olej łopianowy z drzewem herbacianym [recenzja]. Kokos lubię używać wyłącznie na skórę głowy, włosy niezbyt go lubią, są po nim spuszone. Z kolei Alterrę częściej używałam w roli produktu do pielęgnacji ciała. 


Lotion przeciw wypadaniu [recenzja] sprawdza się rewelacyjnie, zostało mi go zaledwie na góra dwa użycia. Już wiem, że mogę na nim polegać jeśli dopadnie mnie wypadanie. Od czasu do czasu robiłam maskę z siemienia lnianego [efekty], która ma bardzo pozytywny wpływ na moją skórę głowy. Szkoda tylko, że efekt ten nie utrzymuje się zbyt długo. 


Tak wygląda cały pielęgnacyjny arsenał. Kolekcja produktów nieco się uszczupliła, trochę udało mi się zużyć w ostatnim czasie. Czy to by oznaczało włosowe zakupy? :D 

Pozdrawiam! 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...