31.10.2012

Annabelle Minerals, swatche podkładów matujących

Kilka z Was przy ostatnim wpisie o kosmetykach mineralnych marki Annabelle Minerals prosiło mnie o swatche podkładów. Postanowiłam dziś przygotować je dla Was. Wszystkie otrzymane próbki są w formule matującej i posiadają trzy tonacje - Beige, Natural i Golden. Mam nadzieję, że dzięki zdjęciom uda Wam się dobrać odpowiedni kolor. Zrobiłam je bez lampy błyskowe i jak z nią, wszystkie w świetle dziennym. 


Odcienie beżowe 




Odcienie naturalne 




Odcienie złote 




Pozdrawiam!

30.10.2012

Second hand

Przychodzę do Was z nowościami lumpeksowymi, które udało mi się kupić na dzisiejszej dostawie. Najbardziej zależało mi na cieplejszych swetrach, grubszych sukienkach, niestety pod tym względem dostawa była bardzo kiepska. Nic nie wpadło mi w oko oprócz ramoneski, na którą polowałam już dłuższy czas i torebki. 

Ramoneska y.d 40zł  




Torebka Atmosphere 5 zł 


Zdradzę Wam, że szykuję zmiany na blogu w postaci nowego szablonu, będzie bardziej kosmetycznie. 

Pozdrawiam!  

29.10.2012

Paczka od Annabelle Minerals, czyli nowa współpraca

Dzisiaj otrzymałam paczkę w ramach nawiązanej współpracy z marką Annabelle Minerals. Przyznam, że jej zawartość trochę mnie rozczarowała. Nie spodziewałam się, że dostanę same podkłady, w dodatku w jednej matującej formule. Jak wiadomo kosmetyki mineralne wymagają specjalnej aplikacji, najważniejszy jest tutaj odpowiedni pędzel. Szkoda, że firma nie pomyślała o tym, przecież nie każdy ma go w swoim posiadaniu. Ja posługuję się pędzlami Sunshade Minerals, które do nakładania minerałów spisują się świetnie. Na plus zaliczę to, że będę mogła dobrać odcień, który najdokładniej pasuje kolorystycznie do mojej karnacji. Najciemniejsze kolory spróbuję wykorzystać jako bronzer, a dla innych znajdę nowego właściciela. Paczka zawiera dokładnie 15 kolorów od najjaśniejszego do najciemniejszego w trzech różnych tonacjach - Beige, Natural i Golden. Kosmetyki Annabelle Minerals miałam okazję testować, pewnie jak większość z Was zamówiłam próbki, wśród których moim zdecydowanym faworytem okazał się róż z odcieniu Sunrise




Odcienie beżowe 


Odcienie naturalne 


Odcienie złote 

  
Kolory niestety mogą być trochę przekłamane, wina słabego światła, ciężko było mi uchwycić rzeczywisty kolor. Jeśli jesteście ciekawe jak wyglądają poszczególne kolory na skórze zrobię dla Was swatche. 


Używałyście kosmetyków mineralnych Annabelle Minerals?  

Pozdrawiam!

25.10.2012

Rosyjskie nowości ze sklepu Bioarp

Pisałam Wam ostatnio, że planuję zrobić zakupy w sklepie internetowym Bioarp i tak też się stało. Mam to szczęście, że biuro tego sklepu znajduje się w moim mieście, mogę więc bez ponoszenia kosztów dostawy odbierać zamówienia osobiście. Czyż nie jest cudownie? A jak się okazało w rozmowie z panem Zygmuntem rosyjskie kosmetyki mogę nabyć również w pobliskiej aptece. Oj coś czuję, że mój portfel z tego powodu będzie notorycznie uszczuplany. Do wirtualnego koszyka wrzuciłam 4 produkty, które są dla mnie nowością. Pokusa była ogromna, zwłaszcza, że ceny produktów jak za taką jakość są bardzo przystępne. Wszystkie zamówione kosmetyki mają bogate składy, jestem ciekawa jak przekładają się na działanie. Już nie mogę się doczekać aż się o tym przekonam. Tymczasem pokażę Wam o co dokładnie powiększyły się moje kosmetyczne zbiory. 


1. Baikal Herbals - szampon regenerujący - 13,00 zł / 280 ml 
2. Planeta Organica - balsam aleppo odżywczy - 16,50 zł / 280 ml 
3. Receptury Babuszki Agafii - krem na dzień do 35 lat - 12,50 zł (% z 26 zł) / 50 ml
4. Receptury Babuszki Agafii - naturalny ziołowy lotion przeciw wypadaniu - 12 zł / 150 ml 

Jesteście ciekawe tych produktów, a może miałyście już okazję testować? Jeśli tak podzielcie się wrażeniami.

Pozdrawiam!  

24.10.2012

Rytuały pielęgnacyjne, czyli jak dbam o cerę

Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam o pielęgnacji mojej cery. Jestem posiadaczką skóry mieszanej, latem w kierunku tłustej, a zimą z tendencją do przesuszania. Dodatkowo jest wrażliwa, dlatego muszę zwracać szczególną uwagę na to, czego używam do jej pielęgnacji. Moja skóra lubi minimalizm, dlatego też pielęgnację ograniczam do kilku niezbędników. Od pewnego czasu zwracam większą uwagę na składy kosmetyków. Zaczęłam w ten sposób kojarzyć i łączyć pewne fakty. Wyeliminowałam większość kosmetyków zawierających wysoko w składzie parafinę . Głównie mam tu na myśli kremy i maseczki z tym składnikami. Staram się świadomie kupować kosmetyki, czytając wcześniej opinie, nie kupuję nic pochopnie. 

Nigdy mnie miałam większych problemów z cerą, ale też nigdy nie uważałam że jest idealna. Miałam i mam problemy takie, jak pewnie większość z Was, czyli rozszerzone pory, wągry, sporadycznie pojawiające się zaskórniki. Często mam problemy ze skórą powiek, jest zaczerwieniona, przesuszona. Przez ostatnie miesiące borykałam się również z okołustnym zapaleniem skóry. Na szczęście pani dermatolog od razu zdiagnozowała problem i przepisała odpowiednie leki. Obecnie skóra brody jest w niemal idealnym stanie, zostało tylko lekkie zaczerwienienie, które bez problemu mogę zatuszować podkładem. 

W pielęgnacji skóry stawiam głównie na dobry krem, tu niezawodny jest dla mnie ujędrniający krem Apis z żurawiną i olejkiem arganowym. Mogę stosować go codziennie bez obawy, że mnie pozapycha. Podobnie jak dwa kremy Baikal Herbals. Powoli będę wprowadzać też kosmetyki przeciwzmarszczkowe, bo wiadomo lepiej zapobiegać niż leczyć. Rano nie robię z twarzą nic nadzwyczajnego, po prostu myję ją wodą i sporadycznie kremuję, w zależności od tego czy wychodzę z domu czy nie. Niemal wszystkie rytuały pielęgnacyjne wykonuję wieczorem

Tymczasem pokażę Wam jak wygląda moja skóra bez makijażu. Ciężko uchwycić jej rzeczywisty stan, zdjęcia trochę ją upiększają. 


I cały pielęgnacyjny arsenał. Na zdjęciu pokazałam tylko te kosmetyki, których używam regularnie, z wyjątkiem maseczki BingoSpa i Laura Conti, których jeszcze nie testowałam. Nie znalazły się tu też kosmetyki, które zalegają mi na półce, bo z jakichś powodów mi nie służą. 


Demakijaż                                                                                                                                         


Właśnie od niego zaczynam wieczorną pielęgnację. Dokładny demakijaż jest podstawą zdrowej skóry. To od niego zależy jej kondycja i wygląd. Najczęściej sięgam po płyn micelarny Bourjois, który spośród wszystkich posiadanych przeze mnie spisuje się najlepiej. Skutecznie zmywa makijaż, używam go jednocześnie do oczu i skóry twarzy. Nie wysusza jej, nie zapycha, ani nie podrażnia. Sporadycznie zmywam makijaż używając któregoś z żeli. 

Osuszanie                                                                                                                                         


Do osuszenia twarzy używam ręcznika przeznaczonego tylko do tego celu. Moje wykonane są z mikrofibry, kupiłam je jakiś czas temu w Biedronce. Świetnie spełniają swoją rolę, a przy tym są takie mięciutkie. 

Tonizowanie                                                                                                                                   


Od czasu do czasu przemywam twarz tonikiem. Całkiem fajnie spisuje się ten z Under 20, skóra po nim jest odświeżona i wygląda na wypoczętą. Nie podrażnia, ani nie wysusza. Zdarza mi się używać też wody różanej, która również przyjemnie odświeża, a przede wszystkim pięknie pachnie. 

Kremowanie                                                                                                                                   


Tak jak pisałam dobry krem jest dla mnie podstawą pielęgnacji skóry twarzy. Używam go głównie wieczorem, choć zdarza się też sięgnąć po niego rano, kiedy skóra jest mocniej przesuszona. Wszystkie posiadane kremy bardzo lubię, używam ich na przemian. Zinalfat poleciła mi dermatolog. Fajnie łagodzi skórę, używam go tylko wtedy, kiedy skóra jest podrażniona, na co dzień może zapychać. Od niedawna dzięki marce Synesis mam okazję dogłębniej zadbać o skórę wokół oczu. 

Leczenie                                                                                                                                           


Emulsję Rozex przepisała mi dermatolog na okołoustne zapalenie skóry. Mimo, że skóra jest prawie wyleczona muszę stosować ją regularnie. 

Maseczkowanie i peelingowanie                                                                                                  


Po te produkty sięgam sporadycznie, średnio raz lub dwa razy w tygodniu, w zależności od potrzeb skóry. Do pielęgnacji wprowadziłam siemię lniane, póki co stosowałam go raz w formie maseczki i z pewnością to powtórzę. Maseczka BingoSpa i Laura Conti są dla mnie nowością, jeszcze nie miałam okazji ich używać. Celia nie zrobiła na mnie większego wrażenia, jest niezła, ale ponownie na pewno u mnie nie zagości. Z kolei peeling enzymatyczny Dax bardzo lubię, spełnia swoje zadanie. Moja skóra toleruje tylko taki rodzaj peelingu. 


To byłoby na tyle. Mam nadzieję, że mocno Was nie zanudziłam i dotrwałyście do końca. Jak widzicie moja pielęgnacja nie jest skomplikowana. Póki co jestem z niej zadowolona. 


Pozdrawiam!

22.10.2012

Współpraca z BingoSpa

Jak dobrze było zacząć poniedziałek od wizyty listonosza z paczką, którą otrzymałam w ramach nawiązanej współpracy z marką BingoSpa. Dwa z produktów wybrałam sama, a trzeci był dla mnie niespodzianką. Z kosmetykami BingoSpa nie mam dużego doświadczenia, bo dotychczas miałam przyjemność używać tylko maski do włosów z masłem shea i 5 algami. Ubolewam nad brakiem dostępności tych produktów w moim mieście. Tym bardziej cieszę się z faktu, że będę mogła wypróbować również inne produkty tej marki. Asortyment jest bardzo bogaty i zróżnicowany. Znajdziemy w nim produkty do pielęgnacji włosów, ciała, twarzy, serie produktów wyszczuplających, oraz do zabiegów domowego SPA, które cenowo dostępne są dla większości konsumentów. Składy tych produktów bogate są w surowce naturalne, ekstrakty roślinne. Na pewno wezmę je pod lupę w trakcie testowania i recenzowania ich na blogu. 

Tymczasem pokrótce przestawię Wam zawartość paczki.  




Obietnice producenta 

Balsam kokosowy BingoSpa do dłoni posiada przyjemną, lekką konsystencję i zniewalający kokosowy zapach. Dokładnie nawilża i głęboko odżywia skórę, wzmacnia jej warstwę lipidową. Sprawia, że skóra dłoni na długo zachowa gładkość i delikatność.

Balsam BingoSpa wchłania się szybko i równomiernie, wzmacnia osłonę lipidową skóry , ogranicza utratę wody własnej z naskórka. Chroni skórę dłoni przed negatywnym wpływem detergentów i innych czynników środowiskowych podrażniających i wysuszających skórę.



Obietnice producenta 

Składniki czekoladowego serum BingoSpa drenują i pobudzają metabolizm komórkowy, regenerują i działają kojąco. Te wyjątkowe właściwości zawdzięczamy obecności w ziarnie kakaowym różnorodnych substancji, z których najważniejsze to: *psychoaktywne – ß-fenyloetyloamina, tryptofan, anandamid, *nawilżające i detoksykujące – kofeina i teobromina , *antyoksydacyjne i ochronne w stosunku do komórek skóry – polifenole, głównie flawonoidy i kwasy fenolowych. 
Wyjątkowe, czekoladowo - papajowe serum BingoSpa do pielęgnacji ciała o aksamitnej konsystencji i kuszącym zapachu rozpieści Twoją skórę i zmysły. 


  
Obietnice producenta 

Olej winogronowy BingoSpa zawiera ok. 85% niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych (NNKT), a szczególnie należący do esencjonalnych kwasów tłuszczowych (EFA) kwas linolowy (72%) oraz frakcję niezmydlalną w postaci tokoferoli, fitosteroli i fosfolipidów, które tworzą strukturę błony komórkowej, regulując jej płynność i aktywność enzymów. Kwas linolowy odgrywa istotną rolę w procesach metabolicznych skóry, zaś frakcja niezmydlająca się w postaci fitosteroli wzmacnia lipidową barierę naskórka - chroni skórę przed wieloma szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi: wiatrem, chłodem, promieniowaniem słonecznym i detergentami. Ujędrniający kompleks algowy poprawia nawilżenie i elastyczność skóry oraz wspomaga jej regenerację. Maska BingoSpa ze 100% olejem winogronowym polecana jest do pielęgnacji cery tłustej, mieszanej i zanieczyszczonej. 

Używałyście tych produktów? A może macie inne produkty tej marki godne polecenia? 

Pozdrawiam!

19.10.2012

Maseczka z siemienia lnianego - moje wrażenia + efekty na włosach

Siemię lniane tak jak żelatyna to jeden z najgorętszych tematów ostatnich miesięcy w blogosferze. Podobnie jak większość z Was zdecydowałam się przekonać na własnych włosach o magicznej mocy tych małych, niepozornych ziarenek. Siemię lniane ma szerokie spektrum zastosowania, bo oprócz właściwości zdrowotnych ma również szereg właściwości pielęgnacyjnych. Jest źródłem witaminy E, witamin z grupy B, a także magnezu, wapnia, żelaza i cynku. Możemy stosować go na włosy w formie maseczki, płukanki, czy też żelu. Świetnie sprawdzi się również jako maseczka do twarzy oraz kąpiel dla zniszczonych paznokci. Dzisiaj podzielę się z Wami moimi wrażeniami odnośnie zastosowania siemienia na włosy w formie maseczki. 


Jakie działanie ma taka maseczka?                                                                                             

Siemię lniane świetnie nawilża i wygładza włosy, więc posiadaczki włosów niesfornych, z tendencją do puszenia powinny być z niego zadowolone. Poza tym ma zbawienne działanie na skórę głowy, przynosi ukojenie, może pomóc również w walce z łupieżem. Już po pierwszym użyciu zauważyłam jak dobrze nawilżył skórę głowy, złagodził wszelkie podrażnienia. Włosy po jego użyciu były miękkie, odżywione, zbite i miały większą objętość. 

Czego potrzebujemy?                                                                                                                     

Do przygotowania tak zwanego glutka potrzebujemy w zasadzie tylko siemienia lnianego i wody. Siemię możemy kupić w większości supermarketów za około 4 zł. Swoje kupiłam w Stokrotce. 



Jak przygotować maseczkę?                                                                                                       

2 łyżki siemienia lnianego
1 szklanka wody 

Pierwszym razem zrobiłam zgodnie z powyższym przepisem i wyszło mi zdecydowanie za dużo. Za drugim zrobiłam z połowy, czyli 1 łyżka siemienia i 0,5 szklanki wody i taka ilość była dla mnie wystarczająca. Całość należy gotować na wolnym ogniu przez kilka minut, co jakiś czas mieszając. Następnie odcedzamy przez sitko, czekamy aż ostygnie i nakładamy na uprzednio umyte, wilgotne włosy i skórę głowy. Maseczkę trzymałam pod foliowym woreczkiem około 40 minut. Następnie dokładnie spłukałam za pomocą letniej wody. Dodam, że odcedzone ziarenka możemy wykorzystać nakładając je na twarz. Taka maseczka świetnie nawilży skórę i ukoi podrażnienia. 


Efekty na włosach                                                                                                                         


Zdjęcia robiłam kiedy włosy były jeszcze nieco wilgotne, stąd lekkie spuszenie. Później wygładziły się bardziej, musicie mi uwierzyć na słowo :) 

Stosowałyście siemię lniane w postaci maseczki? Jeśli tak to podzielcie się wrażeniami. 

Pozdrawiam!

18.10.2012

Zdenkowani, czyli zużycia z ostatnich miesięcy

Dzisiaj przychodzę do Was z produktami, które udało mi się zużyć w ciągu ostatnich bodajże dwóch miesięcy. Trochę zaniedbałam denkowanie na rzecz testowania nowości, a jeśli mowa o nich to przymierzam się do złożenia zamówienia w sklepie Bioarp. Jak się okazało siedziba sklepu znajduje się w moim mieście, więc będę mogła osobiście odebrać zamówienie, nie ponosząc kosztów dostawy. Jestem z tego powodu szalenie szczęśliwa! Na razie nie zdradzę o co planuję powiększyć kosmetyczne zbiory, na pewno wkrótce się dowiecie. Jak widzicie udało mi się zużyć kilka włosowych produktów, czas więc uzupełnić brakujące miejsca o kolejne rosyjskie kosmetyki, które zdecydowanie najbardziej służą włosom, jak i skórze głowy. A teraz pora podsumować ostatnie miesiące i rozliczyć się z pustych opakowań. 


Większość kosmetyków, które zużyłam bardzo mi służyły. Do niektórych z miłą chęcią powrócę, a dla innych poszukam lepszych zamienników. 


1. Natura Siberica - szampon do włosów suchych Ochrona i Odżywienie                          

Genialny produkt o świetnym składzie. Bardzo łagodnie myje, nie wysusza włosów, ani nie podrażnia skóry głowy. Szampon ładnie pachnie, dobrze się pieni i jest wydajny, a przy tym stosunkowo tani. Tutaj dokładna recenzja. Dla mnie te kosmetyki są największym odkryciem ostatnich miesięcy. Być może kupię go ponownie, póki co chciałabym wypróbować inne rosyjskie szampony. 

2. Ziaja - płyn do higieny intymnej z kwasem mlekowym, ochronny KWC                      

Jedne z ulubionych płynów do mycia stref intymnych. Łagodny, a przy tym skuteczny. Ma bardzo wygodne opakowanie z pompką. Płyn ładnie pachnie i jest bardzo tani jak za taką pojemność. Kupuję na zmianę różne wersje i na pewno kupię go ponownie. 

3. Catzy - szampon przeciwłupieżowy KWC                                                                              

Przyjemny szampon, choć jakiegoś większego wrażenia na mnie nie zrobił. W trakcie stosowania usuwał łupież, lecz po odstawieniu wszystko wracało, nie leczył problemu. Szampon jest bardzo gęsty, przez co wydajny. Ładnie pachnie i jest niedrogi. Nie wiem czy kupię go ponownie. 

4. Joanna Jedwab - szampon wygładzający KWC                                                                     

Lubię ten szampon, mimo, że przy codziennym stosowaniu podrażnia mi skórę głowy. Jednak stosowany od czasu do czasu sprawdza się świetnie. Faktycznie włosy po jego użyciu zdecydowanie mniej się puszą, są bardziej zdyscyplinowane. Szampon nie obciąża, ani nie przyczynia się do szybszego przetłuszczania. Dobrze się pieni, ładnie pachnie i jest tani. Z pewnością kupię go ponownie. 

5. Alterra - szampon z biotyną i kofeiną KWC                                                                          

Bardzo lubię szampony Alterry. Ten również przypadł mi do gustu. Dobrze oczyszcza włosy, po jego użyciu mają większą objętość. Szampon nie podrażnił mojej skóry głowy, jednak nie stosowałam go codziennie, a zamiennie z innymi. Bardzo dobrze się pieni i ładnie pachnie. Tutaj więcej słów o nim. Na pewno kupię go ponownie. 


6. Ziaja - dwufazowy płyn do demakijażu KWC                                                                       

Bardzo przyzwoity produkt. Skutecznie i dość szybko zmywa makijaż, a przy tym jest bardzo łagodny dla oczu. Minusem jest dla mnie słaba wydajność. Być może kiedyś kupię go ponownie. Póki co bardziej zadowolona jestem z płynu micelarnego Bourjois. 

7.  Pierre Rene - Skin Balance, podkład kryjący KWC                                                            

Obok Revlona mój ulubiony podkład. Świetnie kryje niedoskonałości, nie tworzy efektu maski. Lekko matuje i długo się utrzymuje. Podkład ma ładny zapach i jest bardzo wydajny. Nie zapycha skóry, ani jej nie przesusza. Minusem jest mały wybór kolorów, osoby o bardzo jasnej karnacji na pewno nie znajdą tu odcienia dla siebie. Tutaj możecie zobaczyć dokładną recenzję. Na pewno kupię go ponownie. 

8. Golden Rose - Maxim Eyes, tusz do rzęs                                                                               

Bardzo udany produkt, jak wszystkie z tej serii. Dobrze wydłuża rzęsy, pogrubia i podkręca, ale czasami zdarza mu się posklejać. Tutaj więcej o nim. Nie wiem czy kupię go ponownie, bo lepszy okazał się dla mnie Cat Walk, również od Golden Rose. 

9. Apis - krem nawilżający z arbuzem i kwasem hialuronowym                                          

Testowałam 15 gramową próbkę tego kremu. Zachwycił mnie podobnie jak krem z żurawiną i olejkiem arganowym. Bardzo dobrze nawilża skórę, nie podrażnia, ani nie zapycha. Ma dość lekką konsystencję, szybko się wchłania. Jego ogromną zaletą jest piękny owocowy zapach. Z chęcią kupię jego pełnowymiarowe opakowanie. 

10. Rimmel - Moisture Renew, pomadka do ust                                                                      

Zamówiłam na próbę tester na allegro i przepadłam. Wybrałam kolor 250 Glamours Pink, który niestety nie jest dostępny w drogeriach. Możemy go zamówić jedynie w sieci. Pomadka sama w sobie jest świetna. Dość długo utrzymuje się na ustach, daje matowe wykończenie. Nie wysusza ust, ani nie podkreśla suchych skórek. Jest mocno napigmentowana. Z pewnością zamówię ją ponownie. 

11. Wellness & Beauty - sól do kąpieli, mak i kwiat pomarańczy KWC                               

Produkt, który mnie nie zachwycił. Poza przyjemnym zapachem nie posiada żadnych innych właściwości. Jak na produkt jednorazowego użytku jest dla mnie dość drogim wydatkiem. Tutaj recenzja soli. Nie kupię ponownie

Pozdrawiam!

16.10.2012

Nowości lumpeksowe i kosmetyczne

Dzisiaj przychodzę do Was z zakupami, zarówno tymi, które dzisiaj kupiłam w lumpeksie, jak i kilkoma nowościami kosmetycznymi. Dostawa podobnie jak w ubiegłym tygodniu nie powaliła mnie na kolana, mało rzeczy w moim rozmiarze. Na szczęście udało mi się kupić kilka z których jestem zadowolona. 

1. Sweter Next 19 zł



2. Komin Lipsy London 10 zł (nowy kosztuje 91 zł) 


3. Futrzany kołnierz 8 zł 


Skorzystałam z trwającej jeszcze promocji na produkty Alterra i kupiłam szampon z papają i bambusem w cenie 6,99 zł. W osiedlowej drogerii skusiłam się na maskę do włosów niesfornych z Ziai w cenie 6.50 zł, która jest dla mnie nowością. Podobnie jak matowa pomadka z Manhattanu w kolorze 53M, którą udało mi się kupić za 13,90 zł na ulubionym stoisku kosmetycznym. 


Pozdrawiam!

14.10.2012

Smaczna niedziela

Jak Wam mija niedziela? Bo mi jak dotąd bardzo leniwie. Uprzyjemniam sobie dzisiejszy dzień pysznym jedzeniem. Całe szczęście z moją przemianą materii mogę pozwalać sobie dość często na małe, bądź większe grzeszki. Na obiad zaserwowałam sobie Biedronkową pizzę z pieca kamiennego cztery sery, moja ulubiona z tych kupnych. Tak, tak zjadłam całą i o dziwo wcale nie czuję się w pełni najedzona :P Na ogół nie lubię dań gotowych, mało kiedy są smaczne, zazwyczaj nafaszerowane są niewiadomego pochodzenia składnikami. Jednak pizza z Biedronki taka nie jest, ma cienkie ciasto, odpowiednią ilość składników, zupełnie przyzwoity skład. 




Z kolei na deser blok czekoladowy, smak mojego dzieciństwa. Zawsze kosztowałam już w trakcie przygotowania liżąc wałek :P Tu akurat nic się nie zmieniło, nadal tak robię! 




Mam nadzieję, że taka odskocznia od wpisów kosmetycznych i ubraniowych będzie dla Was miłym zaskoczeniem. 

Znacie Biedronkową pizzę? A czy blok czekoladowy to również Wasz dziecięcy przysmak? 

Pozdrawiam!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...