16.06.2012

Majowe dno + mały haul kosmetyczny

Czas najwyższy podsumować miesiąc maj i pokazać wyzerowane opakowania. Podobnie jak w miesiącu kwietniu udało mi się zużyć 9 produktów. Czasami zadziwia mnie ilość zużywanych przed Was kosmetyków w ciągu jednego miesiąca. Mi to idzie dość opornie. Najszybciej zużywam produkty do włosów, najwolniej kolorówkę i wszelkie balsamy, mleczka, masła do ciała. Często brakuje mi systematyczności z używaniem niektórych smarowideł. 


1. Head & Shoulders - szampon do codziennej pielęgnacji KWC                                         

Lubię ten szampon. Przeważnie sięgam po niego jak mam przesuszoną skórę głowy, całkiem przyzwoicie nawilża i łagodzi wszelkie podrażnienia. Dobrze się pieni, dobrze oczyszcza. Czasami zmywam nim oleje. W przyszłości na pewno ponownie zagości na mojej półce. 

2. Isana - odżywka wygładzająca włosy KWC                                                                          

Świetnie sprawdza się używana zgodnie ze swoim pierwotnym przeznaczeniem, czyli pozostawiona na kilka minut po myciu, ale również jest idealną alternatywą dla szamponu. Włosy po użyciu są wygładzone, zdyscyplinowane, dobrze się rozczesują i układają. Odżywka nie obciąża moich włosów, zachowują swoją objętość. Na plus również cena i dostępność. Tutaj dokładna recenzja. Na pewno to nie ostatnie opakowanie. 

3. Celia - mleczko do demakijażu, kolagen + świetlik KWC                                                 

Przeciętny produkt. Muszę się trochę napracować żeby zmyć makijaż za pomocą tego mleczka. Plusem jest to, że nie podrażnia oczu i skóry twarzy. Po jego użyciu jest miękka i przyjemna w dotyku. Na minus jego zapach, intensywny i dość nachalny. Nie kupię go ponownie. 

4. Fenjal - Sensual Rose, kremowy olejek - żel pod prysznic KWC                                               

Przyjemnie umilał czas spędzony pod prysznicem pięknym zapachem róż. Produkt ma aksamitną konsystencję, tworzy delikatną pianę. Nie wysusza skóry, ale też jakoś szczególnie jej nie nawilża. Mimo wszystko bardzo przyjemnie mi się go używało. Raczej nie zagości u mnie ponownie, a to głównie ze względu na dość wysoką cenę jak za taką pojemność. 

5. BeBeauty - żel micelarny do mycia i demakijażu                                                               

To już moje któreś z kolei opakowanie i z pewnością nie ostatnie. Żel dobrze zmywa makijaż, a przy tym jest delikatny, nie podrażnia skóry i oczu. Po umyciu skóra jest odrobinę ściągnięta, jednak po nałożeniu kremu problem znika. Na pewno kupię go ponownie. 

6. Max Factor - Lasting Performance KWC                                                                              

Swego czasu uważałam go za jeden z lepszych podkładów. Jednak kiedy wypróbowałam Revlona i Pierre Rene Skin Balance to MF poszedł w odstawkę. Ładnie wygląda na twarzy, przyzwoicie kryje, ale jest dość nietrwały. Po paru godzinach znika z twarzy, a skóra po nim zaczyna się dość szybko błyszczeć. Nie kupię go ponownie.   

7. Rimmel - Shock Gloss KWC                                                                                                    

Gęsty, dość klejący błyszczyk, co mi osobiście bardzo się podoba. Mam wrażenie, że błyszczyki o takiej konsystencji zdecydowanie dłużej utrzymują się na ustach. Najczęściej wybieram te transparentne, lubię używać ich na pomadkę. Posiada ciekawy aplikator w formie szpatułki. Przyjemnie mi się go używa. Minusem jest jego dostępność. Zazwyczaj zamawiam na allegro. Czasami zdarza mi się trafić na niego w małych drogeriach kosmetycznych. Na pewno jeszcze nie raz zagości na moich ustach. 

8. Miss Sporty - Hollywood Lip Gloss KWC                                                                              

Lubię go, choć jest trochę słabszy od Rimmela. Jest odrobinę rzadszy, ale tak czy inaczej ma przyzwoitą trwałość. Plusem jest jego cena i dostępność. Ładnie wygląda na ustach. Na pewno kupię go ponownie.

9. Flos-Lek - żel ze świetlikiem i herbatą KWC                                                                                               

Kupiłam go ze względu na skłonność do przesuszających się powiek. Pod tym względem spisuje się świetnie. Skóra po użyciu jest miękka i odpowiednio nawilżona. Nie podrażnia moich oczu. Po nałożeniu czuję delikatny efekt chłodzenia. Minusem jest to, że nie działa przeciwobrzękowo. Tutaj więcej słów o nim. Tej wersji już nie kupię ponownie, chciałabym wypróbować inne.

Przy okazji pokażę Wam moje ostatnie kosmetyczne zakupy. Żaden z kosmetyków nie jest dla mnie nowością.


Pozdrawiam!

20 komentarzy:

  1. Moje denka pojawią się dopiero pod koniec miesiąca, ale podobnie jak u Ciebie nie jest ich aż tak wiele.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje jest trochę spóźnione, ale ze względu na sesję nie było czasu na blogowanie :/ Na szczęście egzaminy już prawie za mną także wracam ze zdwojoną siłą :D

      Usuń
  2. Dwa błyszczki, łał. Ja nie umiem zużywać kolorówki, nie idzie mi to.

    OdpowiedzUsuń
  3. nigdy nie zużyłam błyszczyka do końca - podziwiam, że Tobie się udało :D:D

    OdpowiedzUsuń
  4. moja ulubiona odżywka do włosów:)

    OdpowiedzUsuń
  5. dla mnie większość prezentowanych kosmetyków jest nowością:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kallosa to ja muszę w końcu zdenkować a litr to nie jest tak łatwo :)

    OdpowiedzUsuń
  7. mam ten tusz z eveline, kupiłam go kilka tygodni temu, jest świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  8. w jakich sklepach, marketach czy drogariach można dostać Kallosa? bo szukam i szukam i nigdzie znaleźć nie mogę, a kogo nie spytam to każdy tylko robi zdziwioną minę, bo o takiej nazwie nawet nie słyszał;/

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę koniecznie kupić żel z FlosLeku i mlecznego Kallosa.
    Płatki Carea bardzo często gościły u mnie w domu, teraz Tibelly z Netto, bo mam sklep 5 min od bloku ;).

    OdpowiedzUsuń
  10. Maska Kallos czeka na przetestowanie :) Mam nadzieję, że się nie rozczaruję :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Anonimowy: jeśli jesteś z Lublina to Kallos podobno jest na wyspie kosmetykowej w Carrefourze na WItosa (tak gadają na Wizażu :D ).

    Co do kosmetyków - kilka dni temu kupiłam tę nowszą, brzuchatą wersję błyszczyka Hollywood (nie wiem czy różni się czymś od starej oprócz opakowania). Przyznam, że bardzo lubię błyszczyki Miss Sporty choćby dlatego, że są w miarę dobrej jakości no i ładnie pachną. Nie wiem która firma robi takie śmierdziuchy, ale na pewno jedna z droższych. A tu za dyszkę ma dostaje się bardzo fajne mazidełko.
    Anetko, a jeszcze mam pytanie jak już się odezwałam. Jak udaje Ci się zużyć błyszczyk do samego końca. Te opakowania są puściutkie. Ja mam dwa w kosmetyczce i miałam wywalać bo już nic nie umiem nabrać, ale chyba jeszcze się wstrzymam i poczekam na radę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Też kiedyś powoli mi szło zużywanie, ale jak się już uparłam na denkowanie to naprawdę jest dobrze :) Trzeba sobie zaplanować co chcesz zużyć i tego się trzymać :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja miesięcznie zużywam jeszcze mniej. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. O, kupiłaś maskę do włosów, którą bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  15. ja własnie narzekam strasznie na nową wersję błyszczyka Hollywood. W starej wersji miałam swój sprawdzony 310, a teraz kupiłam niby podobny a okazał się kiczowato świecący ;/ nie wiecie czy można gdzieś dostać jeszcze starą wersję??

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...