09.12.2011

Moja włosowa historia

Długie włosy towarzyszyły mi niemal od zawsze, nie zawsze jednak prawidłowo o nie dbałam. Dawniej pielęgnację ograniczałam tylko do szamponu, od czasu do czasu stosowałam odżywkę bez spłukiwania i na tym kończył się cały rytuał. O dziwo włosy nie były jakoś szczególnie zniszczone, bardziej zaniedbane, bez połysku. 

W 2007 roku dwukrotnie zdecydowałam się na rozjaśnienie a dokładniej pasemka. Te dwa razy wystarczyły do tego żeby zrobić spustoszenie na mojej głowie. Włosy zaczęły się łamać niemal w połowie długości, wypadały przez co straciły na objętości. Zmiany były nieodwracalne i odczuwalne do dnia dzisiejszego. Podejrzewam, że już nigdy nie odzyskam dawnej objętości, mimo że robię wszystko aby tak się stało. 

Przełomowym momentem był rok 2008, kiedy to trafiłam na forum wizaż.pl. Wtedy też postanowiłam wrócić do naturalnego koloru. Łatwo nie było bo kontrast między naturalnym kolorem a rozjaśnianym był dość zauważalny. Myśl o rozjaśnianiu już nigdy nie przeszła mi przez głowę, bo to kolor nie dla mnie. Czułam się w nim mdło, bez wyrazu.

sierpień 2007

Pamiętam że pielęgnację włosów zaczęłam od maski Wax Treatment ale niezbyt przypadła mi do gustu bo bardzo obciążała włosy a jej zapach wcale nie zachęcał do dalszego używania. Stosowałam też odżywki Ziai bez spłukiwania witaminową i z olejem rycynowym. Sięgałam też po drogeryjne produkty typu Pantene lub Gliss Kur ale one dawały krótkotrwałe efekty od mycia do mycia. Bardziej był to efekt wizualny niż jakiekolwiek dobroczynne działanie na włosy.

kwiecień 2008
Później odkryłam takie hity jak Kallos Latte czy chociażby odżywkę z Garniera Nutri-Gładki. Namiętnie karmiłam włosy co mycie tymi cudotwórczymi produktami. Do szamponów nie przywiązywałam szczególnej wagi. Miały po prostu myć ale musiały być delikatne ze względu na wrażliwą skórę głowy. Używałam wtedy głównie szamponów z Nivei, którym jestem wierna do dnia dzisiejszego.

marzec 2009 

Rok 2009 to rok w którym dowiedziałam się o olejach. Swoją przygodę z nimi zaczęłam od oleju z pestek winogron kupionego w Biedronce. Później do tego grona dołączył olej kokosowy, który jest jednym z moich faworytów jeśli chodzi o obecną pielęgnację bo nie dość że dba o włosy to świetnie działa na skórę głowy.


wrzesień 2009
Zdjęcie powyżej pokazuje efekt po oleju z pestek winogron, po myciu natomiast nałożyłam pokazany gdzieś w tle kompres z Apteczki Babuni. Do pielęgnacji dołączyła kuracja Joanny Rzepa. Wcierałam ją 3 razy w tygodniu. Zużyłam dwie buteleczki tego cudownego specyfiku jednak musiałam ją odstawić po jakimś czasie, bo zaczęła podrażniać mi skórę głowy ale jeśli chodzi o porost włosów to dawała zaskakująco dobre efekty.

To coś poniżej to właśnie baby hair po Rzepowej kuracji.

  

Czyż nie są rozkoszne? 


A nawet udało mi się wyhodować baby hairową grzywkę która rzecz jasna za grzywkę nie służyła.

 

Włosy pięknie rosły i takim sposobem w 2010 roku odrost był na tyle duży, że już prawie niezauważalny. Pozostałości po blond pasemkach zlewały się z całością włosów.  Dużą wagę przykładałam do ich pielęgnacji. Po każdym myciu stosowałam odżywkę do spłukiwania. Były to różne firmy, zazwyczaj z Nivei, Garniera, Joanny, Mrs. Potter`s oraz wtedy jeszcze dostępny Yung. Kilka razy w tygodniu stosowałam maskę którą kładłam na dłużej. W dalszym ciągu był to Kallos Latte. Raz w tygodniu kładłam olej, często zostawiałam go na noc, ewentualnie na kilka godzin przed myciem.
 
W 2010 roku zdecydowałam się na skrócenie włosów o 10 cm. Chciałam w ten sposób pozbyć się pozostałości po rozjaśnianiu.

sierpień 2010
 
Po tym podcięciu odżyły jeszcze bardziej. Tu już niemal w całości jest to naturalny kolor.
Rok 2010 i 2011 były najbardziej intensywne jeśli chodzi o pielęgnację. Kolekcja włosowa z dnia na dzień powiększała się o kolejne dobrodziejstwa. 
 
Była to już kolekcja prawdziwej włosomaniaczki. Nie były to pochopne zakupy, pod wpływem chwili, raczej większość z nich analizowałam pod względem składu oraz czytałam recenzje innych dziewczyn zamieszczone na portalu wizaż.pl. Włosy odwdzięczały się pięknym blaskiem, gładkością a końcówki trzymały się dzielnie kupy. 

grudzień 2010 
luty 2011
 
Włosy myję codziennie lub co drugi dzień w zależności od tego jak spędzam swój czas. Myję je kilkoma szamponami na zmianę. Przeważnie jest to szampon Joanny z serii jajecznej, Joanna z serii jedwab, Ziaja miód lub Aussie Miracle Moist. Po każdym myciu nakładam odżywkę. Jest to Wella Pro Series Repair, balsam Mrs. Potter`s z aloesem lub bez spłukiwania balsam nawilżająco – regenerujący Joanny lub odżywka Joanny z miodem i cytryną. Kilka razy w tygodniu nakładam maskę. Obecnie ulubionymi są maski Lorys.  Cierpię na deficyt olei, ale w najbliższym czasie zamierzam to zmienić.

wrzesień 2011
 Obecnie wyglądają tak:

listopad 2011
 
W dalszych postach pojawią się recenzje poszczególnych kosmetyków którym zawdzięczam obecny stan włosów a także na bieżąco postaram się relacjonować ich wygląd w postaci zdjęć.


Pozdrawiam!  

27 komentarzy:

  1. plastikowabiedronko10 grudnia 2011 18:18

    zmiana kolosalna! Z przyjemnością będę śledziła Twojego bloga i czerpała z niego jak najwięcej *.*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ba, jakbym miała nie poznać :D ;*

    Dodałam Cię już do obserwowanych i blogrolla :)

    OdpowiedzUsuń
  3. wow zmiana kolosalna to fakt :)podziwiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Boże miki jaka Ty jesteś piękna!*.* umarłam! włosy kab zwykle cudowne:) czarna orchidea

    OdpowiedzUsuń
  5. cudowne, przepiękne, zdrowe i lśniące włosy...po prostu zazdroszczę!!!!:)))) ja jestem tutaj totalnie nowa gdybys zechciała w jakikolwiek sposob pomoc moim włosom bede wdzieczna za kazda rade:))) pozdrawiam:):*

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję Wam bardzo :*:*

    BlackCherry odpowiedziałam na Twoim blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. masz przepiekne wlosy :)
    zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow... jestem pod wrażeniem!! Piękne włoski, nie mogę się doczekać aż moje będą takie zdrowe!! ;) Włosomaniaczką jestem dopiero od czerwca, więc dłuuuga droga przede mną:) Wszystko sukcesywnie opisuję na blogu, aby widzieć różnicę, bo to strasznie motywuje :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Boskie włosy! ja ciągle przymierzam się do kupna oleju kokosowego ale ciągle jakoś mi nie po drodze:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Śliczne włosy:)

    Jednak muszę przyznać, że na ostatnim zdjęciu końcówki wyglądają na przesuszone w porównaniu np. do zdjęcia z lutego.

    Widać, że Twoje włosy uwielbiają olejowanie :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Masz piękne włosy!
    Ale używasz nadal prostownicy, do zdjęć masz wyprostowane włosy?

    OdpowiedzUsuń
  12. Dzięki :)

    Na ostatnim zdjęciu włosy są zaraz po ścięciu, końcówki nie są przesuszone.

    kubekczekolady nie używam prostownicy, nigdy jej nie używałam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. wspaniałe!!!! cudowne,bajeczne...chyba kojarze Cię z wizażu:)pod jakim nikiem tam występujesz??/
    oczywiście obserwuje

    OdpowiedzUsuń
  14. kurcze i pomyslec ze mialas blond ?
    no i po co tu wlazlam teraz bede miala znow rozkmine nad kolorem haha

    OdpowiedzUsuń
  15. Niesamowita zmiana! Masz cudowne włosy, w ogólne śliczna z Ciebie dziewczyna! Ja sama mam bzika na punkcie swoich kosmyków. Przeżyły one ze mną naprawdę ciężkie chwile. Na szczęście tak samo jak Ty odkryłam zbawienne działanie olejów i od pół roku karmię skórę głowy i włosy olejem kokosowym. Jest to jedna z najlepszych rzeczy jaka mogła mi się przytrafić :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wow .. ! Cudowne włosy, jestem pod wrażeniem.. Heh.. kiedy ja będę takie miała :P

    OdpowiedzUsuń
  17. świetne masz włosy, piękne!

    OdpowiedzUsuń
  18. piękne włosy, piękny kolor na ostatnich 4 zdjęciach:)

    OdpowiedzUsuń
  19. OMG, najpiękniejsze z września 2010! Luty 2011 też ładne :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Piękny kolor naturalny:)

    OdpowiedzUsuń
  21. jejuuuu , też chce takie piękne włosy ..

    OdpowiedzUsuń
  22. piękne włosy, podziwiam :) Takie posty zachęcają do działania :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...